Nie można zadawać wnukom takich pytań – to nie fair. Przecież obydwoje są ważni. – Bo widzi pani, to jest tak – rodzice są od wychowania dziecka, a dziadkowie od rozpieszczania. I obydwoje są do tego potrzebni, bo się świetnie uzupełniają – filozoficznie opowiada Patryk Błaszczak. Jak to wygląda w praktyce? Zazwyczaj babcia trochę dokarmia wnuki przysmakami, a dziadek jest od najmłodszych lat towarzyszem zabaw. – Takim kumplem, co wszystko rozumie, pomaga rozwiązywać problemy. Rozumie pani? – pyta rezolutny 10-latek, uczeń Szkoły Podstawowej nr 3 w Płocku. – Ja mam babcię i dziadka – to Marian Kuciński i Jadwiga Kucińska. I mam jeszcze jedną babcię. Nazywa się Barbara Śmigos. I jeszcze mam to szczęście, że moi dziadkowie mieszkają w Płocku. A znam wiele osób, których dziadkowie mieszkają na wsi. Nie zazdroszczę im jednak. Jest tego taki walor, że ja mam do dziadków bliżej i nie muszę tracić czasu na dojazdy do nich. Dlatego często się spotykamy – tłumaczy Michał Śmigos. Ma 11 lat.
tekst i fot. Blanka Stanuszkiewicz-Cegłowska
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze