Były prezydent Polski, Lech Wałęsa, przyjechał do Płocka. Mówił m.in. o swojej walce z komunizmem, potrzebie większej obecności obywateli i o Mistrzostwach Europy w 2012 r.
Laureat pokojowej Nagrody Nobla przyjechał do Płocka na zaproszenie miejscowego KOD i lokalnej Gazety Wyborczej. Spotkanie odbyło się w ramach cyklu „Porozmawiajmy o Polsce”. Nie było otwarte dla wszystkich chętnych. Ci, którzy w auli płockiego Włodkowica chcieli się spotkać z byłym prezydentem, musieli wcześniej zaopatrzyć się w zaproszenia. Mimo tego aula wypełniła się niemal do ostatniego miejsca.
Gdy Lech Wałęsa pojawił się w auli, powitała go owacja na stojąco. – Wolę brawa na koniec niż na początku – stwierdził dowcipnie były prezydent. W imieniu władz Płocka przywitał go wiceprezydent Roman Siemiątkowski, wręczając obraz z panoramą Wzgórza Tumskiego.
Lech Wałęsa zaczął od podziękowań skierowanych do publiczności, za poświęcenie swojego wolnego czasu na rozmowy o Polsce. Mówił o czasach walki z komunizmem. – Pytałem wielkich tego świata, prezydentów, królów, czy możemy się wyrwać z komunizmu. Nikt nie dawał nam szans. A jednak Polska potrafi – stwierdził. Mówił o roli papieża św. Jana Pawła II i jego pierwszej pielgrzymce do kraju, gdy Polacy „mogli się policzyć”. Zachęcił też do zadawania trudnych i skomplikowanych pytań.
Jednym z nich było pytanie o obecne problemy KOD i prośba o ich ocenę. Były prezydent stwierdził, że są momenty w życiu narodów, kiedy potrzebna jest większa obecność obywateli, większa dyskusja i spotkania z różnymi ludźmi.
Pytano o słynne stwierdzenie Lecha Wałęsy, że pałowałby związkowców z „Solidarności”, gdy ci protestowali pod Sejmem w czasie podnoszenia przez koalicję PO-PSL wieku emerytalnego. Były prezydent w swojej odpowiedzi nawiązał do Mistrzostw Europy w piłce nożnej z 2012 r. – Wtedy mieliśmy Mistrzostwa Europy i ta grupa chciała w tym przeszkodzić. Dlatego mówiłem o pałowaniu, ale przecież nie dopuszczałem tego. Musiałem tego konia zatrzymać, a nie pałować – stwierdził laureat Nagrody Nobla.
Były również rozmowy o przeszłości Lecha Wałęsy. – Kiedy mówi pan prawdę? Czy wtedy, kiedy pan mówi, że podpisywał zobowiązanie współpracy z SB, czy wtedy, gdy twierdzi pan, że nie mógł stać po tamtej stronie? – pytał byłego prezydenta młody człowiek.
Lech Wałęsa dość spokojnie odpowiedział, że wydawało mu się, iż wszyscy wiedzą, że jego współpraca z SB to bzdura. – Mam dokumenty od Krzysztofa Kozłowskiego, pierwszego ministra spraw wewnętrznych w wolnej Polsce, że nie było żadnej teczki Wałęsy. Jeśli nie było, to kto to zrobił w wolnej Polsce? Dlaczego Kiszczak nie ujawnił teczki wcześniej? Bo by się wydało, że to lipa – mówił prezydent. Dodał, że walczył na śmierć i życie. Gdy między zadającym pytanie a Lechem Wałęsą zaczęła nawiązywać się dyskusja na temat przeszłości, przez salę przeszedł szmer niezadowolenia. Na szczęście moderująca spotkanie szybko ją przerwała. A ta część zakończyła się powstaniem publiczności i gromkimi okrzykami „Dziękujemy!”.
Lech Wałęsa był też pytany m.in. o pomysł PiS na wprowadzenie kadencyjności wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Były prezydent całkowicie poparł ten pomysł PiS i dodał, że byłby nawet za jedną kadencją. (gsz)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze