Reklama

Kradzieże na cmentarzach - Hieny

17/04/2003 13:46
Jak się okazuje, jest to problem, który pojawia się na wszystkich płockich cmentarzach, choć nasza czytelniczka prosiła o zwrócenie uwagi na cmentarz zabytkowy przy ul. Kobylińskiego.- Tam kradnie się wszystko, kwiaty z wazonów, wazony, znicze, nawet krzyże - opowiadała nam zdenerwowana czytelniczka. - Kiedy przychodzę wcześnie rano, cmentarz jest już otwartym, nie wiem, czy ktoś go zamyka na noc, ale obawiam się, że to i tak nic by nie dało. Parkan jest bardzo łatwo pokonać. Poza tym to rano widać zaśmiecone alejki. Złodzieje wyrzucają, co im się nie przydaje, lub się nie podoba. Widocznie było ciemno jak zabierał z grobu, a potem selekcjonował. W nocy przecież dobrze nie widać, co się zabiera z grobu. Nasza czytelniczka proponowała, by może dzielnicowy od czasu do czasu pojawił się w okolicy cmentarza, choć pewnie i tak niewiele by jego wizyta dała. Prędzej przejeżdżający drogą radiowóz, być może wystraszyłby złodziei. Z drugiej jednak strony wszyscy jesteśmy winni temu, że złodzieje grasują po grobach. Gdybyśmy nie kupowali kradzionych kwiatów, a przecież widać dokładnie kiedy są kradzione, a kiedy zupełnie świeże, wtedy nie byłoby kradzieży. To jest jedna z naszych polskich cech. Nie godzimy się na to, że ktoś nam ukradnie z samochodu radio, ale jeśli już ukradnie, to od innego złodzieja kupujemy taniej “nowe”. Podobnie jest z innymi rzeczami. Wiemy, choćby po cenie, że kupujemy kradzione, ale robimy to. Podobnie jest z kwiatami czy zniczami. Gdyby nie było popytu na kwiaty prosto z grobu, wtedy nie byłoby kradzieży. Minie chyba jednak sporo czasu, zanim to zrozumiemy. Co zatem można zrobić w tej sytuacji? Zgłosić na policję? Raczej nie ma sensu, bo zaraz się dowiemy, że ze względu na znikomą szkodliwość społeczną i trudność w złapaniu sprawcy, lepiej nie zgłaszać tego faktu. Sami często dochodzimy do takiego wniosku i rezygnujemy z wizyty na policji. Pozostaje administracja cmentarza, która też może zrobić niewiele. Cmentarz komunalny jest pilnowany, zamykany na noc, a i tak są tam kradzieże. - Chyba nie ma takiej możliwości - słyszymy w administracji, - żeby upilnować złodziei. Nasz cmentarz to 16 ha powierzchni i jeden ochroniarz. Gdyby był jeden na każdy segment, wtedy może nie byłoby kradzieży. A tak są, były i będą. To co się dzieje, to nawet trudno opisać. Ludzie przychodzą, skarżą się, ale zdarza się, że ukradnie coś sąsiad sąsiadowi. Czasem kogoś się zauważy, że podejrzanie wygląda, ale taki człowiek tłumaczy się, że przyszedł odwiedzić grób znajomych i sprząta stare kwiaty. Jak my mamy wtedy zareagować? Zawsze złodziej może powiedzieć, że grób ma ktoś z rodziny, a my nie możemy od razu tego sprawdzić Dlatego jest tak dużo kradzieży. Dzień robi się coraz dłuższy. Już od bardzo wczesnych godzin rannych jest jasno i złodzieje to wykorzystują. Czują się bezkarni, bo zawsze znajdą jakieś wytłumaczenie ze swojej działalności na cmentarzu. pozostaje więc tylko taka rada, by nie kupować kradzionych rzeczy. Wtedy proceder stanie się nieopłacalny, być może się zakończy Jol.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości