– Niezwykła była dla mnie możliwość poznania pierwszoligowych niemieckich polityków od tej nieoficjalnej, codziennej, ludzkiej strony, kiedy żartują, jedzą w poselskiej stołówce, jadą po mieście na rowerze. Zaskoczył mnie rozmiar budynków Bundestagu i organizacja jego pracy – mówi Michał Kędzierski, absolwent stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Warszawskim, Jagiellończyk, szef działu europejskiego i redaktor Portalu Spraw Zagranicznych. Pięć miesięcy spędził w Berlinie na Międzynarodowym Stypendium Parlamentarnym, podczas którego odbył praktykę w biurze poselskim Hartmuta Koschyka.
Michał Kędzierski od dawna interesuje się Niemcami, niemiecką polityką wewnętrzną i zagraniczną oraz stosunkami polsko-niemieckimi. Na drugim roku studiów zaangażował się w czasopismo studenckie, potem zaczął pisać dla Portalu Spraw Zagranicznych. Doskonalił też znajomość języka, którego podstawy poznał w szkole podstawowej. – Napisałem jeden artykuł. Podobał się, więc zachęcono mnie, żebym pisał dalej. Tak zaczęła się moja przygoda z dziennikarstwem. Pisałem głównie o Niemczech i rozwijałem swoje zainteresowania w tym kierunku – opowiada. Na piątym roku studiów koleżanka, która wcześniej uczestniczyła w programie przekonała go, żeby spróbował. – Stwierdziłem, że to dobry następny krok po ukończeniu studiów, a zdobyte doświadczenia będę mógł wykorzystać w karierze zawodowej. Michał Kędzierski obronił pracę magisterską pt.: Wpływ czynnika ekonomicznego na politykę Niemiec wobec Federacji Rosyjskiej i zdecydował się zgłosić na stypendium.
Międzynarodowe Stypendium Parlamentarne (Internationales Parlaments-Stipendium jest przeznaczone dla absolwentów studiów wyższych. Każdego roku ponad stu zainteresowanych polityką młodych ludzi z blisko 40 krajów świata wyjeżdża do Niemiec. Mają okazję przyjrzeć się pracy posłów Bundestagu, poznać kraj, jego kulturę i historię nie tylko podczas oficjalnych seminariów czy spotkań z politykami i profesorami, ale na przykład – przez zwiedzanie miejsc pamięci. Aplikacja do programu wymaga wysłania życiorysu, listu motywacyjnego z dołączonymi opiniami wykładowców ze studiów bądź pracodawców. Trzeba wypełnić obszerny formularz z pytaniem o to, czym kandydat chciałby się zajmować w przyszłości. Dla Polaków przewidzianych jest pięć miejsc. – Zgłaszając się, musimy mieć jakieś dokonania, które nas wyróżnią na tle innych aplikujących. W moim przypadku to akurat była działalność publicystyczna i zainteresowania związane z Niemcami właśnie – tłumaczy Michał Kędzierski. Stypendium trwa pięć miesięcy. Sam staż w biurze poselskim – trzy. Wszyscy uczestnicy programu mają zapewnione mieszkanie i stypendium w wysokości 500 euro. – Program jest tak skonstruowany, że można żyć na bardzo godnym poziomie. Spokojnie można się utrzymać, trochę popodróżować, pozwiedzać. Dwa lata temu w ramach Erasmusa byłem na wymianie studenckiej na Uniwersytecie w Lipsku. Trwała cztery miesiące. W czasie swojego pobytu zwiedziłem prawie połowę Niemiec. Teraz skupiłem się na innej części. Szczególnie interesowały mnie Niemcy północne. To jest naprawdę bardzo ciekawy kraj do zwiedzania. Zbliżona do naszej kultura, obyczaje, zbliżona kuchnia. Niemcy dbają o zabytki, lubią się nimi chwalić. Jest co oglądać.
Michał Kędzierski praktykę odbył w biurze poselskim Hartmuta Koschyka z partii CSU (Unia Chrześcijańsko-Społeczna), pełnomocnika rządu RFN ds. mniejszości narodowych i późnych przesiedleńców. Dzień w biurze poselskim rozpoczynał się o godzinie 9.00. Do zadań stażysty należało m.in.: prowadzenie korespondencji poselskiej, przygotowywanie opracowań na różnorodne tematy i planów do wystąpień lub dyskusji. Stażyści towarzyszyli posłowi także na posiedzeniach i podczas spotkań. – Przebywanie w Bundestagu w środku, za kulisami, to jest absolutnie wyjątkowe doświadczenie. Wiedza, której nie można znaleźć nigdzie: ani w internecie ani w prasie. Pięć miesięcy za granicą, mieszkania z osobami z tak wielu krajów daje możliwość zapoznania się z różnymi kulturami, poprawienia swojej wiedzy o świecie i rozumienia innych narodowości, podszlifowania języka. Niemcy naturalnie sami wybierają sposób, w jaki chcą przedstawić swój kraj przed zagranicznymi stypendystami. W ten sposób go promują i budują jego pozytywny wizerunek. Trzeba mieć to na uwadze. Życzyłbym sobie, żeby Polska skorzystała z tego wzorca i w podobnie dalekosiężny sposób budowała swój pozytywny wizerunek wśród młodych, zainteresowanych polityką cudzoziemców, którzy w przyszłości mogą pełnić ważną rolę w swoich krajach. Niemcy robią tak już od 30 lat.
Płocczanim spędził w Berlinie pięć miesięcy i miasto go zauroczyło. W wolnych chwilach nie tylko podróżował, ale także zwiedzał muzea, chodził do opery, gdzie słuchał znakomitych wykonawców. Nic dziwnego, bo od 2000 roku należy do chóru Pueri et Puellae Cantores Plocenses. – Podczas przesłuchania w szkole prowadzonego przez panią Annę Bramską okazało się, że przejawiam pewne predyspozycje i dostałem zaproszenie na ponowne przesłuchanie w siedzibie chóru. I tak zostałem, z przerwami na studia. Wcześniej nie chodziłem do szkoły muzycznej, nie interesowałem się muzyką klasyczną. To, że regularnie uczestniczyłem w próbach, jest zasługą rodziców. Jestem im wdzięczny. Kiedy już mogłem decydować o sobie, podjąłem decyzję, że zostaję. W Berlinie dla osób poniżej 30. roku życia jest możliwość zdobycia biletów do opery za 10 euro. Próby chóru, koncerty i wyjazdy pogodził z naukę w Liceum im. Władysława Jagiełły. Jak przyznaje, niemały wpływ na wybór kierunku studiów mieli spotkani w szkole średniej nauczyciele. Polonista Wiesław Kopeć i historyk Paweł Felczak to nauczyciele, których bardzo dobrze wspomina. – Mieli duży wpływ na to, co się ze mną później działo, jak się rozwinąłem w czasie liceum. Pobyt na Międzynarodowym Stypendium Parlamentarnym poleciłby wszystkim, którzy interesują się Niemcami i ich polityką. – Mój plan w zasadzie nie uległ zmianie. Najchętniej widziałbym się w roli publicysty w gazecie czy portalu internetowym zajmującym się problematyką międzynarodową, europejską. Mógłbym pracować w ośrodku analitycznym w Warszawie, w ambasadzie bądź w miejscach i instytucjach związanych ze stosunkami polsko-niemieckimi. Jeśli znajdę pracę związaną z moimi zainteresowaniami, będę szczęśliwy.
Marta Szatkowska-Kunavar
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze