Reklama

Lider na całą zimę

24/11/2015 10:36
Po raz ostatni w tym roku na stadionie przy ul. Łukasiewicza 34 około 4 tys. kibiców oglądało pokaz gry w wykonaniu płockiej drużyny. Po meczu zadowoleni z wyniku i poziomu pojedynku widzowie komentowali zmagania drużyn, wierząc, że za kilka miesięcy, na koniec maja 2016 roku, wszyscy sympatycy piłki nożnej w Płocku będą mieli powody do wielkiej radości.
Jeszcze nie tak dawno przed meczem Wisły w Płocku słychać było wiele pesymistycznych głosów. Drużyna Marcina Kaczmarka znacznie lepiej radziła sobie na wyjeździe niż na własnym stadionie. Trybuny coraz bardziej pustoszały, bo mało kto wierzył, że końcówka roku przyniesie kibicom tak wiele radości. Niedzielny mecz zapowiadał się wyjątkowo interesująco, bo jego stawką było I miejsce w tabeli. Do Płocka przyjechała drużyna z ogromnymi aspiracjami, pozytywnie naładowana po awansie do półfinału Pucharu Polski – Zagłębie Sosnowiec, beniaminek, który o wysokie miejsce po rundzie jesiennej skutecznie walczył także ze spadkowiczami.
Ci, którzy zostali w domu z zamiarem oglądania meczu w telewizji, na pewno żałują, bo Wisła pokazała, że zajęła miejsce lidera nieprzypadkowo. Tym razem płocczanie nie zawiedli. Po bardzo dobrym meczu, który zakończył się wynikiem 3:1, gospodarze mogli dopisać sobie trzy punkty. Już teraz wiadomo, że do rundy rewanżowej będą zajmować I miejsce w tabeli. Na dodatek – zasłużenie.
Mecz mógł mieć zupełnie inny przebieg, gdyby tuż po jego rozpoczęciu Jakub Arak z Zagłębia odrobinę celniej strzelił z 16 m. Piłka zamiast do bramki, poszybowała w kierunku poprzeczki, a kibice mogli odetchnąć z ulgą. Jednak to zdarzenie zdopingowało płocką drużynę, bo w 7 min., po fantastycznym dośrodkowaniu Cezarego Stefańczyka, piłkę do siatki gości wpakował Arkadiusz Reca. Radość kibiców była ogromna, a tym większa, że za akcją poszły następne. Szanse na podwyższenie wyniku mieli: Dimitar Iliev, Damian Piotrowski oraz Patryk Stępiński. Wiara w zwycięstwo została nieco zachwiana w 21 min., kiedy z boiska zszedł kontuzjowany Cezary Stefańczyk. Na jego miejsce wszedł jednak Piotr Mroziński i radził sobie bardzo dobrze.
Decydująca sytuacja miała miejsce w 25 min. Na linii pola karnego faulowany był Mikołaj Lebedyński, niestety sędzia uznał, że płocczanin próbował wymusić rzut karny, za co pokazał żółtą kartkę. Chwilę później na trybuny dotarła wiadomość, że w powtórce telewizyjnej widać wyraźnie, że zawodnik Wisły został sfaulowany i sędzia powinien pokazać „jedenastkę”.
I połowa spotkania zakończyła się remisem, tuż przed końcowym gwizdkiem sędziego. Po kilku akcjach Zagłębia Seweryna Kiełpina pokonał Grzegorz Fonfara. Zapowiadała się bardzo ciekawa druga odsłona spotkania.
I nikt się nie zawiódł. Jeszcze nie wszyscy kibice zdążyli wrócić na swoje miejsca, gdy w 46 min., po akcji Dimitra Ilieva i Piotra Mrozińskiego piłkę do siatki posłał głową Mikołaj Lebedyński. Jak się wkrótce okazało, to był początek świetnego okresu gry płockiej drużyny.
Kolejny celny strzał padł w 81 min. W narożniku boiska faulowany był Iliev, a z rzutu wolnego wprost na głowę Piotra Wlazło dośrodkował Mroziński. Wlazło momentalnie zorientował się, że ma szansę wpisać się na listę strzelców i okazji nie zmarnował, ustalając wynik spotkania na 3:1. Nie trzeba nikogo przekonywać, że to ważne, cenne i zasłużone zwycięstwo płockiego zespołu, prowadzonego przez drugiego trenera Adama Majewskiego.
Marcin Kaczmarek obserwował pojedynek przez okno klubowego budynku. Powód? Zdaniem sędziego meczu z GKS Katowice – niesportowe zachowanie. Przypomnijmy, że tydzień wcześniej po kolejnej dziwnej decyzji sędziego trener Kaczmarek uznał zaistniałą sytuację za „skandal” i machnął ręką. Dokładnie w taki sposób zostało to opisane w protokole pomeczowym, pokazała to także telewizja Polsat. Ponieważ takie odesłanie zdaniem prezesa Jacka Kruszewskiego to odpowiednik czerwonej kartki dla zawodnika z pola gry, w klubie oczekiwano, że trener zostanie odsunięty na jeden mecz. A jednak Wydział Dyscypliny PZPN zdecydował, że trener Kaczmarek dwa spotkania będzie oglądał z trybun. Pojedynek z Arką w Gdyni również spędzi bez zespołu. Mamy nadzieję, że znów doskonale w roli prowadzącego sprawi się Majewski i zespół zanotuje kolejne zwycięstwo. Jednak płocczanie będą na I miejscu w tabeli bez względu na wynik spotkania, które odbędzie się w piątek, 27 listopada o godz. 20.30.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości