Już dawno po festiwalu Audioriver, ale czytelnicy wciąż pytają o imprezę, zwłaszcza od chwili, kiedy ukazały się teksty podsumowujące wydarzenie, mówiące o wysokiej frekwencji i sprzedaży wszystkich karnetów, i to przed czasem. Według szacunków organizatorów na płockiej plaży bawiło się o 3 tys. osób więcej niż podczas ubiegłorocznej edycji. To oznacza, że każdego festiwalowego dnia na Audioriver było ponad 25 tys. osób.
O tym, że zainteresowanie imprezą jest duże, wszyscy doskonale wiemy. Ale nasi czytelnicy dopytują się, czy czasem na ten wynik nie wpłynęła też pewnego rodzaju operatywność płocczan. Okazało się bowiem, że choć biletów nie było w kasach, to były na mieście. Prywatni sprzedawcy, korzystając z popularności i dużego zainteresowania imprezą, postanowili zarobić. Oferty pojawiały się przed bramkami wejściowymi na festiwal, na ulicach miasta i w Internecie. Był popyt, była i podaż. Karnety początkowo sprzedawano za 600 zł, a potem, w trakcie imprezy, ceny spadły nawet do 60 zł.
Zgłosiliśmy się do organizatorów festiwalu z pytaniem, jak reagowali na takie zjawisko. Czy próbują z nim jakoś walczyć?
– W tym roku zgłosiliśmy jedną osobę, która próbowała sprzedać bilety VIP. Została ona spisana przez płocką policję i sprawa jest w toku. Zobaczymy jak zostanie potraktowana i wtedy będziemy wiedzieć, czy jest w ogóle sens reagować – zaznacza Łukasz Napora, rzecznik festiwalu. Dodaje również, że sprzedawanie biletów powyżej ceny zakupu jest nielegalne. BeeS
fot. Dariusz Ossowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze