Mieszkańcy ulicy Warmińskiej w Borowiczkach nie mogą przynajmniej od siedmiu lat wywalczyć wybudowania nawierzchni z prawdziwego zdarzenia. Co prawda tuż przy skrzyżowaniu z Harcerską, szczególnie gdy spadnie śnieg ulica, wygląda niemal bez zarzutu. Jednak im głębiej wjeżdża się w osiedle, tym jest gorzej.Najgorzej jest na skrzyżowaniu Warmińskiej z Lubuską i Podlaską. Kiedy topnieją śniegi albo spadnie deszcz woda wlewa się do samochodów. Jest tu hotel, odbywają się wesela, przyjeżdżają wycieczki, ale nikt z władz miasta i zarządu dróg nie przejmuje się stanem ulicy. Pisaliśmy pisma do prezydenta, mówiliśmy o tym na spotkaniach władz miasta z mieszkańcami, ale kończy się na obietnicach. Obiecywała poprzednia władza, obiecuje obecna. Jak przed wyborami potrzebują poparcia, to są gotowi obiecać wszystko, a potem musimy czekać na kolejne wybory i nowe obietnice – mieszkańcy Warmińskiej nie kryją rozżalenia.
O swojej sytuacji informowali szczegółowo wszystkich obecnych zastępców prezydenta. Liczyli na to, że zainteresują się sprawą, tym bardziej że mieszkają właśnie w Borowiczkach.
Niestety kolejne pisma pozostały bez echa. Jak się dowiedzieliśmy w Biurze Prasowym płockiego magistratu w tegorocznym budżecie miasta również nie przewidziano żadnych inwestycji związanych z Warmińską. Udało nam się jedynie dowiedzieć, że pod ulicą nie ma infrastruktury, więc budowanie nawierzchni w takiej sytuacji byłoby marnowaniem pieniędzy.
Najwcześniej na inwestycje mieszkańcy Warmińskiej mogą liczyć w przyszłym roku, ale żeby to osiągnąć, już teraz muszą do walki w swojej sprawie zmobilizować radnych z tego rejonu miasta. Konstruowanie przyszłorocznego budżetu zacznie się już za trzy – cztery miesiące i być może jest szansa, żeby Warmińska znalazła się w budżetowych zapisach.
(jac)
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze