Reklama

Mieszkańcy bloków często zapominają, że wózkownia, to nie rupieciarnia

08/08/2018 08:55
Jeśli ktoś w jednym bloku mieszka kilkadziesiąt lat, to trudno się dziwić, że zgromadził przez ten czas mnóstwo mniej lub bardziej niepotrzebnych rzeczy. Zwykle, te które już nie mieszczą się w mieszkaniach, wynoszone są do piwnic, a w niektórych blokach do wózkowni. Piwnice zwykle przypisane są do jednego lokalu, wózkownie służą kilku lokatorom.
W wieżowcach zwykle nie ma piwnic. Są wózkownie, a przynajmniej tak nazywane niewielkie pomieszczenia, które powinny być użytkowanie przez kilku lokatorów. Niestety, w takich miejscach często nie udaje się wydzielić przestrzeni dla konkretnych lokatorów. Jak już ktoś zajmie część powierzchni, to potem trudno ją odzyskać.
Nasza czytelniczka mieszka w wieżowcu przy ul. Zgliczyńskiego. – Na każdym piętrze jest wózkownia, z której mogą korzystać lokatorzy zajmujący trzy mieszkania. Ja mam to nieszczęście, że nie mogę dogadać się z jednym z sąsiadów, który dostał mieszkanie po ciotce. Wszystkie niepotrzebne rzeczy przeniósł do wózkowni, gdzie już nic się nie mieści. Nie dają rezultatu żadne rozmowy. Zawłaszczył niemal całą wózkownię i nawet nie chce słyszeć, żeby część przedmiotów wyniósł na śmietnik – mówi wzburzona.
Zaglądamy do wspólnej wózkowni, w której rzeczywiście nie ma już na nic miejsca. Jak się okazuje, właścicielka trzeciego na piętrze mieszkania nie korzysta z wózkowni i nie zajmuje tam wcale miejsca. Wynika z tego, że niemal na całej powierzchni, z rupieciami po ciotce, rozłożył się sąsiad.

(Jol.)
fot. D. Ossowski


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości