Reklama

Masowo otwierają firmy w Płocku

12/08/2009 16:09

Kryzys dotknął rynek pracy. Znaleźć w Płocku dobrze płatny etat to jest dopiero sztuka. – Bez koneksji to i nawet dyplom najlepszej uczelni nie pomoże – narzekają świeżo upieczeni magistrzy z dyplomami, które jak twierdzą, mogą jedynie powiesić na ścianie, żeby ładnie wyglądały. Zresztą na płocki rynek pracy narzekają nie tylko oni. Wszystkim bezrobotnym pozostają więc dwie drogi wyjścia, albo stypendium stażowe, albo wziąć sprawy w swoje ręce i rozkręcić swój biznes, by zarabiać na godziwe życie, więcej niż najniższą krajową, oferowaną na początek w zakładach pracy. Najprawdopodobniej z tego powodu instytucje, w których można otrzymać dotacje na rozpoczęcie własnej działalności gospodarczej, przeżywają w Płocku oblężenie.

– Do końca czerwca br. zarejestrowaliśmy w mieście 567 nowych firm – dowiadujemy się w Urzędzie Miasta. Z kolei w zeszłym roku na płocki rynek wyszło ich w sumie ponad tysiąc. To ogromna liczba, jak na miasto średniej wielkości. Zakres działalności tych podmiotów jest przeogromny. Okazuje się, że najłatwiej otworzyć sklep, uruchomić firmę transportową, choć są także młodzi ludzie, którzy stawiają na swoje pasje. Tworzą portale i strony internetowe, albo też świadczą usługi fotoreporterskie na imprezach.
W tej grupie wiele osób miało własny kapitał na rozkręcenie pierwszego biznesu. Ci, u których z pieniędzmi krucho, pukają do urzędów pracy o wsparcie, dotacje i dofinansowania.
Np. do trzeciej edycji Płockiej Szkoły Małej Przedsiębiorczości, ogłoszonej przez Wojewódzki Urząd Pracy Filia w Płocku w tym roku zgłosiło się aż 336 osób! Spośród nich wybranych będzie jedynie 40. szczęśliwców z najlepszymi pomysłami, którzy trafią na szkolenie dotyczące prowadzenia własnej firmy.
– Ale dopiero po kolejnej weryfikacji 32. osoby otrzymają blisko 40 tys. zł na otworzenie własnej działalności gospodarczej, a do tego przez pół roku wsparcie pomostowe w kwocie około 1000 zł miesięcznie np. opłatę składek w ZUS-ie – mówi Anna Drzewiecka z WUP-u filia w Płocku.
Dla przykładu, rok temu zgłosiło się do tego programu ponad 100 osób, a dwa lata temu około 60. Wtedy też dotacja była niższa, wynosiła ok. 20 tys zł. Dwukrotną podwyżkę przyniosła zmiana programu gwarantującego dotacje unijne z innej puli.
Kto dostanie pieniądze? Ten, kto ma najlepiej rokujący na przyszłość pomysł na własną firmę. – O tegorocznych pomysłach na razie nie możemy mówić. Jesteśmy w trakcie rozmów z osobami, które złożyły wnioski o udział w programie i nie chcemy nikogo wyróżniać. Są to ludzie, którzy nie mają pracy, albo wiedzą, że za chwilę nie będą jej mieli. Przede wszystkim chcą się rozwijać i realizować swoje marzenia, my możemy im w tym pomóc – dowiadujemy się w WUP-ie.

Okazuje się jednak, że płocczanie pomysły mają i to bardzo oryginalne. Do wup-owskiego doradcy zawodowego zgłosiła się w poprzednich latach kobieta, która w bardzo oryginalny i artystyczny sposób ozdabia okna, a do tego wyszywa z jedwabiu obrazy. Inny petent WUP-u postawił z kolei na ekologię i baterie słoneczne.

Reklama


Boją się, ale próbują
Otrzymanie funduszy z WUP-u to jednak połowa sukcesu. Potem trzeba jeszcze firmę otworzyć i utrzymać przez rok na rynku. Wtedy nie trzeba zwracać dotacji. Mimo pewnych obaw ludzie próbują.
– Niedawno skończyłem studia humanistyczne. Szukam pracy od dłuższego czasu i wszędzie słyszę „oddzwonimy później”. Na razie pracuję w ramach umowy o dzieło, ale nie mam co marzyć o umowie na stałe. Dostaję 1100 zł i nie mam w najbliższym czasie widoków ani na awans, ani na własny rozwój, ani też na podwyżkę. Jak z tego utrzymać rodzinę, czy też opłacić rachunki za dom i jakoś normalnie żyć? Nie będę jednak siedział z założonymi rękoma. Chcę założyć własną firmę, będę wtedy wiedział, dlaczego w danym miesiącu mniej zarobiłem, pomimo że pracowałem na wysokich obrotach – mówi pan Michał, który zgłosił się do Płockiej Szkoły Małej Przedsiębiorczości.
Ma pomysł na firmę usługowo-handlową. Jak nie uda mu się zakwalifikować w tej edycji programu, spróbuje sił w kolejnej, udoskonalając swój pomysł na własną działalność.



190 osób dostanie
po 19 tys. zł

Spory tłok jest też w Miejskim Urzędzie Pracy. Tu również zasypują urzędnicze biurka wnioski osób zainteresowanych przyznaniem jednorazowych środków na rozpoczęcie działalności gospodarczej. Pula pieniędzy na ten rok jest ograniczona, a konkurencja wśród osób zarejestrowanych jako bezrobotne (tylko oni mogą się starać o te środki) ogromna.
– Do 31 lipca br. dofinansowania udzielono 190 osobom. Przyznanie środków uzależnia się od oceny wiarygodności ekonomicznej planowanej działalności, spełnienia kryteriów formalno-prawnych wynikających z przepisów prawnych oraz posiadanych środków. Do wniosku osoba bezrobotna dołącza biznesplan, prezentujący m.in. efekty ekonomiczne, przyszłe zyski oraz opis rodzaju działalności – mówią urzędnicy.
Wybrani płocczanie uzyskali po ok. 18,5 tys. zł. Ich pomysły to głównie działalność produkcyjna, usługowa i handlowa, m.in. usługi kosmetyczne, fryzjerskie, remontowo-budowlane, gastronomiczne. Przedział wiekowy, wśród osób bezrobotnych chcących założyć własną firmę jest zróżnicowany, w tej grupie są również absolwenci.
Te 190 osób również musi przetrwać na rynku co najmniej rok, by nie zwracać środków pomocowych oferowanych przez Miejski Urząd Pracy w Płocku.

Reklama


Do pracy chodzę
z przyjemnością

– Trudno wstrzelić się w płocki rynek. Jest bardzo kapryśny. Przez dwa pierwsze lata nie ma co marzyć o kokosach tylko trzeba do interesu dokładać. Jednak jestem w lepszej sytuacji niż osoby na etatach, które nie mają szansy na realizację własnych pomysłów, a muszą się jedynie dostosowywać do poleceń zwierzchników i dostają za to marne grosze co miesiąc – mówi Marek Nowakowski.
Założył firmę stolarską za własne pieniądze. Jak do tej pory nie udało mu się zdobyć żadnej pomocy czy dotacji. – Ale interes się jakoś kręci, choć ciągle trzeba dbać o siatkę klientów i odpowiednią reklamę w mieście, ale co najważniejsze do pracy chodzę z przyjemnością, a nie z przymusu – dodaje 35-latek.
Nie wszyscy są w stanie podjąć takie ryzyko. Często też nie wierzą w swoje siły, albo nie mają predyspozycji do prowadzenia własnej firmy, dlatego równie oblegane są oferowane przez Miejski Urząd Pracy staże.
Darmowy stażysta pilnie poszukiwany
– Według naszych statystyk do końca czerwca br. zorganizowano 401 miejsc odbywania stażu m. in. w biurach, sklepach, zakładach produkcyjnych – dowiadujemy się w płockim MUP-ie.
Stażami równie zainteresowani są nie tylko bezrobotni, ale też płockie firmy, które dzięki tej opcji przez pół roku mają u siebie osoby bezrobotne, które przygotowują do samodzielnej pracy na danym stanowisku bez ponoszenia kosztów. Stażysta otrzymuje stypendium stażowe – obecnie 684 zł i 81 groszy netto z funduszy MUP-u, który opłaca także niezbędne składki ubezpieczeniowe za stażystę.
Stażysta pracuje 5 dni w tygodniu przez 8 godzin dziennie. Za pracę w sobotę może odebrać dzień wolny. Najczęściej staże odbywają osoby do 25. roku życia, bez doświadczenia zawodowego, nie posiadające kwalifikacji zawodowych, długotrwale bezrobotni, niepełnosprawni, osoby samotnie wychowujące dzieci do lat 18.
Dzięki takiemu zatrudnieniu bezrobotni mogą zdobywać doświadczenie. Poza tym pracodawcy zobowiązani są po upłynięciu terminu stażu zatrudnić taką osobę na co najmniej trzy miesiące. – Pół roku to wystarczający czas, by poznać nowego pracownika i przyuczyć go do zawodu. Zdarza się, że firmy decydują się na zatrudnienie stażysty na dłuższy czas. Odnotowujemy 54% efektywnego zatrudnienia – mówią urzędnicy MUP w Płocku.
Systematycznie kontrolują też pracodawców, czy stwarzają odpowiednie warunki dla stażystów w zakładach pracy i czy wywiązują się z umów. Stażyści raczej nie narzekają.
– W zeszłym roku skończyłam administrację. Pracuję obecnie w biurze firmy budowlanej. Wbrew powszechnej opinii wcale nie muszę parzyć kawy. Powoli jestem wdrażana w swój zakres obowiązków. Cieszę się, że mogę pracować i pokazać, na co mnie stać – mówi Ania, tegoroczna stażystka.
684 zł miesięcznie to nie jest dla niej ani zawrotna suma, ani też marny pieniądz. Dla Ani ważne jest też zdobyte doświadczenie zawodowe, które będzie mogła w przyszłości umieścić w CV. Kto wie, może uda jej się przejść ze stażu na stałe zatrudnienie w obecnej firmie.


Blanka Stanuszkiewicz-Cegłowska

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości