Reklama

Krajobraz po powodzi

30/06/2010 09:01


Próbują wracać do zalanych domów
– To, co zastaliśmy na zalanych przez powódź terenach, jest przerażające. Nie da się tego opisać, trzeba to zobaczyć na własne oczy. Tym ludziom nie zostało już nic
– komentowali spotkani w Świniarach ludzie, którzy postanowili obejrzeć skutki tego, co wyrządziła tutaj woda. Wszędzie widać zalane domy, pola wyglądające jak po spaleniu, poprzewracane płoty, zalany wodą lub zakopany w piasku sprzęt rolniczy oraz naniesione przez żywioł śmieci. Mimo przeciwności losu część ludzi próbuje do swoich domów powrócić. Nie jest to jednak łatwe, w przypadku gdy do wielu gospodarstw często trudno jest nawet dotrzeć.
Jednym z takich ludzi jest Marian Siemiński z Wiączemina Nowego, u którego w czasie powodzi woda w mieszkaniu sięgała do wysokości ponad 1,2 metra. Opowiada, że woda przyszła nagle, a o nadchodzącej fali mieszkańców powiadamiały syreny alarmowe. – Czułem się, jakby wybuchła wojna. Woda nas zaskoczyła i początkowo musieliśmy z rodziną pozostać w domu – nie było możliwości ucieczki. Po ewakuacji zamieszkaliśmy z rodziną w Łaziskach i tam mieszkamy do dnia dzisiejszego. Trudno określić, kiedy uda nam się wrócić do domu, bo mieszkania są zagrzybione. W mojej okolicy nie widziałem jeszcze sąsiadów, którzy zdecydowaliby się tu wrócić. Na szczęście zwierzęta: 5 byków, krowę i 23 świnie, udało mi się ewakuować, ale to, co pozostało w mieszkaniu, zostało zalane. Cały czas pomoc jest nam potrzebna, bo w domu nie pozostało już nic. Tak samo jest ze zbiorami – w tym roku mogę o nich zapomnieć. Jak się uda, to może ziemia wyda jakiś plon dopiero za rok, a pasza jest cały czas potrzebna – mówił pan Marian, który w Juliszewie oczekiwał na przydział przywiezionego przez strażaków zboża.
Zboże przywieźli strażacy z Ochotniczej Straży Pożarnej w Siecieniu (gm. Brudzeń Duży). Jak podkreśla jej prezes Włodzimierz Sulkowski, około 30 ton zboża udało się im zebrać w ciągu 2 tygodni. W tym celu odwiedzili przeszło 300 gospodarstw w miejscowościach: Siecień, Siecień Rumunki, Gorzechowo, Żerniki, Robertowo, Murzynowo, Uniejewo, Rokicie, Myśliborzyce, Więcławice, Rembielin, Lasotki, Cierszewo, Radotki.
– Wszyscy, do których docieraliśmy, chętnie oferowali swoją pomoc. Darów, które udało nam się zebrać, nie chcieliśmy przekazywać żadnym organizacjom, ale bezpośrednio tym ludziom, którzy tej pomocy oczekują. Zbiórki będziemy kontynuowali. Planujemy, że po żniwach jeszcze jeden taki transport uda nam się zorganizować – mówi prezes.
Z pomocy ochotników z Siecienia skorzystała również pani Aneta z Nowosiadła, która potrzebuje paszy dla około 300 świń. Opowiada, że po przerwaniu wału w Świniarach woda dotarła do wioski po trzech godzinach i zabrała wszystko, co spotkała na swojej drodze. – Mieszkamy kilometr od wyrwy w Świniarach, a wodę mieliśmy do wysokości połowy okien. Zdążyliśmy ewakuować jedynie trzodę i trzy przyczepy zboża, a to, co było w domu, zostało. Zwierzęta są bezpieczne, przetransportowaliśmy je do budynku po byłej spółdzielni rolniczej. Na razie pomoc dociera i paszy nie brakuje, ale gdy szum medialny wokół powodzi ucichnie, to pomoc pewnie się skończy. A w tym roku zbiorów już nie będzie, nasze 75 hektarów zostało zalanych.
Dzięki zbiórce zorganizowanej przez ochotników z Siecienia pani Aneta dostała 30 worków zboża. Niestety, podobna pomoc wciąż jest jej potrzebna, bo taka ilość starczy maksymalnie na dwa dni.
Sławomir Januszewski, sołtys wsi Nowy Wiączemin, który w Juliszewie wydawał zboże najbardziej potrzebującym rolnikom, podkreśla, że pomoc dociera na czas i wszyscy są za nią wdzięczni. – Miło, że tego typu akcje trwają. Kiedyś sam uczestniczyłem w takich zbiórkach, wtedy pomoc szła do powiatu lipskiego. Nie spodziewałem się, że kiedyś sam będę potrzebował podobnego wsparcia. Mimo wszystko, dziękujemy bardzo za takie dary, jak żywność, ubrania oraz środki chemiczne, ale teraz mamy już ich pod dostatkiem. Dzisiaj potrzebne są nam gwoździe, deski, wiadra, taczki, materiały budowlane, drewno opałowe na zimę czy akumulatory do ciągników. Jeśli jakieś instytucje chciałyby nam pomóc, to bylibyśmy za tę pomoc bardzo wdzięczni. Niezbędna jest również pasza dla zwierząt, dlatego chciałbym bardzo podziękować mieszkańcom Siecienia i okolic za przekazane zboże.
Sołtys twierdzi, że do Nowego Wiączemina ludzie jeszcze nie powracają. W jego sołectwie na 28 gospodarstw wszystkie zostały zalane, a w 7 przypadkach woda sięgała dachu. Jest to najniżej położona miejscowość w gminie Słubice. Jak podkreśla Sławomir Januszewski, część ludzi nie chciała się ewakuować i pozostała w zalanych domach, aby pilnować swojego dobytku.
– Jeśli chodzi o rządową pomoc w kwocie 6 tys. zł, to jest to kropla w morzu potrzeb. Pieniądze już się kończą. Musimy przecież się utrzymać, zapłacić podatki i raty kredytów. Obiecywali nam kolejną pomoc, ale nikt o niej w tej chwili nie mówi – dodaje sołtys Wiączemina Nowego, który wraz z 5-osobową rodziną, po ewakuacji zamieszkał u kolegi w Juliszewie.
Najgorsze zniszczenia obrazujące siłę żywiołu można zobaczyć po dotarciu do Świniar. Spotkaliśmy tu wiele osób, które w ramach tzw. „turystyki powodziowej” spacerowały po doszczętnie zniszczonej przez wodę drodze. Okolica wygląda dosłownie jak pustynia, pola przysypane są tonami piasku, którego warstwa miejscami grubo przekracza metr.
W Świniarach spotkaliśmy pana Ryszarda, który siedział przed swoim domem. Wrócił tutaj, aby zacząć porządki. – W domu mam wszystko zalane, mury zaczynają pękać i nie wiem, czy dom uda się uratować. Próbuję sprzątać, ale na ściany wchodzi grzyb i nie jest to takie łatwe. Ale co mi pozostało, muszę to ratować, przecież tego wszystkiego nie zostawię i nie zamieszkam pod gołym niebem. Można powiedzieć, że na tej ziemi, a raczej piasku nic już nie urośnie.
Pan Ryszard mieszka kilkaset metrów od wyrwy w wale. Wspomina, że tutaj, gdzie leżą tony piachu, rosło 2,5 ha buraków. Teraz trudno w to uwierzyć. Wspomina, że gdy wał został przerwany, był w domu. Gdy zorientował się, co się stało, w jednej chwili pobiegł do szopy (budynek później został zabrany przez wodę) i wyprowadził z niej łódkę. Został na niej do czasu przyjazdu strażaków. Obecnie mieszka u rodziny w Sannikach.
– Jeśli chodzi o pomoc, to najczęściej korzystają z niej ci, którzy w ogóle nie zostali zalani. W moim przypadku dotarcie do gminy nie jest łatwe i z pomocy nie mogę skorzystać. Gdy pojechałem, dowiedziałem się tylko, że środki do sprzątania są, ale na razie nie będą ich wydawać. Pytam: kiedy będą je dawać? Jak już posprzątam dom? Wyrwę, owszem, zaczęli już łatać – piasek pobierają z dna Wisły, ale powinni to robić dzień i noc, a z tego, co widzę, to w sobotę i niedzielę mają wolne. Dodatkowo piasek pompują razem z wodą i znów nas zalewają. Zanim tę wyrwę zasypią, to ponownie nas zatopią. Teraz najważniejsze są wybory, potem o nas wszyscy zapomną – żali się mieszkaniec Świniar.

Od momentu przerwania wału w Świniarach w gminach Słubice i Gąbin zalanych zostało 21 miejscowości, w tym co najmniej 600 gospodarstw, w których mieszkało ponad 4300 osób (ewakuowało się około 2100 osób). Pod wodą znalazło się 5700 ha upraw. Wiele osób nie ma w tej chwili możliwości powrotu do swoich domów. Mieszkańcy, którzy postanowili pilnować swojego dobytku, często pozostają bez prądu i wody. Sytuacja mieszkańców jest bardzo trudna. Wciąż organizowana jest pomoc dla osób i zwierząt. Dotychczas ewakuowani mieszkańcy Słubic i Gąbina przewożeni byli do Szkoły Podstawowej w Słubicach i Domu Pomocy Społecznej w Koszelewie. Kilkaset osób przeniosło się we własnym zakresie do rodzin i znajomych z sąsiednich miejscowości. Mieszkańcy zalanych terenów postulują o jak najszybsze włączenie energii elektrycznej, ponieważ z powodu braku prądu nie mają szans wykorzystać sprzętu, który mógłby im pomóc w sprzątaniu i osuszaniu domów. Niestety, w wielu przypadkach linie energetyczne są zerwane, nadają się jedynie do remontu.
Tekst i foto Marcin Śmigielski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości