Reklama

Lubię zmęczenie po treningu

21/01/2004 15:55
Dorota Udałow swoją przygodę z lekką atletyką rozpoczęła w V klasie SP nr 2 w Płocku. Namówił ją trener Jarosław Malanowski, który zachęcił wiele dzieciaków do uprawiania tej dyscypliny sportu. Z dużej grupy młodych sportowców zostało tylko ich dwoje, ona i Przemek Stelmaszewski, który też biegał w Miejskim Uczniowskim Klubie Sportowym.
- Ja najbardziej lubię zmęczenie po treningu - tłumaczy Dorota Udałow. - Uwielbiam trenować w deszczu, to wspaniałe uczucie. Trochę mniej podobają mi się treningi zimą, bo bez względu na temperaturę powietrza trzeba biegać w terenie.
Dorota trenuje biegi średnie, na 400, 800 i 1500 m. W VIII klasie SP została zawodniczką MUKLA Płock, a jej trenerem był Marek Zarychta. W III klasie szkoły średniej, a kończyła III Liceum Ogólnokształcące, rozpoczęła zajęcia pod okiem Jaroslawa Kalaszczyńskiego i wtedy przyszły pierwsze, większe sukcesy. Na 800 m wywalczyła I klasę sportowa, dzięki czemu dostała się bez egzaminów na AWF Warszawa. Teraz jest na I roku.
- Sport to dla mnie sposób na życie - tłumaczy swoje zainteresowania.
- Dzięki niemu dużo podróżuję, zwiedziłam całą Polskę biorąc udział w zawodach i zgrupowaniach. To ejst fantastyczna przygoda, a na dodatek uczę się dyscypliny, mam możliwość samorealizacji. I choć praca jest ciężka, trzeba się liczyć z wyrzeczeniami, ale daje mnóstwo satysfakcji. Niestety, uprawianie lekkiej atletyki na tym poziomie sprawia, że mam mało wolnego czasu, rzadko zdarza mi sie “imprezować”. Ta dyscyplina sportu jest wymagająca, zazdrosna o każdą wolną chwilę, którą spędzi się inaczej niż na zajęciach. Moje koleżanki mają bardziej urozmaicone życie, ale ja nie żałuję, że wybrałam sport.
Dorota studiując na AWF w Warszawie nie reprezentuje płockiego klubu, ale cały czas przygotowuje się, że po powrocie do Płocka, wróci do trenera Kalaszczyńskiego i czeka ją jeszcze niejeden sukces w barwach MUKS. Na razie przygotowuje się, by zrobić trenerską specjalizację i potem pracować z młodymi lekkoatletami. – Mam takie maleńkie marzenie – wyjaśnia. – Chciałabym, żeby w Płocku ktoś zaczął inwestować w lekką atletykę, a przede wszystkim w biegaczy. Jest tak wielu młodych, zdolnych ludzi, a nie ma im kto pomagać. Dobrzy trenerzy są, a to oznacza, że niewielka pomoc mogłaby przyspieszyć sukcesy.
Zdaniem Doroty sport to świetny sposób na życie. Jak sama mówi, znacznie lepszy niż wystawanie pod blokiem. Ale żeby osiągnąć sukces trzeba na swojej drodze spotkać ludzi, którzy są gotowi pomóc. - Ja miałam to szczęście, że spotkałam trenera Kalaszczyńskiego, któremu zawdzięczam bardzo wiele. Zawsze był ze mną wtedy, gdy potrzebowałam pomocy. Dużo zawdzięczam także jej rodzinie. Mama, Teresa Kalaszczyńska pomagała mi w przygotowaniu do matury. Zdałam i teraz mogę studiować.
Dorota po raz pierwszy jest kandydatką do tytułu najlepszego sportowca. Ma już na swoim koncie sukcesy, a nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. Wierzy, że wszystko jest przed nią.

Jol.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości