Dorocie Drzewieckiej cuda zajmują dwa dni. Wszystko, co wydaje się niemożliwe do zrobienia maluje na jedwabiu. Potem szyje z niego niesamowite sukienki, lekkie jak mgła, kolorowe jak motyl, kobiece jak kobieta secesji. Takie kreacje zachwycają w mgnieniu oka. Po prezentacji małego dzieła sztuki, na wtorkowym spotkaniu z cyklu „Portret Kobiety” każda z pań zapragnęła mieć w szafie właśnie to, żadne inne, małe cudo. Niestety, sukienka była tylko jedna. I drugiej takiej samej już nie będzie... Ręcznie malowany jedwab jest niepowtarzalny. Dorota Drzewiecka w cyklu „Portret Kobiety” wystąpiła jako gość specjalny. Poznaliśmy ją po projekcji filmu o Grace Kelly. Nie bez powodu przedstawiono ją też jako płocką odpowiedniczkę bohaterki tego obrazu, czyli kobietę, która dla miłości zmieniła całe swoje życie. – Miałam być rolnikiem. Skończyłam studia rolnicze, rodzice przepisali mi gospodarstwo i mimo ciężkiej pracy byłam zadowolona ze swojego życia – wspomina. Przypadek sprawił, że pewnego dnia, 7 lat temu, trafiła do zakładu fotograficznego z popsutym aparatem swojej siostry. BeeS
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze