Reklama

Kto jest ważniejszy?

05/09/2012 12:05
Mieszkańcy gminy Nowy Duninów z utęsknieniem wypatrują inwestycji, które zmniejszyłyby zagrożenie powodzią. Takie prace są planowane, ale najpierw trzeba sprawdzić ich oddziaływanie na środowisko. Bada to specjalny zespół. W ostatnim jego posiedzeniu wziął udział wójt gminy Mirosław Krysiak.
Powódź sprzed dwóch lat zbytnio nie zagrażała gminie, ale tylko dlatego że Wisła przerwała wał w Świniarach. Gdyby nie to, mieszkańcy Nowego Duninowa i okolicznych, położonych nad Zalewem Włocławskim miejscowości, na pewno byliby w bardzo trudnej sytuacji. Zresztą do dziś w Nowym Duninowie dobrze pamiętają powódź sprzed 30 lat, która była ogromnym dramatem dla mieszkańców gminy.
Wały przeciwpowodziowe w Nowym Duninowie są w opłakanym stanie. To efekt m.in. wieloletnich zaniedbań i mrówczej pracy bobrów. Do tego dochodzi jeszcze wypłycenie rzeki, co sprawia, iż zimą tworzą się lodowe zatory m.in. w okolicach Popłacina i na wysokości Karolewa. Po powodzi sprzed dwóch lat podjęto działania, żeby zmienić ten stan rzeczy.
Regionalny Zarząd Gospodarki Wodnej w Warszawie zlecił firmie Hydroprojekt przygotowanie projektu m.in. przebudowy dwóch zapór bocznych Zbiornika Włocławskiego: zapory w Nowym Duninowie oraz zapory Jordanów – Tokary – Radziwie oraz makroniwelacji w czaszy zbiornika. Przy takiej inwestycji wymagane jest uzyskanie oceny oddziaływania na środowisko. Krajowa Komisja do spraw Ocen Oddziaływania na Środowisko powołała zespół, który zajmuje się tą sprawą.
Na jego ostatnim, specjalnym posiedzeniu obecni byli m.in. samorządowcy, w tym wójt Nowego Duninowa Mirosław Krysiak. Dyskusja dotyczyła w szczególności planowanej kompensacji przyrodniczej związanej z oddziaływaniem inwestycji na obszary „Natura 2000”. Co prawda obszar ten nie obejmuje gminy, ale ewentualne wstrzymanie prac związanych z pogłębianiem Wisły powyżej Nowego Duninowa i dalej w stronę Włocławka znacznie pogarsza trudną sytuację mieszkańców. Prawdopodobnie w połowie września komisja przedstawi swoje stanowisko.
– Jesteśmy ostatnimi, którzy optowaliby za zniszczeniem środowiska naturalnego. Nasza gmina jest zalesiona w 69 proc., leży w sercu Gostynińsko-Włocławskiego Parku Krajobrazowego i jego otulinie, nad wodami Wisły. Nie możemy pozwolić sobie na zniszczenie zasobów naturalnych, z których żyjemy i które stanowią o atrakcyjności tego terenu. Nie możemy jednak równocześnie zapominać, że od wieków mieszkają tu ludzie. Nie bezimienny mieszkaniec stanowiący liczby w statystykach, ale określony z imienia i nazwiska człowiek – mówi Mirosław Krysiak. Dodaje, że budowa zapory we Włocławku przybliżyła rzekę do domów, że nie wysiedlono z terenów zawala mieszkańców, że zapewniano ich, że będą bezpieczni. – Budowali tu swoje życie i życie swoich dzieci. Nie neguję zasadności dbałości o tereny chronione. Jednak przysłuchując się podczas posiedzenia zespołu argumentom ekologów, zastanawiam się, gdzie w tym wszystkim jest człowiek i jego prawo do życia? Planowana inwestycja jest dla mieszkańców ratunkiem. Nie zbytkiem, bez którego można się obejść, ale niezbędnym elementem powalającym żyć – mówi wójt Nowego Duninowa.    (gsz)
fot. UG Nowy Duninów
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości