Reklama

Lubię mówić poezję

14/07/2010 09:40
– Są tacy, którzy piszą wiersze intelektualne, ale nie słyszą tego, co piszą. Ja staram się wiersz usłyszeć. Wiersz musi się sam mówić, każde słowo musi pasować do drugiego. Wtedy jest rzeczywiście dobry – mówi Andrzej Korczak. Absolwent Małachowianki, doktor filozofii i poeta jest wciąż zakochany w Płocku.
Tutaj wraca jak do kurortu. Odpocząć, zaczerpnąć energii, pospacerować po Tumach, posiedzieć nad Wisłą. Uważa, że na Starym Rynku czas się zatrzymał. Ludzie są ciągle jeszcze sympatyczni i na szczęście różnią się od tych z wielkich metropolii nastawionych wyłącznie na zdobywanie dóbr materialnych. – W Płocku można połączyć pęd zdobywania z życiem wewnętrznym. W dużych miastach człowiek jest maszyną. Dlatego tak lubię tu przyjeżdżać – dodaje.
Maturę zdał w 1984 roku w Liceum Ogólnokształcącym im. Marszałka Stanisława Małachowskiego. Potem wyjechał na studia. Skończył filozofię w Warszawie, chociaż na początku liceum interesował się przede wszystkim naukami ścisłymi, a szczególnie fizyką. W III klasie zaczął czytać literaturę. Przeczytał wszystkie utwory Stachury i Witkacego. Odkrył dla siebie „Fausta” i „Odyseję”. Nie przepadał natomiast za narzucanymi lekturami szkolnymi. – Nie chciałem czytać „Chłopów”. Do stylu „Trylogii” też musiałem się przyzwyczaić – wspomina. – Moją receptą na przetrwanie szkoły było robienie przede wszystkim tego, co się lubiło, co interesowało. Ale lekcji zbyt dużo nie opuszczaliśmy. Nie było warto, bo w szkole czekali przyjaciele. Od uczniów Jagiellonki różniliśmy się większym luzem. Ważny był nie tylko obowiązek szkolny, ale przede wszystkim przyjaźnie – mówi.
– W Płocku wiele się wtedy działo. Działał dobry teatr, było mnóstwo koncertów. Pamiętam, że TSA dał tutaj jeden ze swoich dwóch najlepszych występów. Drugi odbył się w Jarocinie – opowiada.
Z licealnego internatu wymykał się nad Wisłę. Zazwyczaj bez kartki. Dlatego, gdy ułożyła mu się w głowie jakaś strofa, zapamiętywał ją albo zapisywał na piasku, żeby potem móc dokończyć wiersz. – Nie potrafię pisać wszędzie. Więcej wierszy powstawało wieczorem. Kiedyś w ogóle pisałem od jesieni, a w wakacje przestawałem. Piszę poezję liryczną, intymną. Gdy jestem w zbyt realistyczno-racjonalistycznym nastroju, nie mogę tworzyć wierszy. Czasem zostawiam je rozpoczęte, bo jeszcze do nich nie dojrzałem. Nigdy nie wiem, czy jeszcze coś napiszę – mówi.
Andrzej Korczak zna i ceni polskich poetów. W Stachurze podoba mu się autentyczność, pasja, osobowość. Za jego najlepszy tekst uważa „Pogodzić się ze światem”. Podziwia też Herberta. – On jest tak oryginalny, walczy o tak trudne sprawy, że zwycięstwo jest niemożliwie. Ale może chociaż remis? – zastanawia się. Kobiecą poezję poznał najpierw przez Szymborską. Potem były Anna Kamieńska i Anna Świrszczyńska – poezja tak ekstatyczna, duchowa, kompletna, którą można spróbować naśladować, ale nie da się jej nauczyć. W najnowszym tomiku wierszy Korczaka, wydanym przez krakowską „Miniaturę”, ostatni utwór jest apostrofą do Miłosza, tłumacza Biblii. Jak go postrzega? – Język Miłosza jest językiem ludziPółnocy, z kośćcem z łaciny. Nie ma takiej lekkości, nie jest językiem pieśni, tak jak na przykład u Brandstaettera – uważa. – Ja bardzo lubię mówić nieswoją poezję. Dlatego dużo wierszy zapamiętuję. Źle mi wychodzi poezja, którą muszę czytać. Jak zapamiętuję? Zapamiętuję, kiedy słowa się wiążą, wynikają z siebie. Jeśli nie zapamiętam wiersza, to znaczy, że albo nie jest dla mnie, albo jest słaby – dodaje.
O swojej poezji mówi, że nie łączy się raczej z filozofią. Pierwszą strofę otrzymuje „z góry”. Potem albo zadziałają prawa ekspresji i wiersz zostaje skończony albo musi zostać odłożony na bliżej nieokreśloną przyszłość. Chociaż poezji przeczytał więcej niż dzieł filozoficznych, zrobił doktorat z historii filozofii starożytnej na Uniwersytecie Warszawskim. – Lubiły mnie bibliotekarki, które pozwalały mi chodzić między regałami i oglądać książki. Tak trafiłem na „Zarys historii filozofii” Heinricha, w której przedstawił dzieje greckiej filozofii starożytnej. Zainteresował mnie. Na temat swojego doktoratu wybrałem presokratyków. To było dla mnie wspaniałe odkrycie – opowiada. – Chociaż bardzo trudno jest myśleć i pisać o antyku. Antyk jest trudny. Żeby zgłębić to, co działo się dwa i pół tysiąca lat temu, należałoby się odciąć od współczesności. A tego się nie da zrobić. Nie można wytworzyć wokół siebie balonu chroniącego od wpływów tego co tu i teraz – dodaje.
Zainteresowanie presokratykami zaowocowało wydaniem książki pt.: „Mądrość starożytnych Greków”, o której autor mówi, że jest „uzupełnieniem” dla podręczników filozofii. Stara się w niej usunąć podręcznikowe definicje, etykietki „prymitywnych uczonych”, które ciągną się za nimi od Arystotelesa. – Przedstawiam presokratyków jako mędrców. To byli ludzie, którzy bez wątpienia imponowali swoją charyzmą. Jedynie sposób przekazu wiedzy był nieco prymitywny – uważa. – Polecam spotkanie z presokratykami również jako lekarstwo na gwałtownie postępujący zanik życia duchowego. Spotykając się ze studentami zauważam, że młodzi ludzie nie mogą, nie potrafią usłyszeć wielu wartościowych rzeczy, które jeszcze 10-12 lat temu interesowały ich poprzedników. Są bardziej „zaprogramowani” na mieć niż na być. Wielu ludzi swoje życie duchowe „zagaduje” popkulturą. A zaniedbane, nie zrealizowane potrzeby duchowe, ujawnione niespodziewanie, mogą przynieść negatywne skutki.
Andrzej Korczak, choć teraz nie ma wykładów, nie robi sobie wakacji od poezji. Zebrał już kolejne wiersze, które czekają na wydanie. Być może jesienią zaprezentuje je w Płocku, bo spotkanie z jego liryką ubogaca.
Marta A. Szatkowska

Andrzej Korczak
Patrzę na gwiazdy

Patrzę na gwiazdy
na te wędki zarzucane przez Boga
dla naszego ocalenia
żebyśmy nie utonęli w mętnych wodach świata
na te ślepia dzikich zwierząt
wprawdzie oswojonych
lecz nigdy do końca

Patrzę na gwiazdy
i nie wiem co powiedzieć
czasami są zbyt daleko
a czasem zbyt blisko
mówią do mnie
ale nie rozumiem ich języka
dyktują żebym pisał
nie wiem czy mi wolno
a może tam
z drugiej strony eteru
mój radosny bliźniak
krzyczy do mnie
wołam do ciebie przez gwiazdy
lecz ty mnie nie słuchasz

Dlatego co noc
i pomimo wszystko
patrzę
na gwiazdy
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości