Reklama

Kto walczy, nie musi czekać

15/06/2011 08:15
Nasz czytelnik odwiedzając redakcję nie ukrywał, że bardzo liczy na pomoc. – Mój sąsiad walczył, nachodził urzędników i przyłącze do niego wykonano – tłumaczy. – A ja nawet nie wiem, jak się dowiedzieć, ile czasu muszę jeszcze czekać.
Pan Zdzisław w styczniu 2006 roku złożył wniosek do płockiego oddziału Energi o wykonanie przyłącza energetycznego. Wybudował domek na działce rekreacyjnej w Zaździerzu i trudno mu się dziwić, że chciał korzystać z tego udogodnienia. Załatwił wszelkie formalności, dostarczył konieczne plany i oczywiście zapłacił ponad 1880 zł za wykonanie usługi. Na dowód pokazuje fakturę datowaną na 14 lutego 2007 roku.
Nasz czytelnik dodaje, że od razu dopytywał się w Enerdze o szczegóły. – Tam nie było ani transformatora, ani żadnej linii, do której można by mnie podłączyć, spodziewałem się zatem, że to nie stanie się od razu. W firmie uspokajano mnie, że to nie mój problem. Obiecali przystąpić do działania natychmiast po załatwieniu przeze mnie formalności. Po roku, kiedy absolutnie nic się nie działo, zapytałem, co w mojej sprawie, bo przecież wszelkie umowy, łącznie z tymi o warunkach przyłączenia do sieci energetycznej, podpisałem już w lutym 2007 roku.
Realizacja inwestycji miała trwać bardzo krótko. W sierpniu 2008 roku, jak zdołał ustalić pan Zdzisław, przygotowywany był projekt techniczny i uzgadniano konkrety dotyczące wykonania przyłącza. A ustalenie szczegółów w Biurze Obsługi Klienta Energi nie jest wcale proste. Najpierw trzeba odczekać w kolejce, a potem kolejnemu urzędnikowi tłumaczyć swoją sprawę. Praktycznie za każdym razem wszystko wyjaśniał od nowa.
Jesienią 2010 roku nadal nie było zrealizowane przyłącze, mało tego, w którymś momencie okazało się, że nie ma jeszcze projektu technicznego. Na dodatek postawiono transformator i dokonano przyłączenia na jednej działce w sąsiedztwie. – Właściciel działki powiedział mi, że tak długo nękał urzędników, aż zrealizowali tę inwestycję dla świętego spokoju – opowiada nasz czytelnik. – W związku z tym ja mam pytania: czy wykonano tylko projekt dla tamtej działki, czy dla każdej trzeba oddzielny? Nie taniej i łatwiej byłoby to zrobić dla wszystkich działek od razu? Pięć lat czekam na światło na działce i nic. A przecież już dawno za wszystko zapłaciłem.
Poprosiliśmy o wyjaśnienie tej sprawy Aldonę Niedzielak, głównego specjalistę ds. komunikacji w płockim oddziale Energi. – Projekt na budowę stacji i części linii kablowych, które miały zasilać tereny działek w Zaździerzu, był gotowy już w 2006 roku. Jednak wtedy sprawa utknęła w martwym punkcie na etapie starania się o pozwolenie na budowę. Warunkiem starostwa, czyli organu wydającego takie decyzje, było uzyskanie zgody na taką lokalizację urządzeń od ówczesnego właściciela tych terenów, której ten pan wyrazić nie chciał. Stosowne zgody zadeklarowali dopiero nowi właściciele i w 2009 roku udało się uzyskać pozwolenie na budowę. Ze względu na zaawansowanie tego projektu, nie było już możliwości dołączenia do niego nowych klientów, dlatego na potrzeby kolejnej działki opracowany został oddzielny projekt. Został on już uzgodniony w Zespole Uzgodnień Projektowych, po naniesieniu ostatnich poprawek, najprawdopodobniej w połowie czerwca, projektant będzie go składał w starostwie z wnioskiem o pozwolenie na budowę. Na jego uprawomocnienie czeka się w urzędzie miesiąc, w związku z czym fizyczne wykonanie zasilania planowane jest do końca sierpnia br.    Jol.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości