Co to za samochód? W latach 1953-1983 mógł sobie na niego pozwolić przeciętny Kowalski. To auto wydawało podczas jazdy charakterystyczny warkot. Przez wielu było nazywane żartobliwie „królową szos”, a jednak ten owoc polskiej myśli technicznej stał w niejednym garażu lub pod zieloną plandeką przy domu.Oczywiście chodzi o naszą polską syrenę, która znów powraca do łask. Jej produkcja na pewno nie zostanie wznowiona. Pojawi się jednak na ulicach Płocka i to pod eskortą policji! Już 10 czerwca, podczas prezentacji na placu przed Teatrem Dramatycznym, przypomnimy sobie linię starej poczciwej syrenki. Będą 104 z drzwiami otwieranymi pod wiatr, popularne 105, a nawet uczestniczka rajdu Monte Carlo, która na 300 zabytkowych samochodów zajęła 47 miejsce! Taką atrakcję przygotowuje płockie towarzystwo miłośników syren i warszaw, istniejące w Płocku od stycznia tego roku. – Chcemy pokazać płocczanom nasze samochody, a jeśli impreza się spodoba, we wrześniu zrobimy wielki zlot, na którym pojawi się około 100 samochodów – tłumaczy szef płockiego koła Igor Krajewski. Zainteresowanie czerwcową imprezą jest ogromne, jednak ilość miejsc jest ograniczona. Już zgłosiło się 20 właścicieli syren. – Wszystkim w naszym klubie zależy na tym, by ocalić to, co polskie – mówi Igor Krajewski. W latach świetności z linii produkcyjnej zeszło ponad pół miliona sztuk syren. Dziś ich liczba na pewno nie przekracza 1000. – Za 30 lat pewnie nikt nie będzie o nich pamiętał – martwią się miłośnicy tych samochodów. Tymczasem jest to polska produkcja, w przeciwieństwie do warszawy, która powstała na licencji radzieckiej pabiedy. Niektóre syreny wywołały wiele szumu, choć niestety nigdy nie trafiły w ręce użytkowników. Mowa o sportowych syrenach, czy syrenach laminat, przypominających konstrukcją trabanta z tworzywa sztucznego. W wielu gazetach pojawiały się materiały wraz ze zdjęciami. Wzbudzały spore zainteresowanie. Ówczesna władza nie pozwoliła jednak na wdrażanie nowoczesnych technologii. – Mój dziadek miał syrenę. Zawsze mi się podobała – tłumaczy Igor Krajewski, przekonując, że syreniarstwo to choroba wyjątkowo zaraźliwa. Niedawno kupił sobie swoją własną. Jego model 105 jest po generalnym remoncie. Kierowca zachwala wygodne siedzenia i świetną widoczność podczas jazdy. Starał się swoją syrenkę zachować w 100% oryginalną. Nie udało się jednak dobrać oryginalnego koloru wnętrza i kanap. Z zewnątrz pomalował ją również na niebieski metalik, dzięki czemu zyskała zupełnie odmienny wygląd. Samochód uszlachetnia też chrom na światłach, wlocie powietrza, zderzakach, listwach bocznych, kołpakach i charakterystycznym słoneczku. – Konstrukcja tego samochodu jest niezła. Choć zdarzało się, że kupujący nowe syreny musieli je dokręcać i poprawiać, gdyż na linii produkcyjnej w fabryce bardziej szło się na ilość i wypracowanie 200% normy, niż na jakość – twierdzi Igor Krajewski. Jest studentem drugiego roku ekonomii integracji rolnej i regionalnej w UE w PWSZ. Interesuje się polską motoryzację. Chodził do szkoły muzycznej. W swojej syrenie słucha zawsze przebojów z epoki PRL-u. Syreną jeździ okazjonalnie. Na co dzień auto skryte jest pod plandeką. Jego syrenka pali 8 litrów na 100 km, ale w cyklu miejskim może nawet dojść i do 10 litrów. Choć na prędkościomierzu widnieje 120 km na godzinę, to samochód najlepiej sprawuje się przy prędkości 80-90 km/h. Mniejszy ubytek pieniędzy w portfelu czuje też właściciel. – Jeśli ktoś ma ochotę na zakup syreny, to niech popyta dziadków. Często trzymają w garażach całkiem nieźle zachowane egzemplarze. Wnukowie zazwyczaj wolą nowoczesne pojazdy, a starszym ludziom żal się rozstawać ze starą poczciwą królową szos – radzi miłośnik starych samochodów. Odrestaurowana syrena kosztuje 4-5 tys. zł, a do remontu, ale z dobrą podłogą maksymalnie 1000 zł. – W Płocku jest więcej syren niż warszaw. Szukamy jednak i tych samochodów, by zaprezentować je w paradzie – mówi Igor Krajewski. Chętni mogą pisać na e-maila: igorex1@wp.pl. BeeS
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze