Pani Krystyna Rój rok temu na Dzień Matki dostała od swoich córek wyjątkowy prezent – małą, czarną spanielkę. -Nikt tego ze mną nie ustalał, nie uprzedzał mnie. Pomyślałam czym tu się cieszyć, skoro teraz cały czas za psem trzeba będzie chodzić ze ścierką – opowiada pani Krystyna.
Spanielka nazwana została Nutką i w krótkim czasie zawojowała wszystkich domowników. Upodobała sobie w szczególności panią Krystynę, której nie opuszcza ani na krok. – Szkoda mi ją zostawiać w domu. Dzięki temu praktycznie zrezygnowałam z korzystania z komunikacji miejskiej. Wszędzie chodzę na piechotę, razem z moją “kulą u nogi” – śmieje się właścicielka. Przy czym spaniele raczej nie przepadają za chodzeniem na smyczy, więc jako rasowy pies myśliwski, węszy z nosem przy ziemi i rwie się do przodu.
Nutka uwielbia także swojego pana. Po pierwsze jako jedyny nie wytrzymuje naporu spojrzenia ślicznych, smutnych oczu spanielki, gdy ta przychodzi na żebry przy rodzinnych obiadach. Po drugie wiele potrafi jej wybaczyć. – Nutka ma swoją ulubioną zabawę, polegającą na przeciąganiu ręcznika – opowiada pani Krystyna. - Kładzie go przed domownikami i warczy, żeby się z nią bawić. Mąż ostatnio podczas takiej zabawy zbił niechcący szybę w drzwiach. Nic nie powiedział, bo przecież bawił się z pupilką, choć była to trzecia zbita szyba w roku! Na szczęście dwie pozostałe to nie wina Nutki, a przeciągów.
- Nawet kiedy dzwoni do mnie mama, to najpierw pyta się o naszego psiaka. Wtedy mówię, że mogłaby się przede wszystkim zapytać, co słychać u mnie – śmieje się pani Krystyna.
Spanielka tęskni za córkami pani Krystyny, gdy tych nie ma w domu. Przy każdym telefonie od dziewczyn, kiedy pies słyszy w słuchawce ich głos, dostaje “ataku radości”, bo ma nadzieję, że za chwilę zobaczy swoje panie.
Nutka obok spacerów nad Wisłę, uwielbia też jeździć samochodem i to obowiązkowo na siedzeniu obok kierowcy. Jej najdłuższą wycieczką, była wyprawa wraz z właścicielami na obóz do Szklarskiej Poręby. Chodzenie po górach było wielką atrakcją do momentu, kiedy się przeforsowała. Ciąg dalszy wycieczki zakończyła na rękach właścicieli.
Jedyna wada Nutki, to jej “wszędobylska” sierść. Nie pomaga codzienne szczotkowanie. Ale nawet pani Krystyna zdążyła się do tego przyzwyczaić. Dziś cieszy się, że dostała taki sympatyczny prezent.
BeeS
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze