Reklama

Mam talent od Boga

09/01/2004 10:25
Przyjechał do Polski kilka tygodni temu, kiedy wszystkie sekcje piłki nożnej miały przerwy urlopowe. Wcześniej koledzy z Lagos opowiadali mu, jaką karierę może zrobić w naszym kraju. Zdecydował więc, że tu przyjedzie, bo to, jego zdaniem, jest najlepsze wyjście dla nigeryjskiego piłkarza. Nie chciał grać tylko w Nigerii, marzy mu się dobry polski klub, gdzie będzie mógł zdobywać bramki. – Wierzę, że z pomocą Boga, uda się to załatwić – powiedział Chinedus.Zaczął grać w piłkę nożną jako dziecko, zresztą w Nigerii chłopaki bardzo chętnie uprawiają tę dyscyplinę sportu. Chinedus trenował ze starszymi kolegami, musiał szybko nabrać wprawy, by im. dorównać. Choć ma dopiero 19 lat, to grał już w I-ligowych nigeryjskich klubach. Jego ulubioną pozycją jest środkowy pomocnik, tam czuje się najlepiej.
Chinedus słyszał w swoim kraju o kolegach, którym udało się, nie tylko w Polsce zrobić karierę. On sam jest bardzo ambitny, urodził się pod znakiem barana, wierzy w to, że mu się uda, że pokaże co potrafi i ktoś się nim zainteresuje.
Na razie jest mu bardzo ciężko przyzwyczaić się do polskich warunków. Jest mu zimno, nie ma odpowiednich ubrań na to, by mieszkać w Polsce. Dobrze, ze znalazł tu przyjaciół. Opiekuje się nim rodzina państwa Szatkowskich, ludzie, których traktuje dziś jak swoją drugą rodzinę, dzięki nim przetrwał te najtrudniejsze dni.
Zanim przyjechał do Płocka o Polsce nie wiedział prawie nic. – Wierzę, że mam talent od Boga i on mi pomoże w znalezieniu w Polsce miejsca dla siebie – mówi. – To było zawsze moje marzenie, wyjechać z Nigerii i grać w polskim klubie. Kiedy tylko dostałem wizę, od razu przyjechałem i wcale nie żałuję. Ale łatwo nie jest. Mijają dni, a ja nie wiem, czy znajdę klub dla siebie, czy będę mógł grać w Polsce. Wiem, że to nie jest czas na transfery, że wszyscy są na urlopach, ale ja muszę wiedzieć, czy mam wracać do Nigerii, a tego bym nie chciał, czy spotkam trenera, który doceni moje umiejętności.
Chinedus mówi doskonale po angielsku, a obok piłki, jego drugą pasją jest muzyka. Gra na kilku instrumentach, śpiewa, tańczy. W Nigerii grał w kościołach. W Polsce też chodzi na msze, modli się, żeby znaleźć wymarzony klub, żeby wreszcie grać. Przeżywał w rodzinie Szatkowskich święta Bożego Narodzenia, a życzenia by to marzenie się spełniło, składali mu wszyscy.
Młody Nigeryjczyk jest jednym z wielu cudzoziemców, którzy szukają w Płocku szczęścia. O jego grze i umiejętnościach pozytywnie wypowiadali się trenerzy, z którymi udało się załatwić spotkania. Niestety, w niższych klasach, gdzie chętnie by go widzieli, nie ma pieniędzy na to, by zafundować piłkarzowi mieszkanie i pieniądze na życie, w lidze trzeba się najpierw wykazać.
Będziemy obserwować jak potoczą się dalsze losy młodego Nigeryjczyka i mamy nadzieję, że jego marzenie o pozostaniu w Polsce się spełni. Na razie szuka klubu, oby te poszukiwania zakończyły się sukcesem.
Jola Marciniak
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości