Ale również fotokopie dokumentów, drzewo genealogiczne i fotografię prapradziadka Jana Marka Róży Lajourdie, francuskiego inżyniera, budowniczego pierwszego mostu łyżwowego na Wiśle, który w Radziwiu spędził większą część swego życia.Tu mieszkał przez czterdzieści cztery lata. W minioną sobotę na zaproszenie członków Towarzystwa Miłośników Radziwia przyjechali: praprawnuczka Jadwiga Lajourdie oraz praprawnuk Marek Lajourdie wraz z żoną Marzenną i synem Pawłem. To niezwykłe dla obydwu stron spotkanie, było poprzedzone kilkumiesięczną korespondencją. – Po odnalezieniu potomków Jana Marka Róży Lajourdie, bardzo szybko otrzymaliśmy od nich sygnał. Od razu pojawiła się propozycja przyjazdu do Radziwia. Chcieliśmy poznać rodzinę naszego ziomka. A także wymienić się informacjami pozwalającymi uzupełnić jego życiorys – powiedział Bogusław Osiecki, prezes Towarzystwa Miłośników Radziwia. Do podjęcia poszukiwań potomków francuskiego inżyniera, nakłonił członków Towarzystwa podpis umieszczony na pamiątkowej tablicy znajdującej się na jego grobie: “Rodzina, proboszcz i mieszkańcy Radziwia”. – To była dla nas wskazówka, która wszystko zapoczątkowała. Postanowiliśmy nawiązać kontakt z potomkami Marka Lajourdie – powiedział Bogusław Osiecki. Moment na ich odnalezienie był doskonały, chociażby ze względu na podjętą przez Towarzystwo inicjatywę, aby nowo budowane rondo było nazwane imieniem Jana Marka Róży Lajourdie (informację o tym zamieściliśmy w 17 numerze “Tygodnika Płockiego” z 23 kwietnia br.). Wniosek w tej sprawie został złożony w Urzędzie Miasta. Zdaniem członków Towarzystwa nie ma bowiem człowieka bardziej związanego z Wisłą i Radziwiem. - Trzeba także pamiętać, że obecnie budowane rondo powstaje dokładnie w tym miejscu, w którym kiedyś przechowywany był most łyżwowy, przy którym pracował Jan Marek Róża Lajourdie – powiedział Bogusław Osiecki. Państwo Lajourdie, którzy gościli w sobotę w Radziwiu, byli mile zaskoczeni tym, że historia ich przodka jest tak pielęgnowana. – Szczegóły z życia prapradziadka nie są nam, aż tak dobrze znane. Ale pamięć o nim trwa w każdym pokoleniu.. Wiemy, że był człowiekiem bardzo surowym, pracowitym i kochał Wisłę. Nikt z nas nie kontynuuje tej tradycji. Ja pracuję w firmie kurierskiej, żona Marzenna w spółce handlowej, siostra Jadwiga poszukuje pracy, syn Paweł jest uczniem szóstej klasy – mówili w sobotę państwo Lajourdie. Pani Jadwiga Lajourdie przekazała także informacje o ciotce, Helenie Lajourdie (zmarła w 1974 roku), która była nauczycielką w szkole w Rogozinie. – Była prawdziwą skarbnicą. Wiele wiedziała o naszej rodzinie. Dość często spotykałyśmy się, wiele rozmawiałyśmy o naszych przodkach. Goście wspomnieli także o losach Rajmunda Lajourdie (syna Jana Marka Róży). Mówili o swoim ojcu Wiktorze, który był żołnierzem AK. Przy okazji wizyty w Płocku odwiedzili Bibliotekę im. Zielińskich, gdzie obejrzeli francuski rękopis dzieła, autorstwa prapradziadka, zatytułowanego “Regulacja Wisły”. Byli także w Muzeum Mazowieckim. Tu oglądali parawan wyklejony ponad 300 podobiznami znanych płocczan. – Znaleźliśmy trzy sylwetki, które mogłyby wskazywać na naszego przodka, ale nie jesteśmy pewni. Chociaż, według historyków, podobizna naszego prapradziadka tu się znajduje się – mówili państwo Lajourdie. Rodzina francuskiego inżyniera odwiedziła także jego grób znajdujący się na radziwskim cmentarzu. Była również w domu, który kiedyś zamieszkiwał Jan Marek Róża Lajourdie. – Staliśmy przed fragmentem tego domu. Pani Jadwiga, która była tu dwadzieścia lat temu, na zaproszenie księdza Aleksandra Strużyńskiego, opowiadała właśnie, że budynek wyglądał inaczej. W tym momencie wyszła obecna właścicielka domu. Panie bez problemu rozpoznały się – powiedział Bogusław Osiecki. Wspólnie z członkami Towarzystwa potomskowie Lajourdie obejrzeli miejsce, w którym budowane jest rondo. rad Fot. z archiwum Towarzystwa Miłośników Radziwia
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze