Reklama

Krew coraz droższa

19/01/2005 14:38
Zdaniem dyrektorów szpitali, wprowadzenie nowych, znacznie wyższych od dotychczasowych stawek opłat za krew i jej preparaty, może zdestabilizować pracę szpitali, a przede wszystkim spowodować dłuższe kolejki na zabiegi planowe. Nie ukrywają, że dwudziestopięcioprocentowy wzrost cen od nowego roku jest powodem poważnych obaw. Dbanie o bezpieczeństwo krwi kosztuje zbyt wiele i w tym roku szpitale odczują to bardzo boleśnie. Ale nawet z uwagi na cenę nie może być mowy o rezygnacji z zakupu krwi.
Wzrost cen krwi, po lekach i podatku VAT jest kolejną podwyżką, przez którą muszą przejść szpitale. Obecnie za jednostkę tak zwanej krwi pełnej szpitale muszą zapłacić dwieście dwadzieścia złotych, do końca ubiegłego roku kosztowała ona sto siedemdziesiąt złotych. Wzrosła również cena osocza z sześćdziesięciu pięciu do dziewięćdziesięciu złotych. Według krajowego konsultanta do spraw transfuzjologii klinicznej, podyktowane one są wprowadzeniem dodatkowych badań metodami biologii molekularnej Taką potrzebę udowodniły badania przeprowadzone w 2003 roku. Pokazały, że dzięki tym metodom wykryto obecność wirusa zapalenia wątroby typu B i wirusa HIV w tak zwanym okienku serologicznym w przypadkach, kiedy badania metodami serologicznymi wykazywały wyniki ujemne. Specjaliści podkreślali, że jeżeli mamy świadomość, iż krew i jej składniki mogą zakażać, to wprowadzenie takich badań jest obowiązkowe. – Trzeba również uwzględnić koszty związane nie tylko z pobraniem i przebadaniem krwi, ale również jej przetworzeniem, przechowaniem, dystrybucją. Obowiązujące od początku stycznia podwyżki gwarantują pacjentom większe bezpieczeństwo. Z uwagi na to wprowadzenie takich badań było niezbędne – powiedziała Sabina Kańtoch, kierownik płockiego oddziału Regionalnego Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa.
Zdaniem dyrektorów szpitali dwudziestopięcioprocentowy wzrost cen jest zbyt duży. Zwłaszcza dla placówek, w których nieuregulowane opłaty za krew stanowią jedną z najbardziej znaczących pozycji w spisie długów. Jak powiedziała nam Wiesława Rybicka, kierownik sekcji marketingu w Samodzielnym Zespole Publicznych Zakładów Opieki Zdrowotnej w Płocku, wzrost cen krwi jest powodem poważnych obaw. – Zużywamy coraz więcej krwi. Nie możemy nic zrobić, np. szukać w przetargu tańszego oferenta, ponieważ ceny są sztywne. Koszty leczenia krwią są wkalkulowane w leczenie poszczególnych jednostek chorobowych, ale w kontraktach nie uwzględniono podwyżek jej cen .

Coraz częściej, także kierownicy regionalnych centrów krwiodawstwa, sugerują, że w gospodarce krwią nie powinno być pośredników. Rozliczenia finansowe powinny odbywać się bezpośrednio między centrami a Narodowym Funduszem Zdrowia. W szpitalach mówi się, że wydzielenie środków na krew pozwoliłoby uzyskać informacje mówiące, ile faktycznie szpitale zużywają krwi i jakie to są koszty. Ale to wymaga systemowych rozwiązań.

Ile kosztuje krew?
W Szpitalu Miejskim im. św. Trójcy w Płocku, w ubiegłym roku na krew i jej preparaty wydano dziewięćdziesiąt pięć tysięcy złotych. Wiesława Rybicka przyznaje, że są to duże kwoty. Zakładając wzrost o dwadzieścia pięć procent, przy zachowaniu tych samych ilości podanej pacjentom krwi, to dodatkowy wydatek w granicach dwudziestu pięciu tysięcy złotych. Co można by za to zrobić? Przykładowo kupić kilkanaście łóżek szpitalnych, urządzić poczekalnię dla pacjentów, wyposażyć częściowo rejestrację w jednej z przychodni. Z pewnością trzeba będzie ograniczyć inwestycje, planowane wcześniej wydatki na ten cel ograniczyć do minimum. Znacznie gorszą sytuację ma Szpital Powiatowy w Sierpcu. Jak przyznaje Krystyna Jodłowska, zastępca dyrektora do spraw medycznych, tu nie ma możliwości cięcia koszów. Po pierwsze nie ma z czego, po drugie, tam gdzie to było możliwe już wydatki zostały zmniejszone. – Obawiamy się, że podwyżki cen krwi wpłyną bardzo niekorzystnie na finanse szpitala. Przy niezmienionej wielkości kontraktów, braku dofinansowania działalności szpitali i zaległościach (głównie z tytułu ustawy 203) konieczność zakupu krwi może odbywać się kosztem bieżącej działalności – powiedziała Krystyna Jodłowska. Niestety, bliskość trasy SR 10 powoduje, że często do placówki trafiają ofiary wypadków samochodowych.
Kilkadziesiąt tysięcy rocznie (od siedemdziesięciu do osiemdziesięciu) przeznaczanych jest na zakup krwi w Szpitalu Wojewódzkim na Winiarach. Po podwyżkach wstępne szacunki pozwalają sądzić, że koszty te wzrosną do stu tysięcy złotych. – Sprawą oczywistą jest, że krwi nie może zabraknąć i nie może być mowy o rezygnacji z jej zakupu. Nikt jak dotąd nie ma także pomysłu, skąd wziąć dodatkowe środki na jej zakup. Szpitale nie mają możliwości manewru, przesuwania funduszy. Bo generalnie są niedofinansowane. Ale z pewnością musimy zastanowić się nad innymi rozwiązaniami – powiedziała Danuta Tarka, dyrektor do spraw lecznictwa i rehabilitacji w Szpitalu Wojewódzkim na Winiarach.
Nie jest wykluczone, że wydłużą się kolejki na zabiegi planowe. Lekarze będą apelowali do rodzin pacjentów, aby przed operacją oddawali krew.
Teresa Radwańska
Fot. D. Ossowski

Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości