Reklama

Którzy tworzyli wolność…

07/10/2014 11:50
Na zakończenie obchodzonego Roku Wolności Książnica Płocka zaprosiła na wystawę literacką prezentującą portrety pisarzy i twórców. Gościem wernisażu był dwukrotny laureat nagrody NIKE i zwycięzca plebiscytu „25 najważniejszych książek 25-lecia polskiej Wolności”, Wiesław Myśliwski. – Nie wiem, co to znaczy wolność. Rozróżniam wolność obywatelską od wolności wewnętrznej. Jeśli jest się niewolnikiem, to nie pomoże żadne ofiarowanie wolności. Artyście wolność nie może być ofiarowana, a bez poczucia wolności wewnętrznej nie ma twórczości – powiedział pisarz.
Nie śmiałby narzucać czytelnikom, jak mają rozumieć jego książki. Najlepiej, żeby każdy interpretował je tak, jak uważa za stosowne. Książka staje się pełna dopiero wtedy, kiedy ktoś ją przeczyta. – Gdy mnie ktoś pyta „o czym jest ta powieść”, to odpowiadam, że nie wiem. Bardziej mnie interesuje, czym ona jest dla kogoś. Czasem intencje piszącego są fatalne, a książka jest dobra – mówił Wiesław Myśliwski. Autorom często wydaje się, że ich intencje są wyraźne, ale goszczącego w Książnicy pisarza już kilkakrotnie zaskoczyły omówienia jego powieści. To dlatego, że każdy czytelnik wkłada do lektury swoją wrażliwość i swoje emocje. Świat jest słowem. Słowo określa nasze istnienie, relacje z innymi. Literatura jest sztuką słowa. – My toczymy bez przerwy wewnętrzny dialog z samym sobą – stwierdził autor. Chwalony za piękny język swoich powieści odpowiedział, że na co dzień mówi byle jak i się nie wymądrza. A jednak „uczulony na słowo” był zawsze. Wychowywał się na wsi, gdzie do słowa i rozmowy przykładano największą wagę. – Większość chłopów przez długi czas była analfabetami, ale byli wolni w słowie. Często słuchałem w kolejce, o czym mówiły kobiety, jak się sobie zwierzały, opowiadały sny. Mówimy tym samym językiem, ale każdy człowiek ma swój własny. Wieś ukształtowała moją wyobraźnię, wrażliwość, zaprojektowała mnie wewnętrznie – mówił Myśliwski.
Podczas spotkania opowiadał również o prawie do prywatności i sprzedawaniu prywatności przez tzw. celebrytów. – To, co robią, jest czymś niesmacznym, Sprzedawanie siebie uważam za fałsz. Ja otoczyłem się murem i nikogo nie dopuszczam do swojej prywatności. Bywam bardzo rzadko i tylko tam, gdzie warto być. Bronię poczucia godności. Nie znoszę zgiełku towarzyskiego, gdzie obowiązuje fałsz. Taką postawę miałem zawsze. Sobie też nie ufam.
Prowadząca rozmowę Renata Kraszewska zapytała autora także o jego ostatnią książkę. – Bohater pana książki „Ostatnie rozdanie” okropnie drażni, denerwuje – powiedziała. – Taki miał być, współczesny, z XXI wieku. Nie jest sympatyczny, ma drążyć, nie ma schlebiać, ale nie jest okrutny. Muszę się utożsamiać z każdym bohaterem. Muszę nim być, żeby był wiarygodny, bez względu na to, czy go lubię, czy nie – stwierdził pisarz. Czy ma już kolejną książkę w planach? – Każdą książkę pisze się jako ostatnią. Materiał zbiera się bez żadnej intencji. Gdy się nie chce dłużej zbierać, czeka się na pierwsze zdanie. Jak się pojawia, to już jest cała książka. Gdyby mi zakazano pisać, pisałbym do szuflady i nie wydawał.
Bohaterami wystawy są m.in.: Baczyński, Białoszewski, Ficowski, Gajcy, Herling-Grudziński, Miłosz, Różewicz, Tokarczuk. – To wolność w wielu aspektach i odsłonach, blaski i cienie w różnych życiorysach, bohaterowie wybrani nieprzypadkowo – powiedziała, otwierając wystawę dyrektor Książnicy, Joanna Banasiak. (lesz)
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości