Reklama

Manolo Cadenas: Mamy za dużo kontuzji

10/10/2013 14:42
W niedzielę o godz. 19.30 w Orlen Arenie rozpoczną bój o punkty w Lidze Mistrzów dwie najlepsze polskie drużyny piłki ręcznej: Orlen Wisła Płock i Vive Targi Kielce. - Nasz największy problem polega na tym, że mając tyle kontuzji w składzie, trudno jest dobrze przygotować się do meczu – stwierdził przed spotkaniem Manolo Cadenas.
Przed tygodniem wicemistrz Polski Orlen Wisła Płock uległ w meczu PGNiG Superligi mistrzowi Vive Targom Kielce 28:32 (15:14). To było pierwsze w tym sezonie starcie obu drużyn. W niedzielę o godz. 19.30 dwie najlepsze polskie ekipy znów wybiegną na parkiet, tym razem walczyć będą o punkty w grupie B Ligi Mistrzów.
W tych rozgrywkach kielczanie zajmują I miejsce w tabeli po wygraniu dwóch pojedynków w swojej hali, z Dunkierką HB i FC Porto Vitalis. Płocczanie ulegli nieznacznie, jedną bramką strzeloną przez Filipa Jichę w ostatnich sekundach spotkania z THW Kiel oraz pokonali Dunkierkę HB i zajmują III pozycję.
Po raz pierwszy w polskiej historii rozgrywek Ligi Mistrzów bezpośrednio o punkty walczyć będą dwa krajowe zespoły. Faworytem są podopieczni trenera Bogdana Wenty, ale Manolo „Magic” Cadenas ma swoje sposoby na zwycięstwo płockiej drużyny.
Musimy bardziej agresywnie grać w ataku, a to pozwoli nam uzyskać lepszy bilans w obronie. Musimy też bronić lepiej, zwłaszcza na drugiej linii i pozycji kołowego. Tam właśnie mieliśmy najwięcej problemów. Obrona musi być też bardziej zacieśniona, żeby przeciwnik nie miał tyle miejsca. W ubiegłą sobotę dobrze wykonaliśmy rzuty na kontakcie z obroną. Problem polega na tym, że mając tyle kontuzji w składzie trudno jest dobrze przygotować się do meczu. Nastawienie psychiczne także pomaga. Chcemy usprawnić niektóre elementy, żeby móc wygrać z drużyną, która na dzień dzisiejszy jest od nas lepsza i udowodniła to w ubiegłą sobotę - tłumaczy.

Pozytywnie nastawiony przed meczem z Vive jest także piłkarz Orlen Wisły Petar Nenadic, który chwali swoich kolegów, zwłaszcza za I połowę meczu sprzed tygodnia. - Wiadomo, że mieliśmy wielu kontuzjowanych zawodników, którzy dopiero wrócili na parkiet, jak Kamil Syprzak czy Adam Wiśniewski. Był to ich pierwszy mecz po 3-4 tygodniowej przerwie, więc grało im się trochę ciężko. Niestety nie zagraliśmy na poziomie, którego oczekiwaliśmy i który zaprezentowaliśmy w rywalizacji z Kiel i Dunkierką. Przegraliśmy to spotkanie w ostatnich 20 minutach kiedy popełniliśmy kilka błędów i otrzymaliśmy 2-minutowe kary. Przegraliśmy, ale spotykamy się z Kielcami ponownie w niedzielę. W meczu Ligi Mistrzów postaramy się naprawić nasze błędy. Mieliśmy kilka dni, żeby nabrać sił i skorygować wszystkie problematyczne aspekty z ostatniego meczu. Postaramy się zdobyć 2 punkty w Lidze Mistrzów. 
Z występu w meczu ligowym z Vive nie był również do końca zadowolony Muhamed Toromanovic. - Myślę, że zagraliśmy w tym meczu zbyt indywidualnie, nie stanowiliśmy zespołu. Przeciwnik oczekiwał, że będziemy popełniali błędy techniczne i wychodzili na kontrataki. To właśnie miało miejsce w drugiej połowie spotkania. Próbowaliśmy grać jeden na jeden, byliśmy faulowani i popełnialiśmy głupie błędy, także w obronie, co wynikało z pośpiechu i walki o dobry wynik. Cały czas goniliśmy Kielce i byliśmy pod presją, żeby wyjść na prowadzenie. Myślę, że te właśnie czynniki zaważyły na wyniku końcowym, niekorzystnym dla nas. Teraz czekamy na niedzielę i mecz w Lidze Mistrzów. Mamy do dyspozycji nagrania z poprzedniego spotkania, a zwycięstwo w środę w Lubinie było jednym z etapów przygotowań. Na dziś myślimy tylko o meczu z Kielcami i o tym, żeby zagrać bardziej jak drużyna. Musimy też znaleźć słabe strony rywala zarówno w obronie jak i ataku. Jeśli nam się to uda, to jestem zdania, że będzie lepiej. 
Nie jest wykluczone, że w meczu z Vive wystąpi na boisku Marcin Lijewski. Zawodnik doznał kontuzji w pojedynku z Piotrkowianinem i przez dwa tygodnie pauzował. Nie był w składzie drużyny, między innymi w dwóch ważnych dla Wisły spotkaniach, z Dunkierką i w meczu ligowym z Vive.

Marcin od piątku rozpoczyna treningi z drużyną i w zależności od tego, jak się będzie czuł, zostanie podjęta decyzja o jego grze w meczu Ligi Mistrzów. Jeszcze w piątek przejdzie kolejne badanie usg o jeśli wszystko będzie w porządku, to nic nie będzie stało na przeszkodzie, by wystąpił w niedzielnym spotkaniu. Jest w pełni sił fizycznych i gotowy do gry – zapewnia masażysta zespołu Mariusz Jaroszewski.
 Gorzej wygląda sytuacja Pawła Paczkowskiego, który w pierwszym meczu z Vive tak niefortunnie upadł, że nastąpiło skręcenie stawu kolanowego, a przy okazji inne drobne stłuczenia. - Paweł jest po badaniu rezonansem magnetycznym. Płoccy lekarze zdecydowali, że zostanie on oddany pod opiekę lekarza kadry narodowej. Dr Rafał Markowski podejmie decyzję o tym, czy potrzebna będzie artroskopia kolana i ewentualnie o innych zabiegach. To na pewno nie jest odnowienie niedawno zaleczonej kontuzji, po prostu niefortunny upadek. Teraz wszelkie decyzje będzie podejmował lekarz kadry – dodał Jaroszewski.

Emocji w niedzielnym pojedynku dwóch najlepszych drużyn polskiej piłki ręcznej na pewno nie zabraknie. Tradycyjnie ósmym zawodnikiem drużyny będą kibice, którzy wykupili wszystkie miejsca na trybunach Orlen Areny. Początek spotkania wyznaczono na godz. 19.30.


Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości