O ile dobrze policzyliśmy, to w Płocku jest dziewięć cmentarzy: trzy duże i sześć nieco mniejszych. Każdy z nich jest administrowany przez odpowiednie służby, które dbają między innymi o porządek, by nekropolia była miejscem zadumy dla odwiedzających groby bliskich.
Na cmentarzu przy ul. Norbertańskiej nie ma porządku. Dlatego nasza czytelniczka postanowiła zwrócić się do odwiedzających cmentarz, by nie zaśmiecali terenu, zwłaszcza za ostatnią aleją grobów w kierunku parowu.
– Dla bliskich i znajomych tych, którzy spoczywają w tym miejscu, jest to sprawa bardzo bolesna i przykra. Obszar do parowu jest cmentarzem i nie można robić z niego śmietnika. Zaśmiecanie go jest oznaką braku kultury i szacunku dla zmarłych i ich bliskich. Jest po prostu nieprzyzwoite – tłumaczy.
I odwołuje się do sumień odwiedzających groby, licząc na wykazanie empatii w tej sprawie. – Proszę zmienić dotychczasowe zachowania i nawyki. Jesteśmy chrześcijanami i w tej kwestii powinniśmy być tak samo wrażliwi. Mam nadzieję, że nie pozostaniecie państwo obojętni, bo sami z pewnością nie chcielibyście, aby wasi krewni, znajomi spoczywali w pobliżu zaśmieconego miejsca. Dlatego apeluję o wyrzucanie wszystkich odpadów, czyli liści, uschniętych kwiatów, wieńców, zniczy itp., do ustawionych kontenerów. Nawet w regulaminie cmentarza jest napisane: ,,na terenie cmentarza parafialnego zakazuje się: zaśmiecania terenu w tym wysypywania odpadów poza pojemniki do tego przeznaczone” – dodaje.
Nasza czytelniczka zwraca się z tym apelem do odwiedzających groby, a także do księdza proboszcza, administrującego teren cmentarza. – Okolice parowu nie mogą być miejscem przeznaczonym do składowania śmieci, musi być jasny komunikat z zakazem wyrzucania tu wszelkich odpadów. Proponuję, by za ostatnią aleją grobów ustawić tablicę informacyjną - zakaz wyrzucania w tym miejscu śmieci. Teren ten nie może służyć za śmietnik. Jako zarządca tego terenu, ksiądz nie powinien dawać polecenia składowania tutaj wszelkiego rodzaju odpadów osobom sprzątającym, ponieważ przykład idzie z góry. Wszyscy powinniśmy dostosować się do określonych zasad. Uważam, że chcąc zmniejszyć koszty wywozu śmieci, powinien ksiądz postarać się jak najszybciej o pojemniki do segregacji. Na odpady biodegradowalne można zrobić kompostownik i ustawić go w odpowiednim miejscu. Naprawdę, jest dużo możliwości, żeby rozwiązać problem odpadów, to jest tylko nasza dobra wola – twierdzi.
Nasza czytelniczka grób bliskiej jej osoby ma na tym cmentarzu od października 2019 roku. Jak zauważa, przy bramie wejściowej jest zawieszona tablica informująca, że administratorem cmentarza jest jeden z zakładów pogrzebowych, ale firma zajmuje się tylko pochówkiem, a cmentarz administruje ksiądz. Nie ma informacji, kto sprząta teren cmentarza, choć w regulaminie jest zapisane, że ,,stosuje się opłatę eksploatacyjną na pokrycie kosztów utrzymania czystości i porządku”.
– Trzykrotnie byłam świadkiem dopalania się śmieci, resztek wieńców, liści. Za pierwszym razem poinformowałam o tym telefonicznie księdza. Następnym razem zawiadomiłam Straż Miejską. Patrol wykonał dokumentację miejsca – zapewnia.
Ponieważ ksiądz nie widzi problemu, nasza czytelniczka robiła zdjęcia, na których widać ślady po paleniu śmieci. – Podczas porządkowania tego miejsca wyniosłam cztery worki o pojemności 80 l. Wśród śmieci były znicze i wkłady, szarfy od wieńców, sztuczne kwiaty. Wszystko było pod warstwą liści. Ksiądz mówił o zamontowanych kamerach na terenie cmentarza, więc można sprawdzić, jak sprzątam to miejsce – twierdzi.
Cmentarz jest sprzątany
Zupełnie innego zdania na ten temat jest ksiądz Eliasz Tarasiewicz, administrujący nekropolię. – Cmentarz jest sprzątany, nie są palone tam śmieci, jest ogrodzenie, regulamin jest ciągle zrywany, więc go nie wywieszamy, ale każdy, kto kupuje plac, otrzymuje dokument do ręki. Do momentu zakupu placu przez panią Iwonę nie było skarg. Jeżeli ktoś spędzą po kilka godzin dziennie na cmentarzu, siedząc na płytkach betonowych, to może coś wypatrzeć. Ja osobiście nie widzę problemu porządkowego. Zresztą tak samo jak i Straż Miejska, którą ta pani wzywała już kilkakrotnie – słyszymy.
Z tą odpowiedzią nie zgadza się nasza czytelniczka, która uważa, że ksiądz nie powinien tak traktować osób mających groby swoich bliskich na tym cmentarzu. – Jestem w początkowym okresie żałoby, jest to dla mnie bardzo trudny czas. Strata osoby, którą się bardzo kochało, wywołuje prawdziwe cierpienie. Odwiedzam grób mojej babci, którą przez wiele lat opiekowałam się, a przez ostatnie pięć lat była to opieka całodobowa, przy wsparciu hospicjum domowego. Każdy na swój sposób przeżywa śmierć bliskiej osoby i ma do tego prawo. Księdzu najpewniej brakuje empatii i taktu, a może po prostu nie rozumie tego żalu, bo sam go jeszcze nie przeżył. Poza tym nie słyszałam nic na temat wprowadzania limitu, jeśli chodzi o czas spędzany na jakimkolwiek cmentarzu – kończy nasza czytelniczka.
Jol.
fot. archiwum
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
raczej nie ksiądz tylko Pop duchowny prawosławny
Zgadzam się z Panią dodałbym jeszcze że suche gałęzie spadają na groby.Te stare drzewa i suche gałęzie są niebezpieczne
Na tym cmentarzu to jest standart. Śmieci były, są i będą palone . Pop nigdy nie przywiązywał do tego uwagi. A śmieci wyrzucane za ostatnie alejki no norma. Wiecznie zapełniony kontener.
raczej nie ksiądz tylko Pop duchowny prawosławny
Zgadzam się z Panią dodałbym jeszcze że suche gałęzie spadają na groby.Te stare drzewa i suche gałęzie są niebezpieczne
Na tym cmentarzu to jest standart. Śmieci były, są i będą palone . Pop nigdy nie przywiązywał do tego uwagi. A śmieci wyrzucane za ostatnie alejki no norma. Wiecznie zapełniony kontener.