Nie pisał pod muzykę, chociaż kilka jego utworów stało się piosenkami. Najsłynniejsza nosi tytuł „Rzeki snu” w wykonaniu grupy Monastyr. Pierwszą rocznicę śmierci poety Marka Grali uczcił koncert w płockiej PSM, który przygotowali kompozytor i pianista Michał Kamil Zawadzki oraz wokalistka Agata Grześkiewicz.
Dlaczego „(Prawie bajka) o dobrym człowieku”? Zawadzki mówił, że zainspirowały go tytuły dwóch tomików Grali: „Bajka o dobrym człowieku” oraz „Niepotrzebne nikomu do szczęścia (prawie bajki). - Czy pan Lech Marek Grala był dobrym człowiekiem? Z całą pewnością tak. Tym koncertem składamy mu hołd – podkreślał.
Marka Gralę poznał w 2002 roku w „starym” Płockim Ośrodku Kultury i Sztuki przy Tumskiej, do którego wchodziło się od strony ulicy Sienkiewicza. - Po raz pierwszy poszedłem do Klubu Marabut, zaprowadzony przez kolegę Łukasza Piętę. Zapoznał mnie z osobą Marka Grali. Dwadzieścia lat później dowiedziałam się, że Marek to jego drugie imię, ale większość ludzi tak się do niego zwracała. On sam dzwoniąc do przyjaciół mówił: „Cześć, Grala”. Nie używał imienia – opowiadał Zawadzki. Podczas koncertu dzielił się wspomnieniami o poecie, przedstawiał kolejne utwory, mówił, jak powstawała muzyka. Wieczór otworzył dyrektor Państwowej Szkoły Muzycznej I i II st. Michał Zawadzki. Elementem scenograficznym były światła i wykonany specjalnie na tę okazję plakat Mirosława Łakomskiego.
Piosenki z tekstami Grali (głównie z tomiku „Bajka o dobrym człowieku” oraz niewydanych maszynopisów), uzupełniły utwory do wierszy Macieja Woźniaka, Karoliny Słyk i Stefana Themersona. Grala był promotorem twórczości Themersona w Płocku. Wydał m.in. jego książkę „Jestem czasownikiem czyli zobaczyć świat inaczej” oraz zbiór „Bez uśmiechu nic nie jest nigdy prawdziwe” (korespondencja Kazimierza Askanasa z Themersonem i Jasią Reichardt). Przygotował też poświęconą Themersonowi wystawę.
- Przeprowadzałem się z Markiem w tej kamienicy na Sienkiewicza trzykrotnie. Najpierw trafiłem do najciaśniejszego pokoju, w którym urzędował. W całym bałaganie i natłoku książek oraz różnego rodzaju artefaktów siedział właśnie Marek Grala. Potem przeprowadził się do pokoju naprzeciwko schodów i dziwnym trafem rzeczy zrobiło się wokół niego jeszcze więcej. Potem - do kolejnego pokoju za kolejną ścianą i liczba rzeczy, które ze sobą posiadał lub przynosił sukcesywnie wzrosła. Zawsze miał u siebie taki twórczy nieporządek jak zwykliśmy mówić. W nowej siedzibie miał największy pokój. Orientował się w tym chaosie, co jest jego prywatnymi rzeczami, a co jest POKiSU – wspominał Zawadzki.
Autor muzyki zaprosił do współpracy wokalistkę Agatę Grześkiewicz. Ten udany duet wykonuje również recital „Pejzaże moje”, na który składają się kompozycje Zawadzkiego do tekstów autorów współczesnych oraz koncert wokalno-aktorski „Sama sobie napiszę tę rolę” (teksty Osieckiej, Achmatowej, Młynarskiego, Kaczmarskiego, Dymnego, Szekspira). - Od tekstu Marka Grali „Rzeki snu”, który większość z państwa na pewno zna, zaczęła się moja przygoda, moja podróż z piosenką literacką. To był autentycznie pierwszy utwór, z tej ścieżki, z tej drogi muzycznej, jaki w swoim życiu wykonałam – powiedziała Agata Grześkiewicz.
Wokalistka pochodzi z Olsztyna. Mieszka i pracuje w Warszawie. Brała udział w „Szansie na sukces” (2010) i „Bitwie na głosy” (2012). Jest laureatką festiwali i przeglądów piosenki literackiej (m.in. I miejsce na 50. Studenckim Festiwalu Piosenki w Krakowie, I miejsca XVII Ogólnopolskiej Giełdy Piosenki Poetyckiej „Wieczorne Nastroje” w Kwidzynie, I miejsce na XI Festiwalu Piosenki Poetyckiej im. Jacka Kaczmarskiego „Nadzieja" w Kołobrzegu).
Klimatyczny wieczór poświęcony Markowi Grali zakończył bis. Artyści wykonali „Rzeki snu”.
(lesz)
fot. Andrzej Sitkiewicz
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze