Takich jubilatów może gminie Bodzanów pozazdrościć każdy. Od dawna ani na terenie gminy, ani na terenie powiatu płockiego nikt nie mógł się pochwalić tak długim stażem małżeńskim. W ubiegłym tygodniu państwo Stanisława i Stefan Gockowie z Ramutówka w gronie najbliższej rodziny świętowali wyjątkowy jubileusz. Razem przeżyli już sześćdziesiąt siedem lat.Ich jubileusz był świętem dla całej rodziny, dzieci, wnuków i prawnuków. Od rana dom wypełniony był oczekiwaniem na kolejnych gości, kwiaty, uściski i gratulacje. – To naprawdę wyjątkowy dzień. Wszyscy o nas pamiętają od najstarszego do najmłodszego. Rodzina i władze gminy – mówili ze wzruszeniem państwo Gockowie. Obydwoje nie są rdzennymi mieszkańcami gminy. Rodzina pani Stanisławy dotarła tu aż z kielecczyzny, rodzice kupili gospodarstwo. Rodzinna miejscowość pana Stefana to Dąbrówka pod Łodzią. Koleje jego rodziny też się tak potoczyły, że osiedli w Ramutówku. – Kiedy nasze rodziny przeprowadziły się tu, mieliśmy po kilka, kilkanaście lat. Dorastaliśmy w tej miejscowości i tu na dobre osiedliśmy – wspominała pani Stanisława. Zanim państwo Gockowie poznali się, upłynęło trochę czasu. Najpierw był czas wojny. Pan Stefan walczył w obronie Warszawy. Za udział w wojnie został odznaczony medalem, otrzymał stopień podporucznika Wojska Polskiego. Ich znajomość trwała jeszcze przed wojną, ale na dobre połączyła ich muzyka. Poznali się na jednej z zabaw tanecznych. I jak mówią była to miłość od pierwszego wejrzenia. – Może trudno w to uwierzyć, ale mieliśmy i mamy bardzo dobre życie. Bez kłótni i gniewu. To zasługa wspaniałych cech charakteru mojej żony. Przez wszystkie nasze wspólne lata właśnie zrozumienie, wzajemna miłość i szacunek pozwoliły przetrwać, cieszyć się dobrymi chwilami, radzić sobie w trudnych momentach – mówił pan Stefan. Panią Stanisławę urzekło w mężu wiele. Ale przede wszystkim spokój i pracowitość. W naszej rozmowie wspominała, że taki wybór doradzał jej także ojciec. – I słowa taty sprawdziły się w stu procentach – powiedziała pani Stanisława. Przez całe małżeńskie życie wiele uwagi poświęcali temu, aby w ich rodzinie panowała zgoda, szacunek, zrozumienie. To było fundamentem, zwłaszcza w trudnych chwilach czasu powojennego, kiedy byli na dorobku. Ale dziś z dumą mówią, że udało się wychować dzieci, dać im wykształcenie, zapewnić przyszłość. – Mamy cudowne dzieci, wspaniałą rodzinę. To jest najważniejsze. Ale z życiowego doświadczenia powiem, że trzeba być dobrym człowiekiem, aby otrzymać dobro od innych ludzi – powiedział pan Stefan. Państwo Gockowie mają troje dzieci – dwóch synów i córkę, siedmioro wnuków i trzynaścioro pra- wnuków. Przyznają, że dzieci kocha się bardzo, ale wnuki i prawnuki jeszcze bardziej. – I dzieci, i wnuki i prawnuki są naszą dumą, radością. Cieszymy się z każdego ich sukcesu, z dyplomów. Chcą się uczyć i mają taką możliwość. W naszych czasach było trudniej. Do szkoły chodziliśmy na piechotę. Codziennie trzeba było przejść po kilka kilometrów, ale chciałam się uczyć. I udało mi się zdobyć zawód krawcowej, do której wszyscy w okolicy przychodzili. Także na swój ślub uszyłam sobie sama wspaniałą sukienkę – mówiła pani Stanisława. Dziś największym marzeniem i pragnieniem państwa Gocków jest to, aby spełniły się plany ich dzieci, wnuków i prawnuków. – To nasze iskierki. Cieszymy się kiedy mówią, że u nas jest im dobrze, kiedy odnoszą kolejne życiowe sukcesy – powiedzieli jubilaci. A wszystkim planującym, zaczynającym wspólną drogę życiową radzą, aby w ich związkach było jak najwięcej zrozumienia i zgody. Wtedy uda się pokonać największe życiowe problemy. rad
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze