Szykujemy dla naszych czytelników wyjątkową, świąteczną niespodziankę. Choć do grudnia jeszcze dużo czasu, to najwyższa pora zakasać rękawy i wziąć się do działania. Potrzebujemy tysiące ozdób, aby w odpowiednim czasie trafiły one pod wasze dachy. Zadanie jest ambitne, ale my uwielbiamy wyzwania. Zwłaszcza gdy mamy w zespole tak doskonałych przyjaciół jak: Starostwo Powiatowe w Płocku i podległe mu placówki – Dom Pomocy Społecznej w Brwilnie, Dom Pomocy w Koszelewie, Dom Pomocy Społecznej „Nad Jarem” w Miszewie Murowanym, Dom Pomocy Społecznej w Zakrzewie i Dom Pomocy Społecznej w Goślicach. Działające w tych ośrodkach pracownie terapeutyczne przeszły obecnie niesamowitą metamorfozę. To prawdziwe fabryki elfów, do których postanowiliśmy zajrzeć...
Pierwsze kroki skierowaliśmy do Domu Pomocy Społecznej w Brwilnie. Antoniówka – bo tak popularnie nazywana jest ta placówka - przywitała nas piękną pogodą i cudowną atmosferą. Dom Pomocy Społecznej w Brwilnie położony jest w przepięknej okolicy. Za automatycznie otwieraną bramą rozpostarła się wręcz bajkowa kraina, dodatkowo pokolorowana jesiennymi barwami. Idziemy asfaltową ścieżką pośród parkowych drzew, wprost do głównej siedziby, przed którą stoją rzeźby i eksponaty rodem ze skansenu.
W drzwiach witają nas uśmiechem mieszkańcy. Po chwili – właśnie od nich - dowiadujemy się, jak dotrzeć do pracowni terapeutycznej. Droga jest kręta i prowadzi aż na drugie piętro budynku. Zanim tam doszliśmy, mogliśmy się przekonać, jak twórcze grono tutaj mieszka. Ściany zdobią kolorowe obrazy. Na korytarzach nie brakuje drewnianych rzeźb i figurek. Przed wielką, żelazną i artystycznie zdobioną roślinnymi motywami bramą urzekła nas przepiękna miniaturowa huśtawka. Na niej cichutko przycupnął biały, gipsowy anioł, jakby pilnował wejścia do pracowni.
Artur parzy herbatę i pruje swetry
– To wszystko prace naszych mieszkańców – przerywa nasz zachwyt Ilona Rutkowska, szefowa pracowni i prowadzi nas do zakątka pełnego kolejnych fantastycznych rzeczy - kompozycji kwiatowych, ręcznie malowanych wazoników, od których trudno oderwać wzrok. – U nas nic się nie marnuje. Z różnych szklanych opakowań można zrobić przepiękne ozdoby. Wystarczy trochę farby i pędzle. Zbieramy też kwiaty, które suszymy, a potem zatapiamy w glicerynowych mydełkach. Artur parzy wszystkim herbatę i pruje swetry, które czasy świetności mają już za sobą. I tak mamy wełnę na pompony. Ten twórczy recykling wszedł naszym mieszkańcom w krew. Oczywiście mamy też i inne materiały, z których można tworzyć, często jednak w naszej pracowni dajemy rzeczom drugie życie. Wystarczy tylko trochę pomyśleć, a potem zabrać się do pracy – mówi instruktorka.
Patrząc na ten handmade’owy urodzaj w Antoniówce przychodzi jedna myśl, że tu nieźle główkują. – Nie tylko nieźle, ale też chętnie. Na naszych zajęciach codziennie jest pełno ludzi przy stołach. Obowiązkowo obecna jest Ania. Chętnie dzieli się z nami swoimi smutkami i radościami. Choć porusza się na wózku inwalidzkim, to zawsze wszędzie jest pierwsza. Mieszkańcy lubią spędzać tutaj czas. Na pewno się nie nudzą – tłumaczą instruktorzy.
Faktycznie widzimy, jak zgrana ekipa z zapałem przylepia do choinek zrobionych ze sznurka błyszczące koraliki. Jak w drewnianych krążkach zgrabnie wypala świąteczne wzorki. Pomoc opiekunów tylko czasami jest potrzebna. A poza tym toczą się typowe Polaków rozmowy przy stole, o tym, co kto widział czy gdzie ostatnio był...
To nie jest praca, to jest misja
– Jesteśmy rodziną i czujemy się jak w rodzinie. Te nasze spotkania to takie codzienne rytuały. Nie ma przymusu. Każdy mieszkaniec spędza w pracowni tyle czasu, ile chce. I to jest dla nas ważne - tłumaczy Ilona Rutkowska.
Jej artystyczna pracownia jest jedną z wielu działających w Antoniówce. A prężnie działa też pracownia rzeźby - stąd tyle drewnianych cudeniek zdobi korytarze. Dobrze wyposażona jest również pracownia komputerowa. To dla wielu mieszkańców okno na świat. Mogą pisać e-maile, kontaktować się przez komunikatory z rodziną czy nawiązać nowe internetowe znajomości. Komputer przydaje się też, gdy mieszkańcy szukają nowych szablonów do kartek świątecznych. Świetnie wyposażona jest również sala sensoryczna, w której mieszkańcy uwielbiają przebywać i nie traktują tego, jako konieczne zabiegi rehabilitacyjne, podnoszące sprawność i utrzymujące kondycję. Tam jest po prostu miło i przyjemnie.
– Zajęcia w pracowniach na pewno pomagają. Są ćwiczeniami poprawiającymi motorykę czy sprawność, ale nie tylko o to chodzi. Nic nie zastąpi kontaktu z drugim człowiekiem i przyjaznej atmosfery. Wiele osób, które trafia do pracy w opiece społecznej, tak naprawdę nie wie, co ich czeka, bo to nie jest praca, to jest misja. Na pewno potrzeba na co dzień dużo empatii i dużo serca. Często jest się traktowanym przez mieszkańców jak ktoś bliski z rodziny. Nie możemy zawieść tego zaufania. Spędzamy razem czas, robimy zakupy, jako opiekunowie załatwiamy też sprawy urzędowe, nic dziwnego, że jak jest wigilia to też spędzamy ją razem, jak ze swoją rodziną. Nie ma innej opcji – tłumaczy pani Ilona i dodaje, że jeśli kiedyś przyszłoby jej zamieszkać w Domu Pomocy Społecznej, to chciałaby, aby ktoś stworzył dla niej taką samą atmosferę, jak panuje właśnie w Antoniówce.
Pracownia do zadań specjalnych
Stół z ozdobami świątecznymi dla naszych czytelników coraz bardziej się zapełnia. Zdradzimy, że z DPS-u w Brwilnie dostaniecie ponad tysiąc ozdób, które ozdobią wasze choinki. Te przepiękne gadżety z pewnością rozsławią tutejszych twórców, podobnie jak brwileńskie anioły, które trafiają z Antoniówki do wielu przyjaciół ośrodka. Zwiewne figurki przykuwają uwagę, choć siedzą cichutko na półkach. Zachwycają misternością wykonania i urodą. Dzielą salę wraz z kwiatowymi kompozycjami. Te ozdoby z kolei można czasem spotkać na kiermaszach, dożynkach oraz w pokojach mieszkańców.
– Mamy też zadania specjalne. Na Boże Narodzenie przygotowujemy 60 stroików dla przyjaciół, sponsorów, czy rodzin naszych podopiecznych. Mamy też 70 grobów, na które przygotowujemy wiązanki na 1 listopada. Odwiedzamy wtedy groby wszystkich naszych zmarłych mieszkańców – dowiadujemy się w DPS-ie.
Okazji do twórczych działań na pewno w Antoniówce nie brakuje. Ale ważny jest tu też... sport. Gdy tylko kończą się błyszczące materiały na stole, grupa błyskawicznie się zbiera. Okazuje się, że trafiliśmy na wyjątkowy dzień. Antoniówka zorganizowała wtedy paraolimpiadę. Zaproszone zostały zaprzyjaźnione DPS-y i goście. Zapowiadała się dobra zabawa. My również dostaliśmy zaproszenie i trzeba przyznać, że z chęcią je przyjęliśmy, by móc pozwiedzać kolejne zakątki pięknie położonego obiektu.
Tu świat zupełnie inaczej wygląda
Nie zawiedliśmy się. Na niewielkiej polanie ustawiono tor przeszkód i kolorowe namioty. Uczestnicy rozgrywek rozgrzewali się do czekających ich konkurencji. Przeszła nam przez głowę taka myśl, że tu świat zupełnie inaczej wygląda, a życie toczy się własnym rytmem. – Staramy się, by nasi mieszkańcy czuli się tu po prostu dobrze, by to było ich miejsce, w którym czują się jak u siebie. Niedawno padł pomysł, że mieszkańcy chcą mieć swoją wędzarnię. Udało nam się ją pobudować i już niedługo będziemy ją testować – zdradza Joanna Maria Siemiątkowska, dyrektor Domu Pomocy Społecznej w Brwilnie.
Obiekt z czerwonej cegły stanął na niewielkim wzniesieniu tuż obok polany, pełniącej rolę areny zmagań sportowych. Uwagę przykuwała też pobliska ścieżka. To nie była typowa dróżka. Kolejne jej odcinki wyłożone były raz większymi, raz mniejszymi kamykami. Jest ku temu powód. Przejście po niej ma dostarczyć mieszkańcom wrażeń dotykowych, bo jest to ścieżka zdrowia. Można więc nią pospacerować, a przy okazji mieć darmową rehabilitację.
Czym nas zaskoczy jeszcze DPS w Brwilnie, poza cudowną atmosferą, wyjątkowymi ludźmi i cudami skrytymi pod skrzydłami brwileńskich aniołów? Przekonamy się pewnie o tym przy kolejnej wizycie, bo na pewno tutaj wrócimy!
Blanka Stanuszkiewicz-Cegłowska
Fot. Dariusz Ossowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze