W Gąbinie chcą dopłacać Gminne samorządy w powiecie płockim zdecydowały, że chcą zlikwidować od września tego roku trzy szkoły podstawowe. Powód - zbyt mało uczniów i za wysokie koszty utrzymania. Ale są gminy, gdzie szkół się nie likwiduje, chociaż ich utrzymanie jest drogie. Do końca lutego samorządowcy mieli czas na zgłaszanie zamiaru likwidacji szkół na swoim terenie. W powiecie płockim na taki krok zdecydowano się w Małej Wsi i Łącku. W Małej Wsi chodzi o szkoły w Święcicach i Orszymowie. Rzeczywiście liczba uczniów w tych szkołach jest niewielka. W tym roku szkolnym w Święcicach jest 39 uczniów, a w Orszymowie 45. A perspektywy są jeszcze gorsze. Np. w Orszymowie 1 września do szkoły ma pójść 33 uczniów. A koszty utrzymania są bardzo duże. W tym roku tylko do szkoły w Orszymowie budżet gminy musiałby dołożyć 520 tys. zł. Przy ok. 15 mln zł całego budżetu to rzeczywiście nie lada wydatek. Ale na skutek protestów wyrok na te szkoły został odroczony do września przyszłego roku. W gminie Łąck zniknie szkoła w Nowej Wsi. Dzisiaj jest w niej 25 uczniów i to tylko w starszych klasach. W ub. r. z budżetu gminy dołożono do jej utrzymania ponad 460 tys. zł. Wójt Łącka Zbigniew Białecki planuje, że w Nowej Wsi powstanie ośrodek oświatowo-kulturalny. Oczywiście dzieci z likwidowanych szkół będą miały zapewniony dowóz do innych placówek. Wójtowie obiecują, że dla części osób z likwidowanych podstawówek znajdą pracę. Zarówno wójt Małej Wsi, jak i Łącka zapewniają, że decyzje o likwidacji są bardzo bolesne i trudne, ale nie ma innego wyjścia, bo gmin nie stać na dokładanie do takich placówek. Trochę inne spojrzenie na tę sprawę ma burmistrz Gąbina Krzysztof Jadczak. - Oczywiście samorządy mają prawo do takich decyzji. W każdym przypadku trzeba to rozpatrywać indywidualnie i brać pod uwagę specyfikę każdej gminy - mówi. Dodaje jednak, że jego filozofia jest inna. - Właściwie świadomie robię wszystko, żeby nie likwidować szkół - zaznacza Krzysztof Jadczak. W gminie samorząd prowadzi dwa przedszkola, sześć podstawówek i dwa gimnazja. Najmniejsza szkoła jest w Grabiu. Chodzi do niej 60 uczniów. Burmistrz Gąbina nie ukrywa, że utrzymanie takiej sieci placówek oświatowych jest sporym obciążeniem dla budżetu. - Ale jakoś udaje mi się przekonać radnych, żeby w te szkoły inwestować - mówi. - Chcemy, żeby były atrakcyjniejsze, dobrze wyposażone, z dobrą kadrą. Chociażby dlatego przy czterech szkołach powstały place zabaw w ramach programu „Radosna szkoła”. Krzysztof Jadczak ma swoją koncepcję na utrzymanie liczby uczniów w szkołach. W miejscowościach, w których są szkoły w planach zagospodarowania, jest dużo terenów budowlanych. Wszystko po to, aby zachęcić ludzi do osiedlania się w tych miejscowościach. Burmistrz Gąbina dodaje, że takie małe szkoły są nie tylko placówkami oświatowymi. - One w jakiś sposób integrują lokalną społeczność. To wokół nich toczy się życie w miejscowości. A poza tym mała szkoła to lepsze rozeznanie wśród nauczycieli co do potrzeb ucznia. Uważam też, że wyrwanie dziecka z jego środowiska to duży stres - mówi. GSZ
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze