Wisła wysoko przegrała w pierwszym meczu z Portland San Antonio, przegrali też mecz z Crveną Zvezdą w Belgradzie zawodnicy najlepszej europejskiej drużyny Celje Pivovarna Lasko. To było ogromne zaskoczenie, bo choć zespół miał problemy zdrowotne, to przecież mistrz nie powinien dać się pokonać. Zawodnikom Celje bardzo zależało na tym, by się zrehabilitować po tej porażce. Na dodatek grali pierwszy mecz u siebie i było właściwie pewne, że zrobią wszystko, by wygrać. Na dodatek mieli za sobą kibiców, którzy fanatycznie ich dopingują. A jednak piłkarze Wisły, choć nie mieli żadnych atutów przeciwko mistrzom, zagrali bardzo dobre spotkanie.
– Owszem, drużyna jest zadowolona, ja znalazłem kilka niedociągnięć – opowiadał po meczu Krzysztof Kisiel, trener drużyny.
– Jechaliśmy tam z wielkimi obawami, ale pierwsze 20 minut zagraliśmy bardzo dobrze. W 20 min. było bodajże 8: 6 dla nas, w 24 min. remis 9: 9, ale potem były dwa wykluczenia, które przeciwnik wykorzystał bezlitośnie. Straciliśmy 6 goli z kontry, a takiej różnicy już nie udało się odrobić. Oni po prostu kontrolowali grę, pilnując, by różnica nie malała. My walczyliśmy ostro, „zarobiliśmy” 16 minut kar i czerwoną kartkę dostał Łukasz Szczucki.
Mecz z Celje jest już historią i to taką, która miała pozytywny przebieg, choć zakończyła się niezbyt dobrym wynikiem. W tej sytuacji Wisła jest po dwóch meczach na ostatnim miejscu bez zdobyczy punktowej. Gdzie te punkty wywalczyć?
Być może w najbliższym spotkaniu z Crvena Zvezdą w Belgradzie. – Ja sporo rozmawiałem z trenerami Celje pytając o przyczyny porażki – tłumaczy K. Kisiel. – Dowiedziałem się, że tam będzie bardzo ciężko, bo oni są nastawieni na to, by wygrać wszystkie mecze u siebie. Ale oczywiście my nie zamierzamy odpuścić, będziemy walczyć. W końcu to przegrali w Portland 22: 42, a to oznacza, że możemy z nimi powalczyć.
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że zespół nie ma czasu na porządny odpoczynek. W niedzielę zawodnicy wrócili ze Słowenii, już w poniedziałek odbyli pierwszy trening, a w środę mecz ligowy, po którym też nie będzie kiedy odpocząć. Mecz z Crveną Zvezdą jest w niedzielę, a to oznacza, że drużyna wracać będzie w poniedziałek. W środę jest już pojedynek z VIVE w Kielcach, nie trzeba dodawać, że bardzo trudny pojedynek.
Na szczęście kontuzje omijają zespół. Z wyjątkiem Michała Zołoteńki, który praktycznie zagrał na swoją odpowiedzialność.
– Michał miał krwiak na nodze, który nie został rozprowadzony – wyjaśnia trener. – Teraz martwimy się, żeby się nie rozprzestrzenił. Co prawda noga Michała nie boli, ale wygląda fatalnie.
Celje: Skof, Lorger – Rutenka 4, Gajle 2, Kozomara 1, Brumen 3, Mlakar, Lollo. Kozina, Struc 1, Natek 5, Kokcharov 3, Zorman 7.
Wisła: Marszałek, Góral – Niedzielski 1, Titov 1, Szyczkow, Witkowski 1, Paluch 9, Kuptel 2, Wuszter 1, Zołotenko 5, Szczucki, Twardo, Jankowski, Wiśniewski 3.
Jol.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze