Reklama

Śmierć przyszła we mgle

25/11/2003 18:46
Ciało 72-letniej Jadwigi S. znalazła jedna z jej córek po południu 17 listopada. Zmarła miała ręce i nogi skrępowane sznurkiem, leżała w łóżku we własnym domu, była przykryta pierzyną. W domu były ślady plądrowania, szyba w jednym z okien była wybita. Wezwani na miejsce policjanci przypuszczali, że mogło to być zabójstwo. Jednak w czasie sekcji zwłok stwierdzono, że przyczyną śmierci była niewydolność układu krążenia. Niewiele to zmienia sytuację. Sprawą nadal zajmują się sierpeccy policjanci, chociaż kiedy złapią sprawcę napadu, nie będą mogli, pomimo śmierci ofiary, postawić mu zarzutu zabójstwa.
- Byłoby bardzo łatwo podważyć to przed sądem. Na ciele ofiary były otarcia i zasinienia, ale powstałe w wyniku skrępowania sznurkiem sizalowym. Wszystko wskazuje na to, że kiedy napastnik lub napastnicy wiązali kobietę, ona żyła – opowiada st. asp. Mariusz Słupecki z Komendy Powiatowej Policji w Sierpcu.
Pani Jadwiga dobrze żyła z rodziną, była lubiana przez sąsiadów. Wiadomość o jej tragicznej śmierci zaskoczyła wszystkich. Nikt od rana 17 listopada nie podejrzewał, że doszło do tragedii. Sąsiedzi krzątali się w swoich gospodarstwach, wyjeżdżali do Sierpca. Dopiero późnym popołudniem Malanówko obiegła smutna wiadomość.
Mieszkańcy wsi leżącej dosłownie na granicy województw mazowieckiego i kujawsko – pomorskiego nadal nie mogą się pogodzić z tragedią.
Pani Jadwiga, pomimo swoich 72 lat była bardzo żwawa. Do skromnej emerytury dorabiała sobie u jednego z rolników. Nie były to co prawda duże pieniądze, jednak na pewno się przydawały.
- Jadwiga S. zmarła w nocy z 16 na 17 listopada. W niedzielę odwiedziła ją córka. Jeszcze tego dnia około godziny 22.00 ktoś widział, że w domu samotnie mieszkającej kobiety gra telewizor. Jedna z córek ponownie odwiedziła matkę w poniedziałek, niestety znalazła jej zwłoki – dodaje M. Słupecki.
Policyjni dochodzeniowcy zaczęli rozpytywać sąsiadów, może ktoś coś niepokojącego zauważył. Niestety bez skutku. W nocy, z niedzieli na poniedziałek była bardzo gęsta mgła. Gospodarstwo Janiny S. jest oddalone od sąsiednich o około sto metrów.
Policjanci próbowali zabezpieczyć ślady w domu tragicznie zmarłej kobiety. Znaleziono siekierę, którą włamywacz lub włamywacze wybili szybę w oknie, ściągnięte na miejsce psy nie podjęły tropu.
- Zostaliśmy powiadomieni o godzinie 20.42 w poniedziałek. Przypuszczamy, że od chwili śmierci kobiety mogło już minąć od 15 do 20 godzin. Z powodu deszczu, który padał w poniedziałek, część śladów mogła ulec zatarciu – dodał Mariusz Słupecki. Nie oznacza to jednak, że policja nic nie zabezpieczyła, ale w takich sytuacjach mówi się zwykle o dobru śledztwa.



Kobieta tydzień wcześniej odebrała emeryturę w wysokości około 500 złotych. Z tych pieniędzy zapłaciła raty za telewizor i lodówkę oraz kupiła węgiel. W niedzielę dała jednej z córek 100 złotych na kupno mięsa, prawdopodobnie już na święta. Około 50 złotych dała jednemu z wnuków.
- Z tych informacji wynika, że kobieta mogła mieć w domu około 80 złotych. Tych pieniędzy nie znaleziono, były natomiast ślady plądrowania domu – uzupełnia Mariusz Słupecki.
Teraz policja z Sierpca poszukuje osoby lub osób, które mogły się włamać do domu samotnie mieszkającej, starszej, kobiety. Jakiś czas temu podobny przypadek, także z tragicznym finałem, odnotowali funkcjonariusze z powiatu lipnowskiego w województwie kujawsko – pomorskim, czyli dosłownie za miedzą.
- Prosimy wszystkich o pomoc. Może ktoś z mieszkańców Malanówka zauważył coś podejrzanego, jeśli nie tragicznej nocy, to na przykład kilka dni wcześniej. Być może w pobliżu kręciły się obce osoby, przejeżdżały nieznane samochody. Informacje można przekazać pod numerami telefonów 997, 275 – 01 – 14 oraz anonimowym telefonem zaufania 275 – 27 – 07 – dodał Mariusz Słupecki.
Nie był to jedyny przypadek napadu na samotnie mieszkającą starszą osobę w powiecie sierpeckim w ostatnich dniach. 12 listopada, o czym już pisaliśmy w Tygodniku Płockim, obywatel Białorusi, wtargnął do domu 80-letniego mieszkańca Kosemina. Napastnik użył gazu obezwładniającego, bił ofiarę i groził jej siekierą. Bandyta zabrał 100 złotych, ale nie zdążył uciec. Złapali go mieszkańcy miejscowości i oddali policji. Okazało się, że Białorusin dwa dni przed napadem otrzymał nakaz opuszczenia Polski. Nie zrobiło to na nim jednak większego wrażenia. Okazało się, że do napadu namówiło go małżeństwo z Sierpca. Cała trójka błyskawicznie została dowieziona do sierpeckiego saądu, który przychylił się do wniosku policji i prokuratury: mężczyźni zostali tymczasowo aresztowani, a kobieta została oddana pod dozór policji. Kiedy policjanci sprawdzili gdzie Białorusin mieszkał, odkryli miejsce przechowywania nielegalnych papierosów i alkoholu.
(jac)
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości