Reklama

Mieszkańcy wdzięczni policji

04/12/2003 16:43
Lokatorzy z bloków przy ulicy Słodowej w Płocku odetchnęli z ulgą, kiedy policja zatrzymała ponad sześćdziesięcioletniego Włodzimierza S. Mężczyzna groził sąsiadom różnego rodzaju bronią, podkładał pod drzwi mieszkań petardy, wyzywał ich. Był poszukiwany przez policjantów z Płocka i Gostynina, jednak kiedy stróże prawa stawali pod jego drzwiami, nie odpowiadał na pukanie
Wizyty policjantów na Słodowej kończyły się przysłowiowym “pocałowaniem klamki” i wysłuchaniem kolejnych żalów od zaniepokojonych ludzi. Z nieoficjalnych informacji wynika, że rozpatrywano już możliwość wejścia do mieszkania szturmem, ale z drugiej strony nie było chyba podstaw do zastosowania aż tak drastycznych środków.
Policjanci postanowili czekać, prosząc jedynie o przekazanie informacji, że Włodzimierz S. opuścił chociaż na chwile mieszkanie. W końcu 21 listopada odebrali telefon. Ktoś poinformował, że być może poszukiwanego mężczyznę uda się zatrzymać. Dzielnicowi z I rewiru wyjechali do akcji jak na filmie sensacyjnym. Poszukiwany niczego się nie spodziewając wpadł wprost w ich ręce.
Funkcjonariusze nie musieli Włodzimierza S. nawet dokładnie przeszukiwać, żeby trafić na to, czego się spodziewali. Nóż z kastetem, mały miecz samurajski, noże sprężynowe, ale to nie koniec. W mieszkaniu mężczyzny zabezpieczono szable, miecze, kindżały, maczety, noże, ręczne miotacze gazu, paralizator elektryczny, pistolety hukowe, wiatrówki pistoletowe, petardy hukowe. Mężczyzna został odwieziony do szpitala psychiatrycznego, gdzie już kiedyś przebywał.
- Teraz odbieramy telefony z podziękowaniami, ale mieszkańcy pytają też, gdzie mężczyzna teraz przebywa i czy przypadkiem wkrótce nie wróci. Widać, że mimo wszystko sąsiedzi boją się, pomimo chwilowej ulgi – powiedział asp. sztab. Sławomir Kołodziejski, kierownik I rewiru dzielnicowych Komendy Miejskiej Policji w Płocku.
Z nieoficjalnych informacji wynika, że kiedy mężczyzna był hospitalizowany, w szpitalu w Zalesiu zakochał się w jednej z pielęgniarek. Kiedy wyszedł ze szpitala, zaczął kobiecie grozić. Pielęgniarka bała się o swoje bezpieczeństwo i powiadomiła policję w Gostyninie. Tamtejsi funkcjonariusze poprosili o pomoc kolegów z Płocka. Włodzimierza S. nie udawało się jednak zastać w domu.
Kiedyś zdarzyło się, że zatrzymany mężczyzna podłożył pod drzwi jednej z sąsiadek petardę. Huk, dym i drzwi wypadły z zawiasów. Klatka schodowa jest opisana wyzwiskami. Z relacji sąsiadów wynika, że mężczyzna potrafił załatwiać potrzeby fizjologiczne na wycieraczki. Także mieszkanie było bardzo zaniedbane, chociaż Włodzimierz S. odbierał dość wysoką rentę.
Teraz policjanci muszą wyjaśnić, czy na posiadaną przez Włodzimierza S. broń potrzebne jest zezwolenie. Sprawdzają też czy część przedmiotów nie pochodzi z włamań, na przykład do Cepelii.

(jac)
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości