Zgodnie z oczekiwaniami piłkarze ręczni Wisły wygrali dwa ostatnie spotkania II rundy i zakończyli ją na I miejscu w tabeli. Oznacza to, że terminarz III i IV rundy został ułożony z Wisłą jako liderem. Pierwszy mecz płocczanie zagrają w sobotę 13 marca o godz. 15.30 z Warszawianką.
Mecz z Gwardią nie przyniósł żadnych emocji. Wisła była zdecydowanie lepszym zespołem, prowadziła od początku do końca meczu i zwyciężyła sporą różnicą bramek. Zresztą jak mogło być inaczej w pojedynku pierwszej i ostatniej drużyny w tabeli. Płocczanie kontrolowali grę i wyszli z batalii zwycięsko.
Również ostatnie spotkanie Wisła musiała wygrać, żeby utrzymać I miejsce w tabeli po drugiej rundzie. Oczywiście była faworytem meczu i nie dała żadnych szans przeciwnikom. Od pierwszych minut, grając świetnie w obronie, płocczanie wywalczyli niewielką przewagę i przez pierwszych 30 minut prowadzili 3-4 bramkami, kontrolując cały czas jego przebieg.
Po przerwie Wisła cały czas atakowała. W 36 min. gospodarze prowadzili już 22:14 i wiadomo było, że sprawą otwartą pozostaje tylko różnica bramek. Zwycięzcą już byli płocczanie. Ale goście bronili się nie chcąc dopuścić do pogromu. Dopiero w 49 min. udało się podopiecznym Bogdana Kowalczyka zwiększyć przewagę do 10 goli, był wtedy wynik 29:19. Taką różnicę gospodarze utrzymywali do końca, a w ostatnich minutach jeszcze ją zwiększyli.
Bohaterem spotkania był Łukasz Szczucki, który zagrał wyjątkowo skutecznie, na dodatek popisując się wspaniałymi strzałami. Kibice mieli okazję nagradzać go oklaskami aż 7-krotnie, co było rekordem tego zawodnika w barwach Wisły.
Tradycyjnie na swoim poziomie zagrali kadrowicze: Andrzej Marszałek w bramce, którego dalekie podania zwykle kończyły się golami oraz Adam Wiśniewski i Tomasz Paluch. W zespole gospodarzy najlepiej spisywał się Piotr Obrusiewicz, na którego Marszałek przez cały mecz nie mógł znaleźć sposobu. Nieźle spisał się także Sebastian Suchowicz, który często wybawiał z opresji swoich kolegów z drużyny.
Z postawy swoich zawodników nie był zadowolony Jarosław Cieślikowski, który miał nadzieję, że jego zespół sprawi Wiśle więcej kłopotów. Za to promieniał Bogdan Kowalczyk, którego drużyna zakończyła II rundę na I miejscu i teraz kroczyć będzie ku złotemu medalowi.
Komentarze