Reklama

Krysia, a jednak zjechałaś!

17/10/2012 08:21
– Panie profesorze, dziadek, pradziadek? – pytały absolwentki Szkoły Podstawowej nr 11 swojego nauczyciela Sylwestra Goleniewskiego, z którym razem zasiadły pochylone wokół szkolnej kroniki. – Dziadek, dziadek – odpowiadał swoim dawnym uczennicom.
– A wystawy już oglądałyście? Jesteśmy? Przecież mieliśmy tyle wspólnych zdjęć – dopytywał Sylwester Goleniewski, dodając od razu, że to jego najlepsze uczennice. W głębi korytarza słychać było głosy powitań szkolnych koleżanek: – Krysiu, a jednak zjechałaś! Witaj!
Jak to jest spotkać się po tylu latach w jednej ławce ze swoimi uczniami? Sylwester Goleniewski ze śmiechem mówi, że i wspaniale, i trochę dziwnie, bo czasami trudno jest ich rozpoznać. – W tej szkole rozpoczynałem pracę. Przez czterdzieści pięć lat pracowałem przy tablicy. Jest mnóstwo wspomnień i mnóstwo uczniów, którzy troszeczkę zmienili się. Jest mnóstwo śmiechu, wzruszeń, przypominają się różne sympatyczne historie. Wszyscy jesteśmy rozgadani, bo ciągle się coś przypomina – mówi Sylwester Goleniewski. Zofia Dojczman (z domu Piotrowska) dodaje: – Takie gwiazdy jak my trudno zapomnieć. Gdy weszłyśmy, pan profesor od razu nas rozpoznał. Od razu wróciły wspomnienia, daty, miejsca.
Kolejna z absolwentek Elżbieta Krzeska (z domu Maćkiewicz) dodaje, że jubileuszowe spotkanie pozwala w magiczny sposób odkurzyć wspaniały czas szkoły. – Cudowne jest to, że dziś świetnie się bawimy, wspominając szkolne czasy. Trochę wzruszamy, przeglądając szkolne kroniki, oglądając zdjęcia z czasów, kiedy uczyliśmy się w „Jedenastce”. Ale najpiękniejsze jest to, że gdy spotykamy pana profesora na ulicy, rozmawiamy tak, jakbyśmy byli w szkole. Gdzieś zawsze jest zachowany klimat tamtych lat.
Bożena Laczek (z domu Latarska), oczywiście również absolwentka „Jedenastki”, mówi, że szkoła miała szczęście do nauczycieli, którzy tworzyli niezwykły klimat.
– Dziś wchodząc do niej, muszę powiedzieć, że pod tym względem to miejsce się nie zmieniło. Czuję się tu swojo, po prostu jak w swojej szkole. Ten dobry duch tu jest i to się czuje – mówi Bożena Laczek.
Wśród kilkunastu szkolnych wystaw przygotowanych na szkolnych holach absolwenci i nauczyciele przypominają sobie sukcesy uczniów, ich sportowe osiągnięcia, nazwiska, twarze. Ale też odszukują znajomych z klasy, rocznika. – Szkolne wspomnienia są super. Byłem sportowcem, grałem w piłkę nożną, reprezentowałem barwy szkoły. Jak dziś jest? Bardzo sentymentalnie. O tu, jest na zdjęciu mój kolega z rocznika, Zbigniew Łapiński, spotykamy się do dziś – mówi Paweł Kasiński.
Także sportowe wspomnienia najsilniej wracają, gdy o swojej podstawówce mówi kolejny z jej absolwentów, obecny radny, Tomasz Maliszewski. – Jako klasa sportowa rozsławialiśmy szkołę nie tylko w Płocku, ale w kraju. Nasze największe osiągnięcie to trzecie miejsce na mistrzostwach Polski w piłce ręcznej. To był pierwszy sukces w historii szkoły, który zawdzięczamy naszemu wychowawcy, trenerowi Przemkowi Zielińskiemu – wspomina Tomasz Zieliński.
Jako radny miejski zaangażował się w prace pozwalające szkole zrealizować jedno z najpotrzebniejszych przedsięwzięć, jakim jest rozbudowa i modernizacja hali sportowej. – Już jest opracowany plan. Mam nadzieję, że uda się zamieścić te inwestycje w przyszłorocznym budżecie miasta – mówi Tomasz Maliszewski.
Jubileusz to czas nostalgicznych wspomnień dla Janiny Czaplickiej. W Szkole Podstawowej nr 11 pracowała od pierwszego dnia. Po dwóch latach została zastępcą dyrektora Tadeusza Kurpiewskiego. – Bardzo dużo się zmieniło, bo i życie się zmieniło. Gdy dziś chodzę po szkole, to uświadamiam sobie, że tych pięćdziesiąt lat minęło bardzo szybko. Szkoła ma wiele pokoleń absolwentów, którzy całkiem dobrze poradzili sobie w życiu. Cieszę się, że tu dostali dobrą podstawę, mocne fundamenty. Jest to niezwykła okazja, aby spotkać się z koleżankami, kolegami, uczniami – wspomina Janina Czaplicka, która w SP nr 11 uczyła języka polskiego.
Najbardziej w pamięć zapadli jej uczniowie z klasy trzeciej, z którymi pracowała w pierwszym roku swojej pracy zawodowej w Płocku. Ale też ci, którzy byli szkolnymi łobuziakami z iskierką w oczach. – Wśród nich jest z pewnością Andrzej, którzy już w trzeciej klasie palił papierosy, ciągle mieliśmy rozmowy, mniejsze lub większe problemy dotyczące zachowania. Ale jest to historia z pięknym zakończeniem, bo tenże Andrzej wyrósł na bardzo wartościowego człowieka, dobrego męża, ojca – wspomina Janina Czaplicka.
Swoimi nauczycielami i absolwentami „jedenastka” naprawdę może się pochwalić. Ich sukcesy, osiągnięcia zaprezentowano na szkolnych wystawach przygotowanych na szkolnych holach. – To tylko część uczniowskiego i nauczycielskiego dorobku. Przygotowując się do jubileuszu i w jego trakcie, odkrywamy coraz to nowe historie, anegdoty, wspomnienia. Ciągle dowiadujemy się czegoś nowego. To bardzo cenne – mówi Maciej Karczewski, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 11 w Płocku.
Wśród nich jest także anegdota o tym, jak wicedyrektor Sylwester Goleniewski dyscyplinował zbyt rozbrykanych uczniów pociągając ich za zbyt długie baczki. Maciej Karczewski przyznaje, że nauczyciele i uczniowie bardzo sumiennie pracowali na jej wizerunek. – Mogę powiedzieć, że stoimy na dość mocnych fundamentach. Jedna ze starszych szkół podstawowych w mieście ma ugruntowaną pozycję. Oczywiście cały czas coś zmieniamy, ulepszamy, szukamy ciekawych pomysłów, aby było jeszcze lepiej – mówi dyrektor Karczewski.
Dziś Szkoła Podstawowa nr 11 to 386 uczniów, 39 nauczycieli, 17 pracowników administracji i obsługi. Szkoła ma ponad 6,5 tys. absolwentów. Zawodowo związanych z „Jedenastką” było ponad 200 pracowników pedagogicznych i ponad 100 pracowników obsługi i administracji.     rad
fot. T. Radwańska-Justyńska
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości