Reklama

Metoda na oszustwo

18/07/2018 08:45
Pomysłowość oszustów nie zna granic, a co gorsza, zwykle są oni o kilka kroków przed policjantami, którzy ścigają popełniane przez nich przestępstwa. Po ogólnopolskiej akcji informacyjnej już mało kto daje się nabrać na metodę na wnuczka, prawie wszyscy wiedzą, że policjanci, ani agenci nie współpracują z obywatelami biorąc od nich pieniądze. Pewnie dlatego pojawiła się nowa metoda – wyłudzanie kredytów.
Tylko imię, nazwisko i numer PESEL wystarczyły oszustom, by wyłudzić kilkanaście kredytów w sumie na dziesiątki tysięcy złotych. Nic więcej się nie zgadzało: ani numer dowodu osobistego, ani adres zamieszkania. Ich ofiarą padł pięćdziesięciolatek z Wałcza. O całej sprawie dowiedział się, gdy komornik wszedł na jego konto i zablokował środki. Nie musiało tak być. Gdyby korzystał z Alertów BIK, do tej sytuacji wcale by nie doszło. Dlatego warto włączyć ochronę przed wyłudzeniem i wiedzieć, jak chronić swoje finanse przed oszustami.
Historia pana Adama nie miałaby miejsca, gdyby mieszkaniec Wałcza zechciał sprawdzić swoją historię kredytową w raporcie BIK. Tymczasem zrobił to, ale dopiero po wizycie komornika, który zablokował jego konto. Okazało się, że w ciągu ostatnich dwóch lat „zaciągnął” aż 15 kredytów w różnych firmach pożyczkowych na kilkadziesiąt tysięcy złotych, a teraz całą tę sumę musi spłacić.
Oszust, telefonicznie lub za pomocą formularza internetowego, zgłaszał się do firm pożyczkowych, które przy udzielaniu kredytu proponują „minimum formalności”. Podawał dane należące w sumie do trzech osób: imię, nazwisko i PESEL pana Adama, numer dowodu osobistego jakiejś pani oraz adres zameldowania trzeciej osoby.
Przy uproszczonej procedurze szybkiej pożyczki pracownik firmy nie dokonywał dokładnej weryfikacji tych danych – przede wszystkim nigdy nie widział na oczy klienta, ani jego dowodu osobistego. Ponieważ pożyczki były niespłacane, a ponaglenia wysyłane na nieprawidłowy adres, firma pożyczkowa sprzedała wierzytelność firmie windykacyjnej. Ta wniosła sprawę do e-sądu, który zaocznie, bez dokładnej weryfikacji tożsamości pozwanego, wydał wyrok, a po uprawomocnieniu windykacją zajął się komornik. Wspomniany pan Adam w ogóle nie wiedział o toczącym się postępowaniu, ponieważ korespondencja nie trafiała na jego adres. Dowiedział się dopiero wtedy, gdy do akcji wszedł komornik.

Jol.
fot. www.pixabay.com


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości