Reklama

Komunikacja nie będzie prywatyzowana

28/11/2002 10:53
Rozmowa z Mirosławem Milewskim, prezydentem miasta Płocka - W pierwszej turze wyborów prezydenckich Wojciech Hetkowski miał ponad dwukrotną przewagę nad panem. Analizy wskazywały na podobne wyniki w drugiej turze... Podobno socjologowie przekonywali pana, że ma pan szanse na zwycięstwo jedynie przy bardzo wysokiej frekwencji. Proszę powiedzieć szczerze: pewnie do końca nie wierzył pan w swoją wygraną. - Były to jedynie koleżeńskie podpowiedzi. Nie korzystałem z porad żadnych biur badania opinii publicznej czy biur consultingowych. Rzeczywiście jednym z najważniejszych elementów mojego ewentualnego sukcesu miała być większa frekwencja, która proporcjonalnie zwiększała moje szanse. Podjąłem walkę i postanowiłem walczyć do końca jak umiem najlepiej, pomimo tak miażdżącej przewagi mojego kontrkandydata w I turze, pomimo tego, że była to przysłowiowa walka mrówki ze słoniem. Od początku wiedziałem, że dwie kwestie będą decydujące: po pierwsze dobry pomysł na drugą turę kampanii, po drugie bardzo ciężka praca moja, mojego sztabu i wielu innych osób. Pomysł na kampanię udało się wymyślić; zaprosiłem do niej wszystkich kandydatów na prezydenta, startujących w I turze oraz organizacje i środowiska płockie, nie tylko polityczne. Uzyskałem, co było dla mnie zaskoczeniem, bardzo duże poparcie zarówno kandydatów, mojego sztabu wyborczego, sztabu wyborczego Naszego Miasta Płock, wielu innych środowisk i organizacji jak również i osób, których często wcześniej w ogóle nie znałem, którzy zatrzymywali mnie dosłownie na ulicy i dodawali otuchy. Zwątpienie wstąpiło we mnie w jednym tylko momencie: w dniu wyborów o godzinie 18.00, kiedy dowiedziałem się o bardzo niskiej frekwencji w lokalach wyborczych. Tym większe było moje zdumienie, gdy otrzymywałem informacje z pierwszych obwodów wyborczych. Przy tak niskiej frekwencji poparcie dla mnie nie malało, a rosło... - Jaką ma pan koncepcję rządzenia miastem? Mimo, że Płock jest postrzegany w kraju jako bogatsza metropolia, coraz większa staje się przepaść między grupą bogatych i większością mieszkańców... - Niska frekwencja to podstawowe pytanie, na które ja, i nie tylko ja, muszę sobie odpowiedzieć w ciągu najbliższych dni, miesięcy... Na pierwszy rzut oka wydaje się, że jest to wynik kilku nakładających się na siebie elementów. Po pierwsze efektów zarządzania i stylu zarządzania przez ostatnie lata, po drugie pewnej niewiary, że może się w Płocku coś zmienić, zarówno w sensie personalnym jak i zarządzaniu miastem. Być może ja i mój kontrkandydat byliśmy zbyt słabymi kandydatami na prezydenta. Być może popełniliśmy jakieś błędy w kampanii wyborczej, które nie zachęciły płocczan do pójścia na wybory. Zapewne przyczyn było o wiele więcej. Jednym z podstawowych zadań mojej prezydentury jest utwierdzenie tych płocczan, którzy byli na wyborach, że dobrze zrobili, iż wzięli losy miasta w swoje ręce i przekonanie pozostałych, że ich głos tak naprawdę mógł być decydujący. Swoimi działaniami na stanowisku prezydenta chcę pokazać, że przemiany pozytywne będę przynosiły efekty nie tylko w skali makro, ale także dla każdego mieszkańca tego miasta. - Nie ma chyba panu czego zazdrościć w sprawowaniu prezydenckiej władzy. Władza w Polsce jest wyjątkowo upolityczniona, tak samo zresztą jest w Płocku. Pan – kandydat prawicy, z być może całkiem różnymi pomysłami na płockie bolączki, będzie zobligowany do realizowania uchwał Rady Miasta, w której największą siłę stanowi sojusz SLD-UP, z zupełnie innego bieguna politycznego. - W kampanii wyborczej proponowałem nową formułę zarządzania miastem – ponad podziałami. Mieszkańcy – poprzez wynik wyborczy - wybrali właśnie taką koncepcję. Jako kandydat wielu ugrupowań zyskałem akceptacje personalnie a także dla programu, który przedstawiałem. Liczne przykłady w Polsce pokazują, że zamykanie się w okowach jednej grupy politycznej nie było akceptowane przez społeczeństwo. Taką formułę chciałbym także zaproponować w zarządzaniu miastem. Mam zamiar dobrze współpracować z Radą Miasta, by rozwiązywać konkretne problemy a nie spierać się politycznie. Mam nadzieję, że uda się skonstruować większość w Radzie Miasta, która będzie wykazywała stabilność i chciała pracować dla dobra miasta, współpracować z prezydentem po to, by zmienić styl zarządzania. Aby oparty był on na rozwiązywaniu bardzo trudnych problemów stojących przed Płockiem a nie wikłaniu się w niepotrzebne spory i upartyjnianie urzędu. To będzie nowa jakość zarządzania miastem. Jest ona naszemu miastu potrzebna, żeby nie powtarzały się takie przypadki jak choćby próba sfałszowania wyborów i, co za tym idzie, kompromitacja Płocka na arenie krajowej. Do takiej współpracy zaproszę radnych i jestem przekonany, że akceptację do nowego stylu zarządzania uzyskam. - Jakie personalia rozważane są na stanowisku zastępcy prezydenta i sekretarza miasta? - Jeśli chodzi o zarządzanie miastem, to chcę zaproponować wszystkim najsprawniejszy model, jaki dotychczas występował w Europie a mianowicie: jeden prezydent, jeden zastępca prezydenta oraz bardzo silni, uzbrojeni w kompetencje i możliwość podejmowania decyzji a także ponoszenia odpowiedzialności za te decyzje dyrektorzy wydziałów. Zaprosiłem do współpracy poszczególne środowiska, reprezentowane w Radzie Miasta. Zapraszam również wszystkich mieszkańców Płocka, którym na sercu leży jego dobro, którzy chcą się włączyć w nurt pozytywnych zmian w naszym mieście. O szczegółach personalnych: kto będzie wiceprezydentem a kto sekretarzem urzędu, dowiecie się państwo bardzo szybko. Jednak nie chciałbym komunikować się z moimi partnerami w Radzie za pośrednictwem mediów. Wszystko musi mieć swój logiczny bieg. - Podobno, przygotowani na najgorsze, “pakują” się już niektórzy pracownicy urzędu miasta i spółek związanych z miastem. Ile mają jeszcze czasu na spokojną pracę? A może wcale pan nie zamierza dokonywać rewolucji personalnej? - Tak jak zapowiadałem w kampanii wyborczej, rewolucji personalnej ani jakiejkolwiek innej nie będzie. Rewolucja nigdy nikomu na dobre nie wyszła, wręcz przeciwnie... W kampanii wyborczej podkreślałem podniesienie prestiżu pracowników samorządowych. Myślę, że zarówno pracownicy urzędu jak i jednostek organizacyjnych czy spółek gminy oczekują, że nie będą postrzegani negatywnie przez społeczeństwo. Do tego chciałbym doprowadzić. Dobrzy pracownicy będą nagradzani; będę cenił uczciwość, inwencję, solidną pracę. Inną sprawą jest uporządkowanie tego wszystkiego, co było niedobre w zarządzaniu miastem. Mam tu na myśli przede wszystkim niepotrzebne upartyjnianie zarówno niektórych stanowisk w urzędzie Miasta Płocka jak i spółek prawa handlowego. Mówię to z całą stanowczością: nie będzie podziału łupów i upartyjniania. - Jakie problemy uznaje pan dla Płocka za najważniejsze. Na czym pan zamierza się skupić w pierwszym tygodniach swojego urzędowania? - Tutaj nie powinno być żadnych niespodzianek. Będę realizował to wszystko, co było zawarte w programie wyborczym. Program ten będzie ubogacony o moje doświadczenia z kampanii wyborczej, zresztą bardzo dobre doświadczenia. Także o propozycje środowisk, które dzisiaj będą współtworzyć zarządzanie miastem. Tak jak zapowiadałem, pierwszą decyzją będzie zahamowanie szkodliwej sprzedaży Komunikacji Miejskiej. Podstawowymi problemami do rozwiązania będą: poprawa bezpieczeństwa mieszkańców, problem ukrócenia korupcji oraz tworzenie nowych miejsc pracy. Oczywiście na tych trzech zagadnieniach nie można się jedynie skupić. Będą z całą pewnością kontynuowane rozpoczęte dobre inwestycje miasta Płocka jak choćby most, Muzeum Mazowieckie, rozbudowa amfiteatru. Bardzo liczę na pomysły i inwencje osób, które zaproszę do współpracy w zarządzaniu miastem. Wiem, że będą to dobre pomysły. - Wiele spraw będzie w tej pracy dla pana całkiem nowych. Czy będzie pan rozmawiał z ustępującym prezydentem Wojciechem Hetkowskim chociażby o tych sprawach, które dla miasta zostały rozpoczęte, a w które pan dopiero będzie się wdrażał? - Mam pewną wiedzę z ramienia pełnienia funkcji radnego miasta Płocka zarówno o inwestycjach rozpoczętych jak i wielu działaniach podejmowanych przez obecny jeszcze zarząd miasta. Jednak z całą pewnością chciałbym, żeby to objęcie władzy odbyło się w sposób płynny i bezkonfliktowy. Mam także nadzieję, że prezydent Hetkowski będzie dalej służył swoją osobą miastu w rozwiązywaniu poważnych problemów. Ostatnio otrzymałem taką sugestię, żeby na przykład panu prezydentowi Hetkowskiemu zaproponować funkcję koordynatora - pełnomocnika budowy nowego mostu. Most był zawsze inwestycją ponad podziałami i zastanowię się także nad takim rozwiązaniem. - Niektórzy obawiają się, że w układzie: lewicowy rząd – prawicowy prezydent miasta, nie będzie co liczyć na życzliwość rządu w istotnych dla miasta kwestiach. Jak to ma się na przykład do kwestii budowy drugiej przeprawy mostowej? - Druga przeprawa mostowa była sztandarową inwestycją ponad podziałami. Był w Płocku lewicowy zarząd a w Warszawie prawicowy rząd i ten prawicowy rząd na ile mógł, na tyle pomagał w rozpoczęciu procesu inwestycyjnego. Otrzymane środki finansowe, w wywalczeniu których współuczestniczyłem, wystarczyły na rozpoczęcie wielu działań, na przykład wykonanie projektu technicznego mostu, który kosztował 6 mln złotych. Mam nadzieję, iż deklaracje zarówno premiera Millera jaki i wysokich urzędników z Ministerstwa Infrastruktury nie były tylko deklaracjami wyborczymi, a kryją się za nimi zarówno konkretna pomoc jak i konkretne środki finansowe. Nie sądzę, żeby jakikolwiek urzędnik rządu Rzeczypospolitej, który reprezentuje wszystkich obywateli, w tym również mieszkańców Płocka, zlekceważył sobie społeczeństwo. Mam również nadzieję, iż z deklaracji pomocy przy współfinansowaniu nie wycofa się ani prezes Orlenu ani prezes PERNU. Takie publiczne deklaracje złożyli nie prezydentowi, jak sądzę, nie – jak sądzę – jakiejś władzy, tylko mieszkańcom Płocka. I stąd jestem przekonany, że z takiego publicznego zobowiązania nikt się nie wycofa. - Chciałbym,, jeśli można, przy okazji z całego serca podziękować wszystkim mieszkańcom Płocka, którzy głosowali na mnie w II turze wyborów prezydenckich, którzy poparli program pozytywnych zmian. Chciałbym gorąco również zachęcić do współpracy tych wszystkich, którzy w tych wyborach nie uczestniczyli. Dziękuje wszystkim, którzy pomagali mi w kampanii wyborczej, mojemu sztabowi wyborczemu, sztabowi wyborczemu moich koalicjantów, także wielu, wielu czasami bezimiennym osobom, którzy spontanicznie włączyli się w pomoc dla mojej kampanii. Serdecznie dziękuję. - Życzę spełnienia zamierzeń. Dziękuję za rozmowę. Tomasz Szatkowski Na stronie 6 rozmowa z ustępującym prezydentem Wojciechem Hetkowskim.
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości