W przyszłym tygodniu, w czwartek 9 lutego, ekipa piłkarzy nożnych Wisły Płock wyrusza do Ayia Napa na Cypr, gdzie przebywać będzie do 23 lutego na zgrupowaniu. Zaplanowano rozegranie 5 spotkań, wszystkie powinny dojść do skutku. Na Cyprze pogoda raczej nie pokrzyżuje planów szkoleniowcom.Niskie temperatury sprawiły, że do ostatniej chwili ważyły się losy pierwszych spotkań kontrolnych Wisły. Takich problemów nie powinno być na Cyprze, gdzie płocczanie mają zaplanowane rozegranie meczów. 12 lutego ich przeciwnikiem będzie FC Otelub Gelati – z rumuńskiej ekstraklasy, 15 lutego FC Shandong – z I ligi chińskiej, 18 lutego znów Rumuni, tym razem z I ligi – FC Politechnik. 19 lutego podopieczni Josefa Csaplara zagrają z reprezentacją młodzieżową Kuwejtu, a 22 lutego z Paralimni – zespołem I ligi cypryjskiej.
Dlaczego akurat taki zestaw przeciwników, bądź co bądź dość egzotycznych? – Dla nas najważniejsze jest to, by grać z silnymi rywalami – tłumaczy Krzysztof Dmoszyński, prezes Wisły Płock. – Nie jest ważne, czy to przeciwnicy z Chin, czy z Rumunii. Trener musi mieć możliwość sprawdzenia wszystkich zawodników, a w meczu z silnym przeciwnikiem jest to najłatwiejsze.
Przez kilka ostatnich tygodni kibice śledzili serial pod tytułem „Podróże Michała Golińskiego”, których ostatnim etapem, jak się okazało, był Lech Poznań, a nie Wisła. Z tego powodu dla płockiego zespołu sprawą do załatwienia natychmiast stało się podpisanie kontraktu z nowym środkowym pomocnikiem.
I już jest nowy pomocnik, Lumir Sedlacek, który podpisał kontrakt z Wisłą na 1,5 roku. Ostatnio występował w Groclinie Grodzisk, a wcześniej w Slavii Praga, Ceskich Budejovicach i Hradec Kralove. 27-letni rozgrywający, który ma 172 cm wzrostu, wystąpił 34 razy w polskiej ekstraklasie, zdobywając dwie bramki. W barwach Groclinu i Slavii Praga występował także w pucharze UEFA.
Jak się okazuje, nie jest to koniec płockich transferów. Po świetnym występie Georgieva Todorowa przed tygodniem w meczu kontrolnym z MKS Mława, gdzie strzelił trzy gole, piłkarz jest w kręgu zainteresowania trenera Csaplara. Decyzja o jego przydatności do zespołu zostanie podjęta jeszcze przed wyjazdem na Cypr, a być może już po meczu z Polonią Warszawa w najbliższą środę.
Na pewno nie przyjdzie do Płocka Marcin Chmiest z Legii Warszawa. Rozmowy z tym piłkarzem już zostały zakończone. Być może jeszcze jakiś transfer będzie wchodził w grę, ale o szczegółach na razie nikt nie chce mówić.
Przygotowania drużyny nie przebiegają bez zakłóceń. – Przez najbliższy miesiąc nie będzie trenował z drużyną Sead Zilic, który doznał urazu – tłumaczy Szczepan Targowski, wiceprezes Wisły Płock. – Na pewno nie wystąpi w tym sezonie Marco Colakovic, który wrócił do domu i tam jest rehabilitowany. Do Płocka przyjedzie prawdopodobnie przed następnym sezonem. Zaczynają już trenować Mitar Pekovic i Vahan Gevorgyan, dzięki czemu przepracują ostatni etap okresu przygotowawczego.
Na razie piłkarze przygotowują się do rundy wiosennej na własnych obiektach. 1 lutego o godz. 12.00 ma się odbyć mecz z Polonią Warszawa, a na 4 lutego na godz. 12.00 zaplanowano pojedynek z ŁKS-em Łódź. Tuż przed wyjazdem na Cypr, 7 lutego o godz. 12.00 piłkarze Wisły mają się spotkać z KSZO Ostrowiec.
Przypominamy, że runda wiosenna zostanie wznowiona 4 marca o godz. 18.00 meczem z Lechem Poznań. Znane są już terminy spotkań półfinału Pucharu Polski. Pierwszy mecz odbędzie się 15 marca o godz. 18.15 w Płocku, a mecz rewanżowy 22 marca o godz. 20.00 w Poznaniu. Oczywiście przeciwnikiem Wisły będzie Lech. Obydwa mecze transmitować będzie Polsat Sport.
Pierwszy mecz w rundzie wiosennej Wisła zagra 4 marca z Lechem Poznań. Nie da się ukryć, że władze klubu czekają na liczniejszą grupę kibiców, niż ta, która ostatnio zasiadała na trybunach. – Przygotowaliśmy kilka niespodzianek dla kibiców, bo chcielibyśmy, by piłkarze grali przy większej widowni – dodaje prezes klubu. – Zapraszamy kibiców na mecze. Z naszej strony robimy wszystko, by zachęcić kibiców do przychodzenia na stadion. Jesteśmy w pierwszej trójce klubów w Orange Ekstraklasa ocenionych za działania marketingowe. Do szczęścia brakuje nam tylko kibiców na trybunach, ale nikogo nie możemy zmusić do przychodzenia na stadion.
Najlepszym sposobem na to, by przyciągnąć kibiców na stadion jest to dobra gra piłkarzy. Nie da się ukryć, że dla nich publiczność zajmuje miejsca na trybunie i czeka na zwycięstwa. Jeśli one będą, jeśli zespół będzie zajmować coraz wyższe miejsca w tabeli, to niepotrzebne będą działania marketingowe. Kibice docenią wysiłek piłkarzy i będą ich dopingować.
Jol.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze