Czasem życie przypomina trawnik przed domem. Jeśli nic z nim nie zrobisz, to zarośnie gęstym chwastem. Kasia wie o tym najlepiej. Może dlatego wszędzie sadzi kwiaty: w doniczkach na parapecie i w skrzynkach za oknem. Te w ogródku przed domem to też jej dzieło. – Gdy opuściłam dom rodzinny męża, to wykopałam wszystkie róże z ogrodu. Musiałam zabrać je ze sobą – opowiada kobieta. Nie chciała, by delikatne kwiaty poszły na zmarnowanie. Teraz Katarzyna mieszka z 16-letnią córką i 8-letnim synem. Rodzina, choć bez ojca, powoli się jednak odradza. Jak kwiaty przesadzone do lepszej gleby.
Katarzyna od dwóch lat mieszka w bloku komunalnym przy ul. Miodowej. Długo o nie walczyła w Urzędzie Miasta. Nie było łatwo. Lokali brak, kolejki długie, a osób w trudnych sytuacjach życiowych – tłumy. Gdyby na jej drodze nie stanęli przyjaźni ludzie i rodzina, też pewnie musiałaby dalej cierpliwie czekać.
Blanka Stanuszkiewicz-Cegłowska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze