Stan dwuipółletniego Kamila, który we wtorek został przywieziony do Szpitala Wojewódzkiego na Winiarach, był bardzo ciężki. Dziecko, przywiezione przez matkę, było wychłodzone i odwodnione. Z izby przyjęć chłopiec trafił na oddział dziecięcy, następnie na oddział terapii dla dzieci. W środę rano zmarł. Dlaczego tak się stało? Przyczyny śmierci dziecka ustala prokuratura. Marek Zimoch i Wojciech Dudziński - ordynatorzy oddziałów dziecięcego i terapii dla dzieci potwierdzają, że dziecko było wyczerpane i ogólnie w bardzo złym stanie. Skierowanie do szpitala wydała lekarz z gminnego ośrodka opieki zdrowotnej w Brudzeniu. W uzasadnieniu pojawiła się informacja, że ze względów społecznych. Kto lub co mogło zawinić? Lekarze nie chcą się wypowiadać, czy choroba czy zła opieka nad dzieckiem. Ale z uwagi na okoliczności o całej sytuacji poinformowali prokuraturę, która ma wyjaśnić przyczyny zgonu Kamila.
Mieszkańcy rodzinnej wsi matki Kamila, chociaż podkreślają, że nie jest to rodzina patologiczna, nie omieszkają dodać, iż ta śmierć jest po części wynikiem niedbalstwa. Inni podkreślają, że tak się dzieje, gdy człowiek jest biedny, nie ma pracy, środków do życia. - Co ma zrobić, za co kupić opał, jedzenie, i leki? Nawet jak jest jakaś pomoc z gminy, to przy tych cenach i wydatkach wszystko mało - mówili mieszkańcy wsi Gorzechowo. Dodawali, że nie ma co winić matki. - Bo zaczynamy do jakiś absurdów dochodzić. Dziecko urodziło się jako wcześniak, miało wadę związaną właśnie z układem oddechowym.
Z rozmów wynika, że na terenie gminy wiele jest osób, które mają niewielkie dochody, utrzymują się z pracy dorywczej i pomocy Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej, a jakoś dają sobie radę i funkcjonują w normalnych warunkach. - Po prostu myślą sensownie o życiu, dążą do czegoś, starają się. Ja rozumiem, że można żyć biednie, ale czysto. Mnie też się nie przelewa, a jakoś sobie radzę i muszę żyć bez pomocy gminy - mówił jeden z sąsiadów.
Wójt gminy Brudzeń Henryk Kisielewski poinformował, że rodzina państwa B. od 1996 roku korzysta z pomocy finansowej i rzeczowej. Matka zmarłego Kamila, mieszka w jednym domu wspólnie ze swoją matką i pozostałym rodzeństwem w wieku od czterech do siedemnastu lat. - Z pewnością nie jest im łatwo. Gmina w miarę możliwości stara się pomagać. Zapewniamy opał na zimę, odzież, pomoc na zakup przyborów szkolnych dla dzieci. Także przed świętami przekazana została pomoc rzeczowa - powiedział Henryk Kisielewski. Z uwagi na trudne warunki finansowe rodzina otrzymała pomoc w zainstalowaniu przyłącza wodociągowego. Dodatkowo przedstawiciele Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej, jak i Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie ustalają, jakiej pomocy rodzinie należałoby udzielić w najbliższym czasie.
rad
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze