Jan Tarasin nie lubi tłumaczyć się ze swojej sztuki. To co robi, robi na własny rachunek. Nie wierzy w syntezy, w sumowanie. To jest zawód dla ludzi, którzy nie nudzą się sami ze sobą - żartował na spotkaniu w Płockiej Galerii Sztuki. Przyjechał do Płocka na promocję albumu Tarasin rzeczy, sytuacje i... , który ukazał się w wydawnictwie Samizdat Zofii Łoś pod redakcją Zbigniewa Chlewińskiego.To niezwykła książka, która wyniosła niewielkie płockie wydawnictwo na ogólnopolskie forum. Publikacja mogła się ukazać także dzięki pasjom wydawcy, jego zainteresowaniu sztuką, zarówno twórcami z najwyższej półki, jakim jest prof. Jan Tarasin jak i sztuką naiwną. Album rzeczy, sytuacje i..., jest notatnikiem artystycznym Jana Tarasina powstałym w latach 1074-1983. Zawarte w nim refleksje teoretyczne, grafiki, rysunki, fotografie ukazywały się systematycznie w ośmiu zeszytach-tekach, wydawanych przez autora w nakładzie 30-50 egzemplarzy. Teraz zostały zebrane w jedno wydawnictwo i udostępnione w znacznie szerszym zakresie, a jak twierdzi Chlewiński, lektura notatnika zawiera klucz do zrozumienia sztuki Tarasina. - To są pomysły sprzed 25 lat, które na wszelkie możliwe sposoby starałam się zanotować. Pisałem te teksty i robiłem szkice, ponieważ był to dla mnie bardzo ważny okres - mówił na spotkaniu Tarasin. Artysta twierdził, że nie lubi syntezy swojej sztuki, ponieważ niesie ze sobą schematy. W zasadzie nie lubi też pisać, bo słowa trafiają zawsze obok. Jest przeciwnikiem szufladkowania. Czy coś jest abstrakcyjne, czy przedstawiające, to zależy od naszego dystansu do tej sprawy. Nie widzi też wielkich przepaści między grafiką a malarstwem. To się powinno zazębiać. Porządkuje naturę, a więc jest buchalterem Pana Boga. - W tym co robię, jest trochę z matematyki mojego ojca, aczkolwiek uważam, że konieczność i porządek w sztuce są antagonistyczne wobec natury, gdzie wszystko jest inaczej. Brak jednakowych plamek u dalmatyńczyka, to dla mnie nieustająca inspiracja twórcza. Natura dostarcza masę bodźców, muszę tylko znać sposób korzystania z nich. Natura pracuje jak buchalter, precyzyjnie programuje, ale w każdy program wpisana jest konieczność przypadku. Ja się czuję bezpiecznie, jeśli odbieram świat jak zbiorowisko niekończących się możliwości i kombinacji, nie jako coś stabilnego, co ma początek i koniec. Zebrani na promocji albumu rzeczy, sytuacje i... obejrzeli dteż film biograficzny o Tarasinie, na który artysta zgodził się za namową stryjecznego brata, choć tkwiła w nim obawa “żeby malarstwa nie zagadać”. Wydawcę Zbigniewa Chlewińskiego pytano, dlaczego wydawnictwo nosi tajemniczą nazwę “Samizdat Zofii Łoś”. - Nazwałem tę oficynę, aby zachować szlachetną tradycję i pamięć o samizdacie (wydawnictwach podziemnych) - wyjaśniał właściciel oficyny. Chciałby też wydać drugi tom, zawierający prace malarskie Jana Tarasina. Album Tarasin rzeczy, sytuacje i ... wydrukowała płocka drukarnia Agpress. (lesz) Fot. Dariusz Ossowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze