Reklama

Książnica. Premiera literacka - Lwy Żoliborza

12/04/2001 10:13
Przedwojenna Warszawa miały trzy enklawy inteligenckie: Górny Żoliborz, Dolny Mokotów i Saską Kępę – przypomniał krytyk Tadeusz Żółciński, który do Płocka przywiózł autora głośnej książki wspomnieniowej „Lwy mojego podwórka” – Jarosława Abramowa Newerlego.Żółciński wychował się na Mokotowie, Abramow na Żoliborzu, gdzie w latach 30-tych Warszawska Spółdzielnia Mieszkaniowa wybudowała domy, które stoją do dziś i są równie ładne, co nowoczesne. Właśnie Żoliborz, a w szczególności kamienica przy Krasińskiego 16 jest tematem najnowszej książki Jarosława Abramowa Newerlego. Autor wydobywa z niepamięci mieszkańców kamienicy, kolegów z podwórka (tytułowe „Lwy”), kreśli niezwykłe portrety rodziców. Ojciec, po wojnie znany pisarz Igor Newerly, przed wojną związany z ruchem Korczakowskim, w czasie okupacji zarabiał na życie jako stolarz i szklarz. Matka była nauczycielką śpiewu i aktorką kukiełkowego teatrzyku „Baj”. Kiedy wybuchła wojna, chciała razem z synem pójść do getta, ojciec nie pozwolił. To ich ocaliło. Abramow pisze: - na przykładzie „Baja” widać było najlepiej okrutny podział na tych, co zdecydowali się pójść do getta, i tych, co zostali. Tym ostatnim najczęściej nic się nie stało. Przeżyli. Jest to jakiś cud i najpiękniejsza karta żoliborskiego osiedla WSM. Zdało egzamin z człowieczeństwa na piątkę. Było swoistą oazą, w której co drugi mieszkaniec pomagał, a reszta milczała. Po wojnie też. Mnóstwo moich sąsiadów odeszło skromnie i cicho, nie wiedząc, że za swe czyny mogą otrzymać drzewko sprawiedliwych w muzeum Yad Vashem na górze w Jerozolimie. Nigdy się o nie upominali... Również Tadeusz Żółciński, który wojnę przeżył na Mokotowie potwierdził (w kontekście Jedwabnego), że mieszkańcy tej dzielnicy ocalili życie wielu Żydom, nikt nie donosił. Prozę zaczął pisać Abramow późno, twierdząc że najlepsza powstaje dopiero po czterdziestce. Praktycznie zadebiutował jako prozaik po śmierci ojca. Ten cenił u syna przede wszystkim talent kompozytorski. Sam Jarosław chciał zostać aktorem. W Studenckim Teatrze Satyryków, którego był współtwórcą, grał, śpiewał, reżyserował i pisał satyryczne teksty. Reportaż literacki „Pan Zdzich w Kanadzie” – o kondycji polskiego emigranta, napisany w latach 80-tych – to jeszcze spojrzenie satyryka, natomiast „Lwy mojego podwórka” stanowią niesłychanie barwny opis życia codziennego Warszawy, zanotowany z perspektywy dziecka, zapamiętany w dzieciństwie. Świat dzieci zmieszany ze światem dorosłych jest zarazem tragiczny i zabawny: - Ludzie, których wówczas uważałem za zwyczajnych, dziś mają swoje miejsce w encyklopedii. (...) Tak więc ojciec mojego starszego kolegi Szarka, który zginął w Powstaniu Warszawskim twórca „Szklanych Domów” Adam Próchnik był po prostu zabawnym grubaskiem, który człapał przez moje podwórko w przykusym paletku i za dużych kaloszach. Z okna mego pokoju widziałem małą żółtą drewnianą plebanię i rosnący obok nowy kościół czerwonej cegły. Dziś do tego kościoła na Żoliborzu ciągną pielgrzymki z całej Polski. Znakomitą szkołą pisania była według Abramowa praca w radio, tak narodził się dramaturg, autor „Maestra”. Teraz pracuje nad sagą rodzinną, dodając, że aczkolwiek prozaikiem został z przypadku, ma jeszcze materiałów na kilka książek. Lena Szatkowska Fot. Dariusz Ossowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości