Czytanie współczesnej polskiej prasy – a mam tu na myśli zarówno czasopiśmiennictwo krajowe jak lokalne – wprowadza człowieka w stan frustracji. Być może nie jest to doświadczenie powszechne, jako że większość ludzi przegląda ograniczoną ilość tytułów (badania wskazują, że jest to średnio jeden dziennik plus dwa tygodniki) i być może ma nadzieję, że istnieją gdzieś tytuły piszące inaczej, lecz jest to oczywiście złudzenie.Prasa polska dzieli się na dwa zasadnicze odłamy. W pierwszym, kolorowym, na wysokim poziomie edytorskim (jest to jedyny walor tej prasy!) pisze się o głupstwach: kto – kogo albo komu i co (rąbnął), oraz kto z kim, za ile lub za co (śpią ze sobą) i inne tego typu ploty. W drugim, który dumnie nazywa się prasą „poważną”, „opiniotwórczą” itd. tematem nr 1 są personalia. Kto – kogo albo komu – co oraz kto z kim i za ile lub za co; przy czym nie idzie tu o czyny nazywane wprost kryminalnymi ani o seks, ale podmiotem rozważań są stołki, stanowiska, koalicje, frakcje itp., w każdym wypadku operuje się nie problemami lub programami, lecz nazwiskami. Nie podejrzewam autorów tych wypocin o działanie z premedytacją. Oni naprawdę wierzą, że ukształtowana na wzorach komunistycznych, obdarzona doświadczeniami, które z natury rzeczy czerpią albo przykłady z niedokładnie przemyślanej lub zafałszowanej historii, albo z życia, jakim było 20-30 lat temu klasa polityczna „sama z siebie” zmieniła się lub zmienia i że w naszym życiu nastąpi przełom z powodu, że do władzy dorwie się inna niż obecnie ekipa. Mówi się (powiedzmy głośno: naiwnie mówi) iż X Y lub Z. dopuszczeni do koryta władzy w miejsca A, B i C. przeistoczą naszą rzeczywistość, że dzięki nim będzie bogaciej, bezpieczniej, zdrowiej, mądrzej itd. Dzieje się tak, ponieważ mamy dość tego, co dotychczas, pragniemy zmian, a przynajmniej ich wyraźnej perspektywy, natomiast, oduczyliśmy się myślenia własnymi mózgami o własnych sprawach (w miejsce tego powtarzamy podsuwane nam banały) oraz zniknął w społeczeństwie to, co nieżyjący Jerzy Giedroyć nazywał „instynktem państwowym”, a co jest skutkiem zarówno bliskiej przeszłości jak i wysiłków propagandowych tych, którym zależy, aby „instynkt państwowy” znikał we wszystkich państwach i narodach świata (poza ich własnym). Proszę, aby ktoś udowodnił mi, że nie mam racji. Czekam na wycinki – ba, choćby jeden wycinek ...! – z popularnej prasy, w którym nie byłoby przekonywania mnie do olśniewających zalet globalizmu albo nie rozpatrywano kto – kogo i wobec tego kto na jego miejsce, gdzie byłyby rozważane w sposób poważny (i nie pod dyktando rodem z Moskwy, Waszyngtonu, Brukseli lub Tel-Awiwu) polskie sprawy, bez względu na ich zasięg – bo nie chodzi tu wyłącznie o politykę ogólnopolską, ale także regionalną, niekiedy wręcz lokalną. Proszę o dowód, czyli o przekonanie mnie, że prasa polska nie do końca wierzy objawionym nam (kiedyś na Wschodzie, dziś na Zachodzie) „prawom”, iż to czy tamto ma wymiar fatum, historycznego przeznaczenia – lecz jak każdy przejaw działalności ludzkiej jest wynikiem ludzkiej woli, a więc i naszej. Że skoncentrowane środki ekonomiczne to wprawdzie broń potężna, okrutna i skuteczna, ale wcale nie jest niemożliwe z nią wygrać, zwłaszcza walcząc wedle własnych reguł. To jest system – usłyszałem niedawno. „Z systemem można zwyciężyć jedynie innym systemem, a na to nas nie stać...” Tymczasem historia zna liczne przykłady, że Goliat ulegał obdarzonemu wiarą i wiedzą (niechby i zaledwie sprytem!) Dawidowi... Czy o czymkolwiek z tego zakresu mówi polska prasa? Czy podejmuje dyskusję? Prowadzi jakiekolwiek akcje edukacyjne? Nie. Być może dziennikarze, zanim zabiorą się do uczenia innych, sami powinni się dokształcić? A tych inteligentnych i uczciwych, którzy w zaczadzeniu współczesnością pogubili się i jakby (mimowoli) działają niczym agenci obcych interesów – może warto byłoby przewerbować, mówiąc językiem autorów powieści szpiegowskich: „odwrócić”? Inaczej, aż obudzimy się z ręką w nocniku i spętani w okowy cudzych interesów, będzie w prasie albo papka dla prymitywów – albo tylko personalia. Tylko personalia... Andrzej Bajkowski
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze