Reklama

Lepiej nie będzie

17/08/2005 10:26
Chcecie przeżyć komunikacyjny horror? Przyjedźcie autobusem do Kutna i spróbujcie pojechać PKS-em np. do Łodzi. To nie lada wyczyn dla osób, które nie znają tego miasta. - Nie ma tu dworca, z którego by odjeżdżały i do którego dojeżdżały wszystkie autobusy PKS – skarżą się nasi czytelnicy, skazani na kursowanie między kilkoma przystankami. “Dworzec PKS” w Kutnie mieści się we fragmencie zamkniętej dawno ulicy, dochodzącej do bazy PKS-u. Dojazd ograniczony jest wąskim przesmykiem między budynkami (z tego powodu jest to tylko wyjazd z bazy, wjazd mieści się po drugiej stronie - żeby tam dotrzeć ulicami, trzeba okrążyć tereny przemysłowe o powierzchni kilkunastu hektarów). Ze względu na szerokość tej ulicy z cudem graniczyłoby urządzenie tutaj placu manewrowego.
- Ze stanowisk na “dworcu PKS” odjeżdżają więc tylko autobusy, które tam zaczynają bieg. Autobusy powracające, dojeżdżają do przystanku położonego na innej ulicy, kilkaset metrów od “dworca”. Autobusy przelotowe natomiast zatrzymują się na kilku przystankach porozrzucanych po Kutnie. Jeden z nich mieści się koło dworca PKP – relacjonują mieszkańcy Kutna, dobrze znający wszystkie kruczki komunikacyjne swego miasta. Co jednak z podróżnymi, którym przyjdzie przesiadać się z ciężkimi bagażami w Kutnie? Błądzą, pytają i złorzeczą. Jest to częsty widok na kutnowskich ulicach.
- Niektóre osoby przyjeżdżające do Kutna autobusem, który kończy tu trasę, są zdezorientowane po dojechaniu na przystanek końcowy na ul. Jana Pawła II. Na tablicy z rozkładem jazdy, w miejscu wyjazdu, jest napisane “Kutno, D.A.”, co rozumieją jako “Kutno, dworzec autobusowy”. Pytają, gdzie ten dworzec jest i dlaczego autobusy tu nie przyjeżdżają. Nie wiedzą, że wydostać się z Kutna autobusem mogą dopiero wtedy, gdy przejdą kilkaset metrów dalej na drugi przystanek – opowiada pan Jacek.
Obecny układ komunikacyjny w Kutnie miał być jedynie prowizorką. Niestety, owa prowizorka trwa już 15 lat i nie zanosi się nawet na najmniejsze zmiany. Tymczasem znacznie mniejsze miejscowości od Kutna, jak choćby Gostynin, mają o wiele sensowniej zaplanowane dworce PKS. - Nie chcemy wiele. Wystarczy jedynie niewielki budynek i plac manewrowy – postulują mieszkańcy Kutna.
Okazuje się jednak, że są to za duże wymagania.
- Budowa nowego dworca to za duża inwestycja. W chwili, gdy ceny benzyny rosną, a PKS boryka się z coraz mniejszą ilością klientów, nie możemy sobie na to pozwolić – tłumaczy Dariusz Kołodziej, dyrektor PKS w Kutnie.
Zaznacza również, że brana była pod uwagę ilość podróżujących do i przez Kutno. Niestety, jest ich za mało, żeby inwestycja się zwróciła. Coraz mniej ludzi dojeżdża PKS-ami do pracy. Z kolei młodzież dojeżdżająca do tutejszych szkół doskonale sobie radzi z przemieszczaniem na poszczególne przystanki. W tej sytuacji, za radą dyrektora, pozostali podróżni powinni pytać się kierowców, gdzie mają w Kutnie wysiąść, albo z którego przystanku w tym mieście odjechać. Miejsca odjazdów są zdaniem Dariusza Kołodzieja odpowiednio oznakowane.
W sprawie nowego dworca i poprawy zaistniałej, problematycznej sytuacji PKS prowadził rozmowy z Urzędem Miasta. Skończyły się one fiaskiem. W tej sytuacji parafrazując słowa znanej piosenki można powiedzieć “przyjezdny do Kutna, radź sobie dobrze sam, przecież najlepiej wiesz, o co w tym życiu chodzi...”

BeeS

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości