Spotkaliście kiedyś na ulicy pięknego rudego kota jeżdżącego w wózku? To właśnie Mikki, którego życie możemy śledzić na instagramowym profilu Thecatinthepram. Koci celebryta jest uchodźcą z Ukrainy. Po rosyjskiej agresji razem ze swoją opiekunką Natalią Zubarewą i jej córką Anitą opuścił Żytomierz i znalazł schronienie w Płocku. Kilkanaście dni temu w kawiarence Galerii Mosty obchodził ósme urodziny. Mruczał w podziękowaniu za prezenty i cierpliwie pozował do zdjęć.
Mikki to kot wyjątkowy. Łagodny, towarzyski, nie boi się hałasu i da się głaskać. Doskonały kandydat na kociego terapeutę. I chociaż został przygarnięty z ulicy jako kot pospolity, ma w sobie charakter i geny Brytyjczyka.
Natalia znalazła go na ulicy w Żytomierzu.
- Szłam na lekcje, gdy nagle usłyszałam pisk domagający się uwagi. Rozejrzałam się i widzę, że pod drzewem samotnie siedzi rude kocię i takim przekonującym głosem prosi o pomoc. Nie mogłam go zostawić - wzięłam na ręce i zaniosłam do domu. To chyba była miłość od pierwszego wejrzenia. Pozostali członkowie rodziny: mąż Witalij, córka Anita i piesek Juko nie mogli uwierzyć, że zamieszka z nami kocisko – opowiada Natalia.
Reklama
Wcześniej nie przepadała za kotami, ponieważ w dzieciństwie jeden boleśnie ją podrapał. Mikki od początku był inny. Mruczał, nie syczał, absolutnie nie zachowywał się jak zwykły kot. Ze stoickim spokojem zniósł nawet kąpiel.
- Latem postanowiliśmy go zabrać do parku. Żal nam się zrobiło, że taka ładna pogoda, my wychodzimy, a on zostaje w domu. Tylko jak? Córka zaproponowała, żeby wynieść z piwnicy jej dziecięcy wózek. O dziwo, Mikki nie uciekł z oryginalnego pojazdu i nawet bardzo mu się taki spacer podobał – dodaje.
Reklama
Od tego momentu zaczęło się dla rodziny zupełnie inne życie. Na początku trzeba było przełamywać stereotypy. No bo kto to widział? Kot w wózku?! W kawiarni? W bibliotece? Ludzie nie zawsze przyjaźnie się uśmiechali. Natalia cierpliwie tłumaczyła, że wózek to tylko rodzaj pojazdu, a dobrze wychowany kot nie jest agresywny. Socjalizacja Mikkiego przebiegała bez większych problemów. Dzisiaj nie boi się ani głośnych dźwięków, ani obcych ludzi. Dobrze znosi tłum, dlatego może brać udział w wydarzeniach takich jak Orszak Trzech Króli. „Zatańczył” też na Balu Wszystkich Świętych. To kot bardzo kulturalny. Wykazuje też wspaniałe właściwości terapeutyczne.
Natalia interesuje się felinoterapią. To stosunkowo nowa metoda zooterapii, polegająca na kontakcie osoby poddawanej terapii z kotem. W Polsce jeszcze nie tak popularna (pierwszy raz zastosowano ją w 2004 roku), w USA, Szwecji i Wielkiej Brytanii jest uznaną formą leczenia i znakomicie sprawdza się np. w wypadku osób dotkniętych autyzmem. Koci terapeuci dbają także o lepsze samopoczucie psychiczne mieszkańców domów seniora czy pomagają osadzonym w zakładach karnych. Dowiedziono, że kontakt z kotem poprawia nastrój, obniża poziom stresu, cholesterolu i trójglicerydów we krwi oraz ciśnienie tętnicze. Podczas głaskania kota wydzielają się endorfiny, popularnie nazywane hormonami szczęścia. Felinoterapia pomaga pacjentom w trakcie rehabilitacji oraz w leczeniu depresji czy nerwic. Może poprawić odporność całego organizmu. Każdy właściciel kota przyzna, że mruczenie zwierzaka i dotknięcie jego miękkiego futerka działają uspokajająco, pozwalając zapomnieć na przykład o trudnym dniu w pracy.
Mikki jest kotem wolontariuszem i terapeutą Domu Pomocy Społecznej w Brwilnie. Za swoją pracę z dziećmi i dorosłymi otrzymał wiele podziękowań.
- Jako kot terapeuta Mikki przynosi wielką radość, szczególnie osobom niepełnosprawnym. Daje się głaskać, chętnie idzie na ręce. Nie potrzebuje specjalnego przygotowania i adaptacji. Lubi swoją pracę o czym świadczą mruczenie i zakręcony ogonek. Ma w sobie tyle prawdziwej miłości i chętnie się nią dzieli. Kontakt z nim może pomóc przy depresji czy smutku – wyjaśnia Natalia.
Mikki jest nie tylko świetnym kocim terapeutą. Bywa też artystą. Razem z Natalią, która posiada trzy dyplomy: nauczycielski, z reżyserii muzycznej i śpiewu, bierze udział w różnych charytatywnych koncertach. Występuje też z własnym pokazem wokalno-teatralnym „Przygody kota w wózku”, którego premiera odbyła się w grudniu w Szkole Podstawowej nr 11 w Płocku.
- Bardzo lubi, kiedy śpiewam arie z oper czy chorał gregoriański. Na swój sposób nawet próbuje ze mną nucić. Nasz występ z Mikkim wygląda tak, że on siedzi w wózku na scenie, czasem coś „powie” do mikrofonu, „zaśpiewa”, a na koniec razem tańczymy. Latem można nas było spotkać na starówce. Po występach Mikki odpoczywa w domu. Jak wszystkie koty – lubi też biegać po trawie, bawić się zabawkami. Chętnie się huśta.
Mikki i jego opiekunka spotykają się z różnymi reakcjami przechodniów.
- Czasem ktoś zażartuje, uśmiechnie się, powie kilka komplementów. Czasem – puka się w głowę i mówi coś nieprzyjemnego. Chciałabym wszystkich zapewnić, że Mikki jest bardzo grzeczny, nie trzeba się go bać. Jest pod kontrolą weterynaryjną, ma potrzebne świadectwa. Kot celebryta jeździ w wózku ubrany w dziecięcą odzież. Spaceruje bez smyczy. Nie boi się psów.
Reklama- To jest taki nowy rodzaj kota-przyjaciela, psychologa, artysty – mówi Natalia.
Jako pierwszy zsocjalizowany i najmądrzejszy kot na Ukrainie Mikki dostał się do Księgi Rekordów Ukrainy (25 listopada 2021). Teraz marzeniem Natalii jest pobicie Rekordu Polski w kategorii unikalne zwierzęta, a może nawet oficjalny Rekord Guinessa? W Księdze Rekordów Guinessa znajduje się już kilka kocich osobistości: Silver Maine Coon o imieniu Cygnus z USA, który może pochwalić się najdłuższym ogonem wśród kotów domowych (44,66 cm), półmetrowy kot Aldebaran Powers, kotka Flossie, któa przeżyła ponad 26 lat, Missi o najdłuższych na świecie wąsach czy Merlin, który w 2015 roku pobił rekord najgłośniejszego mruczenia (prawie 70 decybeli). Kota-artysty z Płocka jeszcze tam nie ma. Nie ma też w Płocku kociej kawiarni. Działają już w Barcelonie, Budapeszcie, Warszawie i Gdańsku. 17 lutego (Międzynarodowy Dzień Kota) to znakomita okazja, by uśmiechnąć się do spacerujacego ulicą Kota w wózku i zacząć obserwować jego przygody na Instagramie.
Fot. archiwum Natalii Zubarewej, Mateusz Wawrzyński
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Uważam, że to co robi ta kobieta to znęcanie się nad kotem. Leżenie na grzbiecie większość czasu - to nie jest naturalne dla kota- on jest ofiarą a nie celebrytą. Szkoda, że ludzie przyklaskują temu. Przykre
Zgadzam się , to chore!
Zgadzam się w zupełności. Tego zachowania nie powinno się promować, ale piętnować. Jak ktoś ma jakiekolwiek pojęcie, to od razu widzi, że ten kot jest w ciągłym stresie. Próba bycia celebrytą kosztem zwierzęcia. Znęcać się można w różny sposób. To nie zawsze jest bicie, ale też często znęcanie psychiczne. Czasami nie do końca świadomie i myślę, że tutaj właśnie jest taki przypadek. Ale to nie tylko wózek i ubranka, czy w sumie przymuszanie kota do ciągłego kontaktu z obcymi, bez możliwości odpoczynku. Jak widziałem karmienie go lodami, a to podobno jest norma bo jego opiekunka sama o tym mówi, to mi się nóż w kieszeni otwiera
Zachowanie tej Pani jest okrutne. Tak, jest to forma znęcania się nad zwierzeciem: - wożenie w wózku w pozycji " na plecach", czy siedzącej( jak dziecko) jest nienaturalne dla kota - ubieranie w " dziecięce pajacyki" czy inne ubranka i czapeczki to typowy bambinizm, - kot nie ma zapewnionych podstawowych potrzeb gatunkowych tj; nie ma drapaka, bo podobno nie lubi, a Pani przycina mu bardzo króciutko paznokcie, nie ma kuwety z piaskiem, bo podobno nie lubi, załatwia się do brodzika w łazience, nie ma kocich zabawek. bo podobno nie lubi się bawić. Skąd to wiem? Jako inspektor organizacji prozwierzecej byliśmy u Pani Natalii na interwencji. To była bardzo trudna rozmowa. Dużo krzyków z Pani strony.Pani zupełnie nie chce zrozumieć , że robi krzywdę zwierzęciu. Kot ma dużą nadwagę( waży ponad 8 kg). Jest apatyczny i jakby pogodzony z losem. Pani dostała zalecenia jak ma postępować z kotem. Jeśli zwierzak rzeczywiście lubi wychodzić na dwór, to niech będzie w szeleczkach i na smyczy , nie w ubrankach, które krępują jego ruchy i czuje się spętany. Niestety jak widać Pani zupełnie zignorowała nasze zalecenia. Traktowanie tego kota w ten sposób nijak się ma do spcjalizacji a tym bardziej do felinoterapii. Przykre i zarazem smutne jest to,że ludzi to bawi, prasa pisze artykuły ,utwierdzajac Panią w przekonaniu, że wszystko jest ok. A nie jest. Szkoda tylko kota. Myślę, że będzie ciąg dalszy tej sprawy.
Właścicielka jest chora i w pewien sposób to co ona robi jest to znęcanie się nad zwierzęciem ????
To jest chore, wcale nie śmieszy. Zwierzak się poddał? Biedny kotek, ubezwłasnowolniony. Spacer?--szelki i smycz.
Uważam, że to co robi ta kobieta to znęcanie się nad kotem. Leżenie na grzbiecie większość czasu - to nie jest naturalne dla kota- on jest ofiarą a nie celebrytą. Szkoda, że ludzie przyklaskują temu. Przykre
Zgadzam się , to chore!
Zgadzam się w zupełności. Tego zachowania nie powinno się promować, ale piętnować. Jak ktoś ma jakiekolwiek pojęcie, to od razu widzi, że ten kot jest w ciągłym stresie. Próba bycia celebrytą kosztem zwierzęcia. Znęcać się można w różny sposób. To nie zawsze jest bicie, ale też często znęcanie psychiczne. Czasami nie do końca świadomie i myślę, że tutaj właśnie jest taki przypadek. Ale to nie tylko wózek i ubranka, czy w sumie przymuszanie kota do ciągłego kontaktu z obcymi, bez możliwości odpoczynku. Jak widziałem karmienie go lodami, a to podobno jest norma bo jego opiekunka sama o tym mówi, to mi się nóż w kieszeni otwiera