Do Australii dotar?am szcz??liwie, po d?ugiej wielogodzinnej (23 godziny podr??y), ca?y lot ogl?daj?c na ma?ym ekranie s?siedniego fotela.Kr?tki post?j by? tylko w Malezji, w Kuala Lumpur. Tak wi?c w ?rodku nocy znalaz?am si? w Azji, na cichym, sennym lotnisku, bo zamkni?tym dla ruchu pasa?erskiego. Chodzi?am po nim, ogl?daj?c przez szklan?, ogromn? kopu?? – d?ungl?. W Melburne, celu mojej podr??y na lotnisku czekali przyjaciele, mieszkaj?cy tu Polacy: Urszula, Tamara, J?zek i ma?y Maksio. Zaraz nazajutrz by?am na g?rze widokowej, sk?d przez lunet? obejrza?em ca?e miasto, z wysp? wie?owc?w i szerokim widnokr?giem, otaczaj?cych city dzielnic niskich, ?licznych domk?w oraz ton?cych w kwiatach i zieleni ogrod?w. Co mnie wtedy uderzy?o? Ot?? jak mi si? wydaje, tu na po?udniowej p??kuli, gdzie chodzi si? do g?ry nogami, horyzont jest szerszy, d?u?szy w zasadzie widzi si? ogromny widnokr?g, widzi si? nieomal zaokr?glenie Ziemi. Australia jest przestrzenna we wszystkim, co tu jest: niebo, horyzont i wszechogarniaj?cy busz. I jest on wsz?dzie, nawet tam, gdzie go nie ma, bo onegadaj by?. Busz to dla mnie nieprzebyty las, pe?en eukaliptus?w, przer??nych drzew, krzew?w, traw i kwiat?w, kwiaty s? tam, gdzie s? ludzie i gdzie s? domy, na og?? niskie, obszerne i wybudowane w najbardziej dziwnych miejscach, na z pozoru niedost?pnej g?rze lub poni?ej szosy, kt?ra przecina busz. Nie wiem, czy mam s?uszn? obserwacj?, ale wydaje mi si?, ?e ludzie uciekaj? przed t? wielk? i wprost niezwyk?? przestrzenno?ci? w najdziwniejsze miejsca i tam buduj? typowe dla Australii domy. Gdy wesz?am do domu Tamary i J?zka, gdy zobaczy?am p??ki pe?ne ksi??ek i pianino, przypomnia? mi si? opis z powie?ci Juliusza Verne Dzieci kapitana Granta. Wesz?am zreszt? w rytm poloneza. Gdy jedziemy samochodem, moi przyjaciele s?uchaj? muzyki z „Pana Tadeusza”, kt?ra ?wietnie integruje si? z krajobrazem Australii. Tu, w Australii jest wiosna. Ptaki ?piewaj? od rana do nocy, budz?c mnie razem ze szmaragdowym kolorem nieba. Gdy jecha?am pierwszy raz do domu moich mieszkaj?cych w g?rach przyjaci??, to na wielkim g?azie przydro?nym zobaczy?am napis: „Australia wita pani? Wand?”. Napis by? widoczny przez kilka dni, a? go inni zamalowali, na czyje? 21 urodziny, bo te s? tu wa?niejsze ni? „osiemnastka”. I tak, raz mieszkam w Berwich, (dzielnica Melbourne) innym razem w buszu, w?r?d eukaliptus?w , gdzie mog? przed za?ni?ciem ogl?da? Krzy? Po?udnia. Jednego dnia, w cichym, spokojnym i s?onecznym miejscu widzia?am stado szarych kangur?w. Patrzy?y na mnie i pewnie dziwi?y mojej obecno?ci w buszu, gdzie czuje si? wszechw?adn? przyrod? i swoj? samotno??. 31 pa?dziernika by? tutaj Halloween (dzie? duch?w), dzieci biega?y w czarnych kostiumach z bia?ym malunkiem ?eber, straszy?y i prosi?y o s?odycze lub pieni?dze. W jakim? ogrodzie widzia?am dyni? na dr?gu z oczodo?ami. 6 listopada, stan Wiktoria obchodzi? Dzie? Konia, dzie? wolny od pracy, w kt?rym odbywa si? wiele wy?cig?w. Widzia?am dziewczyny jad?ce konno, wygl?da?o to wszystko jak film ameryka?ski z ubieg?ego wieku. Czasami wydaje mi si?, ?e jestem w XIX stuleciu, do kt?rego zaw?drowa?y japo?skie samochody. W czasie weekendu przyjaciele zawie?li mnie do bajkowego miasteczka, z kt?rego na piknik pod Wisz?c? Ska??, (kt?ry pos?u?y? za fabu?? filmowi pod tym samym tytu?em) wyruszy?y dziewcz?ta z prywatnej pensji. Jechali?my prost? 200 kilometrow? drog? przez busz. Na brzegach ros?y ???to kwitn?ce krzewy, podobne do naszych forsycji i wielkie jak palmy paprocie. Wisz?ca Ska?a to dziwne i ponure dzie?o natury. Wiej?cy akurat wiatr, pot?gowa? groz? tego miejsca. Zdawa?o si?, ?e chmury rw? si? na spiczastych wierzcho?kach ska?y, z do?u szarej, strasz?cej oczodo?ami, jakby pos?pnie mrucz?cej. Sama bym tam nie posz?a, nawet w dzie?, a s? organizowane tak?e nocne wycieczki. Ska?a sk?ada si? z wielu spiczastych, ponurych sto?k?w, wyrasta z buszu, ma du?o szczelin, jak si? zdaje, jest bez dna. Kiedy poszli?my wy?ej, zza sto?k?w, mo?na by?o zobaczy? pi?kne widoki, na zielone zbocza g?rskie i na doliny. Na dole, w specjalnej sali, wy?wietlaj? film, a na pod?odze ogl?da?am ?wietlny napis „za chwil? stanie si? co? z?ego”. Naturalnie nic takiego si? nie wydarzy?o, ale film ci?gle robi wra?enie, szczeg?lnie w tym miejscu. Ska?? upodoba?y sobie tak?e kangury, kt?re w tym pejza?u wydawa?y si? prawie czerwone. Australia jest zaskakuj?ca, zupe?nie inna ni? Europa. W jednym sklepie powiedziano mi, ?e jak wyjad? st?d, to b?d? p?aka?. Wanda Go??biewska Fot.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze