Reklama

Śmierć w celi

14/01/2004 11:52
“Nikomu nic nie ukradłem, nikogo nie pobiłem. Wiem, że tylko Ty mi w to uwierzysz” napisał ołówkiem w liście pożegnalnym do swojej dziewczyny 23-letni chłopak. Powiesił się 2 października o godzinie 20.00 na pasku skórzanym w celi Zakładu Karnego w Płocku. Nikt nie wie dlaczego targnął się na swoje życie. Tajemnicę zabrał do grobu. Rodzina dotąd nie może pogodzić się z tragedią.
Tragiczny splot wydarzeń rozpoczął się 9 września ub. roku. Doszło do ostrej bójki w sklepie w Brudzeniu. Dwóch mężczyzn biło trzeciego. Do bójki dołączył się Mariusz. Według relacji rodziny podobno chciał odciągnąć napastników. Poturbowany doniósł na miejscowy posterunek policji, że został pobity, oraz że ukradziono mu komórkę i szlifierkę kątową. Również Mariusz został wezwany na przesłuchanie, początkowo w charakterze świadka. W ciągu dwóch tygodni schudł 7 kg. Zżerały go nerwy. Nie mógł normalnie pracować, funkcjonować, jeść. Na kolejne przesłuchanie bał się jechać. – Mówiłam, że musi pojechać, bo inaczej przyjdą po niego – wspomina matka. - 1 października Mariusz został zatrzymany, bo poszkodowany stwierdził, że również syn go pobił. Rozpoznał go jako trzeciego z rzekomych napastników – przekonuje matka. – Tymczasem chłopak znalazł się w nieodpowiednim miejscu i w nieodpowiednim czasie. Opowiadał, że odciągał tamtych, którzy skatowaliby tego człowieka. Przecież matce by nie kłamał.
Kalejdoskop śmierci
1 października z posterunku policji w miejscu zamieszkania Mariusz przewieziony został do Płocka. Prosił jeszcze o kontakt z matką. – Udało mu się jedynie przekonać policjantów, by powiadomili mnie osobiście o zatrzymaniu. Zadzwonił też do swojej dziewczyny. Był to jedyny telefon od niego. Prosił ją, żeby załatwiać adwokata. Co się dalej działo z Mariuszem, nie wiem. Zostały mi tylko przesłane później dokumenty.
To była ostatnia rozmowa Mariusza z bliskimi, którzy cały czas zadają sobie pytanie, dlaczego chłopak nie wytrwał. - Przecież zdawał sobie sprawę z tego, że w ciągu nocy nie załatwimy prawnika – dowodzi rodzina.
Tymczasem brak wiadomości, co dalej z losem syna doprowadzał matkę do szaleństwa. 3 października, zadzwoniła na miejscowy posterunek. Dowiedziała się, że Mariusz pozostanie tymczasowo w areszcie w ZK w Płocku do 10 grudnia. Zastosowany został najsurowszy środek zapobiegawczy, by z nikim nie mógł się kontaktować. Godzinę później przyszedł telegram z więzienia, że chłopak nie żyje. Powiesił się około godz. 20.00 w samotnej celi dzień wcześniej, co potwierdza pismo podpisane przez lekarza medycyny sądowej.
Skąd wziął pasek?
- Dlaczego powiesił się na pasku, skoro w kwicie depozytowym z 1 października napisane zostało, że synowi zabrano oprócz obrączki, książeczki wojskowej, łańcuszka, 15 zł, swetra koloru zielonego, sznurowadeł, również ten nieszczęsny pasek do spodni. Mariusz podpisał kwit własnoręcznie. Jakim sposobem ten pasek miał przy sobie? – stawia pytanie zrozpaczona rodzina.
7 października odbyła się ceremonia pogrzebowa. Tego również dnia do domu zmarłego przyszło oficjalne pismo, z datą 6 października, że Mariusz został tymczasowo zatrzymany na 2 miesiące i 10 dni!
- Ta śmierć nie była nikomu potrzebna. Nikt się też jej nie spodziewał. Strażnicy z zakładu mówili, że Mariusz był fajnym chłopakiem. W dniu swojej śmierci zjadł kolację, pogadał ze strażnikiem o wspólnych znajomych, a potem... nikt niczego nie zauważył. Minęło równe 30 godzin od zatrzymania, a jemu zawalił się świat. Jak to możliwe? Przeszedł przecież wojsko. Miał dziewczynę, planował ślub, pracował, nie narzekał na brak pieniędzy. Myślał o kupnie samochodu. Powodów rodzinnych nie było. Załamanie przyszło z innej strony. Może przeraził go ten artykuł, z którego został zatrzymany. Gdyby to zrobił miesiąc później, albo po wyroku targnął się na życie, bo czuł się niewinny, byśmy to prędzej zrozumieli. Czy Mariusz musiał być zatrzymany na 3 miesiące? Przecież nikogo nie zabił, ani nie zgwałcił. Są gorsze przestępstwa, a podejrzani chodzą do sprawy na wolności. Życia mu nie wrócimy, ale może ustrzeżemy innego... Mariusz chciał tylko pomóc... Potem był wzywany i już do nas nie wrócił. Dlaczego musiało tak być – zastanawia się rodzina.

Z drugiej strony...
Tragiczny przypadek Mariusza zdarzył się pierwszy raz od niepamiętnych czasów, twierdzi Jolanta Stańczak rzecznik prasowy Zakładu Karnego w Płocku. - Chłopak został do nas doprowadzony 2 października o godzinie 14.00. Zanim trafił do magazynu, gdzie zabiera się rzeczy osobiste i wydaje tzw. niezbędnik było już po 15.00. Skończyła się praca magazyniera. Jednak wydano aresztantowi potrzebne rzeczy, (pościel, naczynia, środki higieniczne) oraz wypisano kwit na rzeczy, które miał przy sobie. Nie ma przepisów, które nakazywałyby aresztantom przebywającym w ZK do rozprawy zabierać ubrania, paski i sznurowadła. Przepisy mówią jedynie m.in. o materiałach wartościowych, dokumentach osobistych, telefonach komórkowych, broni, alkoholu.
Mariusz osadzony był sam w tzw. celi przejściowej. To normalne postępowanie w przypadku osób przybywających z wolności. Cela ta pozwala przez pierwszych kilka dni przeprowadzić rozpoznanie, badania lekarskie, zabiegi sanitarne.
Strażnik ma obowiązek co pewien określony czas zaglądać przez wizjer do celi aresztanta, także po godzinach pracy administracji ZK. Kontrolował zachowanie Mariusza, ale nic nie wzbudziło jego podejrzeń. Kiedy znów zajrzał, Mariusza nie było. Strażnik zawołał dowódcę i weszli do celi. Marek powiesił się w kąciku sanitarnym. Pogotowie przyjechało bardzo szybko. Nie przyniosła jednak efektów błyskawiczna akcja reanimacyjna. Przyjechał prokurator, a policja zabezpieczyła ślady. Zgodnie z procedurą przeprowadzono sekcję zwłok.
– Nowo przybyli do Zakładu Karnego mają różnego rodzaju lęki. To na pewno ogromny stres. Zapobiegamy takim sytuacjom. Obserwujemy osadzonych, reagujemy, gdy są zdenerwowani, płaczliwi, depresyjni. W przypadku Mariusza nikt nie zauważył niczego niepokojącego – twierdzi rzecznik prasowy ZK w Płocku.
Czy musiało dojść do tragedii?

Blanka Stanuszkiewicz
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości