Reklama

Mieszkanka Płocka zawdzięcza życie zwierzęciu - Pies pogryzł bandytę

28/11/2002 11:12
Do mieszkania pani Henryki wpadło dwóch mężczyzn. Już pierwszy cios powalił kobietę na podłogę, jej syn zdążył się schować w łazience. Napastnicy zaczęli katować skuloną w kącie przedpokoju kobietę. Nie patrzyli, gdzie kopią i tylko przypadek spowodował, że przerwali.Ten przypadek to wilkopodobna suczka, która wgryzła się w udo jednego z oprawców. Napastnicy uciekli, po kilku minutach przyjechało pogotowie. Lekarz przez radio ponaglał policję mówiąc, że kobietę bliską śmierci zabiera do szpitala. Z powodu wyborów, ponieważ zdarzenie miało miejsce 27 października, funkcjonariusze przyjechali po kilkudziesięciu minutach. Wszystko zdarzyło się w jednym z niewielkich bloków przy ulicy Miodowej w Płocku. Cała historia zaczęła się jednak cztery lata wcześniej. - Wtedy sprowadzili się sąsiedzi. Ja mieszkam tu już siedemnaście lat i chociaż to nieciekawa okolica, to nigdy wcześniej nie doszło to takiego zdarzenia. Nowi sąsiedzi zaczęli nas zaczepiać, a wszystko dlatego, że ja pracuję w kościele, syn uczy się w Niższym Seminarium i jest ministrantem. Często ze strony nowych sąsiadów słyszeliśmy zaczepki: “kościelna k...”. Dwa lata temu zeznawałam przeciw synowi sąsiadów przed kolegium. Chodziło o spalenia roweru dziecka z osiedla. Wiedziałam, kto to zrobił i złożyłam zeznania. Od tego czasu syn sąsiadów i jego ojciec grozili mi śmiercią – opowiada pani Henryka. – Do 27 października tego roku były to jednak tylko groźby. Feralnego dnia syn sąsiadów wraz z matka zaczął zaczepiać mojego młodszego syna. Chłopiec zadzwonił około 13.30 na policję i zapytał, co ma zrobić w takiej sytuacji. Usłyszał, żeby w poniedziałek skontaktował się z dzielnicowym. Za kilka minut ja wróciłam z pracy. Tuż przed 14.00 usłyszałam pukanie do drzwi. Otworzyłam i zobaczyłam syna sąsiadów wraz z ojcem, zostałam uderzona, przewróciłam się, synowi udało się schować, a napastnicy zaczęli mnie kopać. W pewnym momencie napastników zaatakowała suczka pani Henryki. Złapała starszego z mężczyzn za udo na tyle skutecznie, że obaj wystraszyli się i uciekli. Później policjanci komentowali, że powinna złapać wyżej i mocniej. Wezwane pogotowie zabrało skatowaną kobietę do szpitala. Pani Henryka nie chciała jednak zostać w szpitalu, pomimo, ze obrażenia były ciężkie. Policjanci, w czasie, kiedy lekarze walczyli o życie kobiety, zatrzymali starszego ze sprawców, tego który został pogryziony przez psa. Po 24 godzinach od zatrzymania został jednak zwolniony. Pikanterii całej sytuacji dodaje fakt, ze młodszy ze sprawców kilka dni wcześniej trafił do Izby Wytrzeźwień. Od poniedziałku zaczęły się przesłuchania i być może tylko zdecydowana postawa policyjnych dochodzeniowców sprawiła, że teraz groźby ustały, a właściwie jest ich mniej. - Teraz boję się wychodzić z domu. Jestem od dwóch tygodni na zwolnieniu, cały czas biorę silne leki przeciwbólowe. Do chwili zdarzenia pracowałam w kościele i w prywatnej firmie, teraz tą drugą pracę straciłam z powodu przeciągającego się zwolnienia, ale jestem w stanie to zrozumieć – relacjonuje pani Henryka. Napastnicy próbują całą sytuacje przedstawić w zupełnie innym świetle. Starszy ma pretensje, że został pogryziony przez psa, a tak w ogóle to on nie bił, najwyżej pociągnął za włosy. A tak “szczerze” mówiąc to... - Dowiedziałam się, że każdego dnia jestem podwożona do domu przez innego mężczyznę, cały czas chodzę pijana, a usługi seksualne proponowałam obu mężczyznom, którzy mnie skatowali – pani Henryka nie kryje złości. Z rozmów z mieszkańcami osiedla i znajomymi poszkodowanej rysuje się zupełnie inny obraz. Mąż kobiety zmarł kilka lat temu. Od tego czasu mieszka z synami, straszy ma 26 lat, młodszy 16. Kobieta od śmierci męża próbuje łączyć koniec z końcem, starając się zapewnić godne warunki życia rodzinie. Jakoś się jej to udaje, chociaż największym marzeniem jest kupno mieszkania w innym miejscu Płocka i wyprowadzenie się z Miodowej. Niestety to pozostaje w sferze marzeń. - Przez siedemnaście lat nie zamykaliśmy drzwi na zamek, nawet w nocy, teraz boję się wyjść z domu, a przecież muszę. Wstawienie drzwi antywłamaniowych jest zbyt kosztowne, ale na pewno zamontujemy wizjer w drzwiach i dodatkowy zamek. Kupno mieszkania? Tylko możemy marzyć – dodaje pani Henryka. W pierwszej chwili skatowana kobieta była wściekła na policjantów, którym nie spieszyło się, kiedy potrzebowała pomocy. Teraz chwali oficera prowadzącego cała sprawę. - Podpowiada mi, co mam robić i chyba dzięki niemu sąsiedzi nas teraz nie zaczepiają – dodaje pani Henryka. - Ojciec i syn mają postawione zarzuty udziału w bójce, dodatkowo młodszy z nich zarzut kierowania pod adresem poszkodowanej gróźb karalnych – opisuje podinspektor Jarosław Brach, rzecznik prasowy komendanta miejskiego policji w Płocku. Dziwi w tym wszystkim fakt, że sprawcy nie trafili do aresztu. Jak udało nam się nieoficjalnie dowiedzieć, stwierdzono, że obrażenia, jakich doznała pani Henryka, nie “skutkowały rozstrojem zdrowia powyżej dni siedmiu” to mogło spowodować, że prokuratura nie wnioskowała o tymczasowy areszt. - Przecież tu zachodzi groźba matactwa. Oni teraz mogą się dogadać i ustalać wersje wygodne dla nich – tak sytuację komentuje starszy syn pobitej kobiety. Sprawcy mogą też zastraszać samą poszkodowaną i świadków, na szczęście temu zapobiega jak na razie zdecydowana postawa śledczego. Tak zwane “słodkie ulice” nigdy nie cieszyły się dobrą sławą. Może warto, żeby korzystając z przekazanych niedawno środków z Fundacji Bezpieczne Miasto wysłać w ten rejon kilka patroli, a może nawet zrobić “czesanie” osiedla o którym niedawno na łamach Tygodnika Płockiego opowiadali szef płockiej policji i ustępujący prezydent miasta. Na razie zdaniem mieszkańców, w tym rejonie policyjne patrole (chociaż wejście do komendy jest właśnie od ulicy Miodowej), pojawiają się bardzo rzadko. Teraz pozostaje czekać na sądowy finał całej historii. Ciekawe tylko jak skończyłaby się, gdyby nie suczka, która stanęła w obronie swojej pani... Jacek Danieluk Fot. D. Ossowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości