Żyjemy w dobie ogromnej modernizacji świata. Edukacja zdaje się być priorytetem wielu społeczeństw. Dlaczego nie jest priorytetem naszego? Przeładowane klasy, przeładowane podstawy programowe, minimalna ilość godzin na ich realizację, zrujnowana edukacja humanistyczna (to, co czytamy i piszemy, jak to robimy i po co), a przede wszystkim upokarzające, pogardliwe od dziesięcioleci traktowanie nauczycieli przez władzę i społeczeństwo – to wszystko nie są czynniki, które mogłyby dźwignąć edukację na wyższy poziom. I jeszcze te wyniki egzaminu maturalnego na poziomie rozszerzonym. Czy ktoś się zastanawia, dlaczego od lat są tak niskie? Przyjrzyjmy się tylko, jak to wygląda u nas w tym roku. Oto dostępne wyniki z miasta i z powiatu za GW z 6 lipca – przedmioty na poziomie rozszerzonym: biologia 42% (23% w powiecie płockim), chemia 40% (24%), fizyka 40%, geografia 43% (31%), historia 34% (36%), matematyka 38%, język polski 56%, język angielski 61% (37%), wiedza o społeczeństwie 32%. 12-letni trud nauki kończą uczniowie z wynikiem średnim na poziomie 30-40% i tak jest od lat, i od lat nikt nie bije na alarm?
Nie wydaje się, by kogokolwiek specjalnie to obchodziło, choć tyle mamy instytucji, które zajmują się organizacją systemu oświaty dla Państwa pociech. Począwszy od ministerstwa i Centralnej Komisji Egzaminacyjnej, przez kuratoria i komisje okręgowe, delegatury kuratoriów i wydziały albo oddziały oświaty w jednostkach samorządu terytorialnego. Tak potężne kadry zajmują się administrowaniem edukacją, a do tego na rzecz permanentnego szkolenia nauczycieli pracują za publiczne pieniądze przeróżne komórki szkoleniowe z naszym MSCDN-em na czele. I wszystko na nic? Średnie wyniki egzaminu, który finalizuje 12-letni cykl nauki, kształtują się na poziomie 30-40% i nikt się nie zająknie nad tym, dlaczego? Może jakaś sejmowa komisja skontroluje rząd, a może zacznie się jakiś ruch oddolny, może naukowy? W końcu od czegoś mamy tych wszystkich doktorów habilitowanych. Są jakieś narzędzia do naukowego zbadania przyczyn nieefektywności systemu kształcenia?
Takiego ruchu na pewno nie rozpoczną środowiska decyzyjne, bo mogłaby się w jego toku pojawić wątpliwość, czy prowadzona przez nie od lat polityka przeładowanych klas dobrze służy „indywidualizowaniu procesu kształcenia”, na które tak stawiają te same środowiska decyzyjne, nie dając na to żadnych dodatkowych środków. Pamiętam odległe czasy, kiedy płocki samorząd dbał o to, by „indywidualizowanie” odbywało się w klasach maksymalnie 24-osobowych. Ale widocznie najnowsze badania naukowe wykazały, że proces ten jest bardziej efektywny w klasach liczących 32-36 uczniów i taka tendencja utrzymuje się za „dobrej zmiany” chyba w całym kraju. I to jest z pewnością bardzo dobra zmiana dla budżetu, ale czy dla Państwa pociech też? Mogłoby się też okazać, że wdrażanie przeładowanego programu w minimalnej ilości godzin nie może przynieść „obiektywnie” dobrych rezultatów. Mogłoby też wyjść na jaw w toku tych właśnie „obiektywnych” badań, że źle uposażony, zniechęcony, niezmotywowany i przemęczony nauczyciel nie jest po prostu w stanie dobrze uczyć. Może ktoś jeszcze zwróciłby uwagę na problem z niedopasowanymi do poziomu umysłowego uczniów podręcznikami, może ktoś inny zauważyłby, że przemądrzałe kryteria oceniania, jakimi weryfikuje się osiągnięcia uczniów hamują ich kreatywność i wdrażają do myślenia schematycznego i odtwórczego. Dużo tych „obiektywnych” problemów. Dziwne, że nie widzą ich główni organizatorzy tego systemu w tych wszystkich ministerstwach, kuratoriach, delegaturach, wydziałach, oddziałach i komisjach. Oni pierwsi powinni trzymać rękę na pulsie i nie dopuszczać do rozwoju patologii. To jest jednak niemożliwe, jak twierdzą niektórzy, ponieważ prawdziwy cel systemu jest inny niż oczekiwany przez społeczeństwo. I nie trzeba zbytniego wysiłku, żeby wiedzieć, jaki.
Wiesław Kopeć
* Informujemy, że redakcja nie musi się utożsamiać z poglądami zawartymi w felietonach. W tym gatunku dziennikarskim ich autorzy wyrażają własne zdanie.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze