Reklama

Kto nocował z lwem?

10/07/2013 09:58
W nocy z 5 na 6 lipca każdy mógł przenocować w płockim zoo. Okazją była akcja „ZOONOOOC”, czyli bicie najsenniejszego rekordu Polski. Z tej opcji w pierwszej historycznej edycji skorzystały 383 osoby. I to nie tylko płocczanie. Śmiałkowie przyjechali też z Warszawy, Wrocławia, Łodzi oraz Poznania. Jednak nie w głowie było im spanie, gdy obok ryczał lew i pohukiwała sowa.
– Każdy marzy o wyjeździe na safari, ale później okazuje się, że nie ma na to ani czasu, ani pieniędzy. Nasza akcja pn. „ZOONOOOC” okazuje się w tym wypadku świetną alternatywą – mówi Michał Łukasiewicz, podróżnik, dziennikarz i pomysłodawca przedsięwzięcia.
Nie musiał długo namawiać do swojego projektu dyrekcji zoo. Każdy mógł przenocować w płockim ZOO i posłuchać nocnych odgłosów zwierząt. A te odgłosy były niesamowite. Niewtajemniczonych przyprawiały o ciarki na plecach. Ale to na pewno nie były żadne potwory. – To zwierzęta, które prowadzą nocny tryb życia. Sóweczka potrafi np. wydawać dźwięki łudząco przypominające rechot żab – mówi Aleksander Niweliński, dyrektor płockiego ogrodu zoologicznego.
Pierwsi chętni zjawili się w ogrodzie już po 20.00. Po wrzuceniu regulaminowego datku do skarbonki (zebrane pieniądze opłacą m.in. szczepionki dla zwierząt) – każdy mógł szukać miejsca na nocleg, a przy okazji obserwować zachowanie zwierząt, które nie tylko układały się do snu. Im ciemniej robiło się na dworze, tym atmosfera w zoo stawała się bardziej wyjątkowa. Wiele osób ciągnęło do światła, czyli do czynnego przez całą noc Pawilonu Herpetarium. Można tu było znaleźć pomoc w razie potrzeby albo obejrzeć gatunki zwierząt terrarystycznych. Śmiałkowie dotykali węży i pająków, albo obserwowali skorpiony, karaczany, patyczaki, straszyki czy larwy mącznika.
Szef zoo wraz z pomysłodawcą akcji spotkali się z uczestnikami na placu „Pod grzybkiem”. Było ognisko, pieczenie kiełbasek, a do momentu ogłoszenia ciszy nocnej – gra na gitarze. Na trawniku majaczyły wielkie kokony. Tak w ciemności wyglądali ludzie w śpiworach. Wydawało się też, że po zoo krążą świetliki. To z kolei były latarki uczestników akcji.
O świcie wylosowano kilkadziesiąt osób, które mogły uczestniczyć w porannych czynnościach karmienia zwierząt. Pozostali pomagali pracownikom zoo uporządkować teren przed jego sobotnim otwarciem.
Akcję zorganizowano dla promocji naszego zoo. I nie chodzi o to, że brakuje zwiedzających. Wręcz przeciwnie: w sezonie są tu prawdziwe tłumy. – Nasze bicie najsenniejszego rekordu w Polsce to prawdziwy unikat. Takiej akcji nie było w kraju, a kto wie, czy poza granicami Polski ktoś o tym pomyślał – mówi pomysłodawca akcji. Płock więc po raz kolejny udowadnia, że jest miastem wyjątkowym. A co z rekordem? Na razie został zapisany w kronikach naszego ogrodu zoologicznego. Ale może czas najwyższy zapisać go do Księgi Rekordów Guinessa? Został nam tylko rok na przygotowanie drugiej edycji.    BeeS
fot. Dariusz Ossowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości