Reklama

Kotami trzeba się opiekować

30/01/2014 09:21
Za oknem śnieg, temperatura spadła poniżej zera – zima to bardzo trudny czas dla dzikich zwierząt. Jedne są przystosowane do życia na wolności, inne potrzebują wsparcia ludzi.
Nie wszystkim kotom dane jest życie w rodzinie, głaskanie przez właściciela, wylegiwanie się na poduszkach. Na ulicach, w piwnicach jest dużo zwierząt, które nie mają opiekunów i zdane są na ludzi dobrej woli. Tych przypadkowych osób nie brakuje, chętnie karmią żyjące na wolności zwierzęta, ale nie zawsze mogą to robić. Dlaczego? Bo nie wszystkim się to podoba.
Pisaliśmy kilka tygodni temu o konflikcie na osiedlu Tysiąclecia, gdzie administracja zakratowała większość okienek piwnicznych, uniemożliwiając zwierzętom wchodzenie do ciepłych pomieszczeń w zimowe noce. Na osiedlowych podwórkach ustawiono kilka domków dla kotów, jednak i to rozwiązanie nie wszystkim się spodobało i pojawiły się protesty.
– Nie ma obowiązku lubienia kotów, ale nie można ich dręczyć – słyszymy od pani, która opiekuje się zwierzakami na osiedlu Tysiąclecia. – Tymczasem w tych piwnicach, do których koty nadal mogą się dostać, są rozłożone trutki na szczury. Razem z koleżankami dokarmiamy koty, kupując karmę za własne pieniądze, przychodzimy codziennie i opiekujemy się tymi, które się już przyzwyczaiły, że czeka na nich karma. Nie wyobrażam sobie, by tego nie robić i zostawić je na pastwę losu.
Inna opiekunka kotów, mieszkająca na ul. Medycznej opowiada o swoich perypetiach z administracją osiedla. – Wiele lat opiekowałam się kotami i nikt nie miał mi tego za złe, sąsiedzi też czasami pomagali. Ale nie wszystkim się to spodobało i właśnie zostały zabite wszystkie piwniczne okienka, a domków na podwórkach nie ma, bo niektórzy lokatorzy wyrazili sprzeciw. Co w zimne noce mają zrobić te biedne zwierzęta, które całkowicie są od nas uzależnione i zdane na naszą pomoc?
W spółdzielniach mieszkaniowych uważają, że tematu nie ma, bo zwykle w blokach mieszkają i zwolennicy dokarmiania kotów, i przeciwnicy. Ci drudzy nie chcą, by na osiedlach, w piwnicach, na podwórkach były „kociarnie”. Piszą listy i petycje. Jak w takiej sytuacji ma się zachować administrator, którego zadaniem jest przestrzeganie czystości?
Musi przede wszystkim przestrzegać prawa, a ustawa o ochronie zwierząt wyraźnie określa, że „zwierzęta wolno żyjące stanowią dobro ogólnonarodowe i powinny mieć zapewnione warunki rozwoju i swobodnego bytu”. – Zgodnie z ustawą koty nie są zwierzętami bezdomnymi, podobnie jak np. gołębie i łabędzie, i dlatego nie wolno ich wyłapywać, wywozić ani utrudniać im bytowania w danym miejscu – tłumaczy Magda Smolińska reprezentująca Wspólnotę działającą na rzecz pomocy zwierzętom w Płocku (Fundacja Ministerstwo Spraw Zwierząt w rejestracji) oraz w porozumieniu z TOZ oddział Płock i OTOZ Animals Inspektorat w Płocku. – Trzeba uszanować wolę ustawodawcy, a przeciwnicy takich rozwiązań muszą zaakceptować stan prawny.

Kratowanie okien to łamanie prawa

I właśnie dlatego łamaniem prawa jest kratowanie okien piwnic, bo właśnie te pomieszczenia oraz pralnie, ze względu na istniejące w środku węzły ciepła, upodobały sobie zwierzęta wolno żyjące. Zamykanie do nich wejścia jest działaniem niezgodnym z prawem, nawet jeśli mieszkańcy bloku nie życzą sobie kotów w piwnicy.
Nie wszystkie koty miejskie są „dzikie”, czyli nieoswojone. W piwnicach czy na działkach mieszkają koty, które z powodzeniem mogłyby zostać domowymi pupilami. Dla tych kotów najlepszym rozwiązaniem byłoby zabranie ich z dotychczasowych miejsc pobytu i ulokowanie w kochających i odpowiedzialnych domach. Niestety jest to bardzo trudne.
Liczba kotów miejskich, tych niepodatnych na oswojenie, jak i oswojonych, stale rośnie, a co za tym idzie, coraz mniej jest dla nich miejsc schronienia oraz źródeł pożywienia. Dlatego lepszym rozwiązaniem jest podjęcie kroków, które doprowadzą do zatrzymania przyrostu kociej populacji, poprawią warunki życia już istniejących kolonii kotów, a ostatecznie doprowadzą do zmniejszenia ich cierpienia.

Dwa mioty w ciągu roku

Małe rozmiary ciała i niewielka siła fizyczna powodują, że kotom jako gatunkowi udaje się przetrwać głównie dzięki sprytowi i dobrze rozwiniętemu procesowi rozmnażania. W ciągu jednego roku z jednej kociej pary na świat może przyjść nawet kilkanaście kociąt, które już po około pół roku zaczną się rozmnażać. Złe warunki bytowania, niedobór pożywienia czy brak schronienia nie powodują zmniejszenia ich liczby, skutkują tylko większą śmiertelnością przychówku, osłabiają kondycję kotów i przyczyniają się do rozwoju chorób.
Co zatem trzeba zrobić, by zmniejszyć cierpienia zwierząt, a przy okazji zaradzić konfliktom z mieszkańcami? – Przede wszystkim ograniczyć przyrost liczby kotów wolno żyjących na terenie miasta jedyną skuteczną i humanitarną metodą, czyli sterylizacją i kastracją – zapewnia M. Smolińska. – Nawet jeśli będziemy je wyłapywać i wywozić w inne miejsca, wkrótce pojawią się inne koty szukające schronienia, zaś te, które nie zostały wyłapane, będą się rozmnażać, na nowo powiększając stado. Problemem są także kocie kolonie stale „zasilane” porzucanymi przez właścicieli kotami domowymi. Przenoszenie kolonii kotów wolno żyjących w bezpieczniejsze miejsce jest rozwiązaniem, do którego uciekamy się, gdy dalszy byt kotów na danym terenie jest zagrożony, ale proces ten jest bardzo trudny, bo zwierzęta trudno przyzwyczajają się do nowych miejsc.
W tej sytuacji nie ma innego wyjścia, jak udzielanie zwierzętom pomocy. I dobrze o tym wiedzą osoby, które dokarmiają koty: pilnują, by były sterylizowane i kastrowane, dbają, by przetrwały w trudnych warunkach „miejskiej dżungli”. Zwiększająca się liczba kotów z jednej strony, a powstawanie zamkniętych osiedli z drugiej oraz powszechne używanie plastikowych worków na śmieci, eliminacja gryzoni, dbałość o czystość – wszystkie te czynniki sprawiają, że w mieście coraz mniej jest źródeł pożywienia dla kotów wolno żyjących. Trzeba je dokarmiać.
Jeśli będziemy walczyć, by z osiedli koty zniknęły, to trzeba pamiętać, że działamy przeciwko prawu.
Jola Marciniak
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości