W norweskim Tromso odbyły się 25 mistrzostwa Europy juniorów w brydżu, po raz pierwszy rozegrane również w kategorii U-15. W zawodach wystartowała para Michał Maszenda i Kacper Kopka, którzy w ubiegłym roku w Stambule zdobyli tytuł mistrzów świata.
Na starcie zawodów stanęło tylko kilku zawodników, którzy przed rokiem walczyli w Stambule. Większość rywali młodych Polaków dorosła i przeszła do wyższej kategorii. Trudno się więc dziwić, że utytułowani chłopcy byli faworytami turnieju.
Polacy cały czas utrzymywali się w czołówce, mimo że niespodziewanie przegrali z Anglią, a potem jeszcze z Francją, wicemistrzem świata. Przed ostatnim meczem zajmowali II miejsce i o tytuł mistrzowski grali z liderującą Szwecją. Mogli wygrać turniej, ale mogli również zająć dopiero IV miejsce. Jeszcze dwa rozdania przed końcem wydawało się, że medalu nie zdobędą. Na szczęście dwa ostatnie rozdania zakończyły się wysokim zwycięstwem Polaków i przyniosły złoto Michałowi i Kacprowi.
To olbrzymi sukces bielszczanina, 13-letniego Michała, który po tytule mistrza świata, zdobył teraz tytuł mistrza Europy. Michał ukończył bielską podstawówkę, a od września będzie uczniem Gimnazjum nr 14 z Oddziałami Dwujęzycznymi im. Władysława Jagiełły w Płocku. Z Kacprem grają razem od kilku lat w drużynie Piast Feliksów. Odnotowali wiele sukcesów nie tylko w kategorii U-15. Startują tez w zawodach razem z dorosłymi, gdzie wzbudzają spore zainteresowanie.
Po powrocie z Norwegii rozpromieniony Michał zapewnił, że tytuł mistrza Europy był trudniejszy do zdobycia niż mistrza świata. – Na nas spoczywał cały trud grania, graliśmy najwięcej, nie byliśmy debiutantami. Wiedzieliśmy, że jesteśmy faworytami, ale podobne jak my szanse miało pięć, nawet sześć drużyn – powiedział po powrocie z zawodów Michał, który dopiero teraz rozpoczął wakacje. Jol.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze