Od 10 października na terenie całego kraju wprowadzone zostały zasady strefy żółtej. A to oznacza, że także w szkołach trzeba nosić maseczki. Wymóg ten jest obowiązkowy podczas przebywania w strefie wspólnej i podczas przerw. Na razie uczniowie nie muszą mieć masek podczas przebywania w klasach. Ale sam pomysł czy zalecenie ma równie wielu zwolenników, co przeciwników.
Szkoły funkcjonują w nowym reżimie i na nowych zasadach. Skoro są budynkami użyteczności publicznej to zgodnie z nowymi wytycznymi jest w nich obowiązek zasłaniania nosa i ust podczas przebywania w strefie wspólnej, czyli na korytarzach, w szatniach. No i tu zarówno uczniowie, jak i rodzice mają swoje zdanie. Wśród wielu opinii pojawia się taka, że to nie do końca się sprawdza, bo dzieci podczas lekcji i tak są ze sobą. A mało tego, po lekcjach także przebywają razem, spotykają się i są bez maseczek. – Zatem ryzyko zakażenia i tak jest. Co z tego, że w szatni, na korytarzu mają maseczki, jeśli na lekcji, gdzie siedzą kilka godzin, razem maseczek nie noszą. Ryzyka zakażenia wtedy nie ma? – mówi jedna z mam, która sama nie jest zwolennikiem maseczek.
Jeszcze na kilka dni przed wprowadzeniem żółtej strefy dla całego kraju rodzice z płockich szkół udzielali sobie porad w kwestii tego, czy noszenie maseczek jest obowiązkowe, czy nie, czy jest to tylko zalecenie dyrektora i jeśli rodzic nie chce, aby jego dziecko nosiło maseczkę, to trzeba napisać oświadczenie do dyrekcji. – Mój syn dostał uwagę, punkty minusowe za to, że nie miał maseczki no i przyznam, że zdenerwowało mnie to. Przecież można inaczej podejść do tematu. Uważam, że w ten sposób dzieci nie będą nauczone. I złożyłam wtedy takie oświadczenie w szkole, że moje dziecko nie będzie nosić maseczki – mówi kolejna z mam dziecka podstawówce.
W szkołach ponadpodstawowych dyrektorzy płockich szkół od początku roku podjęli decyzję, że w przestrzeniach wspólnych i na przerwach maseczki są obowiązkowe. Jak do tego podeszli uczniowie? – Skoro jest taki wymóg i ma chronić mnie i innych, to stosuję się. Noszę – mówił uczeń jednej z płockich szkół. – Dla mnie nie stanowi to problemu, że na kilkanaście minut założę maseczkę. Nie czuję się tym stłamszony, nie traktuję maseczki ideologicznie, że ktoś mi narzuca swoją wolę. Nie śledziłem medycznych „konsekwencji”, o których mówią przeciwnicy maseczek, ale sądzę, że nie będzie tragedii – dodawał inny płocki licealista.
Jak poinformowała nas Agnieszka Harabasz, dyrektor wydziału edukacji i kultury Urzędu Miasta Płocka w płockich szkołach z powodu potwierdzonych zakażeń koronawirusem zawieszanie zajęć rozpoczęło się od 23 września. Z przekazanych nam informacji wiadomo o zawieszeniach przewidywanych do 19 października. Łącznie objęły one 666 uczniów i 100 nauczycieli. W terminie 12-19 października 2020 r. zajęcia dla różnych klas/oddziałów i grup uczniowskich/dziecięcych zawieszone są w 3 szkołach ponadpodstawowych, 4 szkołach podstawowych i 1 przedszkolu.
rad
fot.www.freepik.com
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze