Reklama

Kocim pazurkiem - Tylko personalia?

08/11/2000 14:28
Czytanie współczesnej polskiej prasy – a mam tu na myśli zarówno czasopiśmiennictwo krajowe jak lokalne – wprowadza człowieka w stan frustracji. Być może nie jest to doświadczenie powszechne, jako że większość ludzi przegląda ograniczoną ilość tytułów (badania wskazują, że jest to średnio jeden dziennik plus dwa tygodniki) i być może ma nadzieję, że istnieją gdzieś tytuły piszące inaczej, lecz jest to oczywiście złudzenie.Prasa polska dzieli się na dwa zasadnicze odłamy. W pierwszym, kolorowym, na wysokim poziomie edytorskim (jest to jedyny walor tej prasy!) pisze się o głupstwach: kto – kogo albo komu i co (rąbnął), oraz kto z kim, za ile lub za co (śpią ze sobą) i inne tego typu ploty. W drugim, który dumnie nazywa się prasą „poważną”, „opiniotwórczą” itd. tematem nr 1 są personalia. Kto – kogo albo komu – co oraz kto z kim i za ile lub za co; przy czym nie idzie tu o czyny nazywane wprost kryminalnymi ani o seks, ale podmiotem rozważań są stołki, stanowiska, koalicje, frakcje itp., w każdym wypadku operuje się nie problemami lub programami, lecz nazwiskami. Nie podejrzewam autorów tych wypocin o działanie z premedytacją. Oni naprawdę wierzą, że ukształtowana na wzorach komunistycznych, obdarzona doświadczeniami, które z natury rzeczy czerpią albo przykłady z niedokładnie przemyślanej lub zafałszowanej historii, albo z życia, jakim było 20-30 lat temu klasa polityczna „sama z siebie” zmieniła się lub zmienia i że w naszym życiu nastąpi przełom z powodu, że do władzy dorwie się inna niż obecnie ekipa. Mówi się (powiedzmy głośno: naiwnie mówi) iż X Y lub Z. dopuszczeni do koryta władzy w miejsca A, B i C. przeistoczą naszą rzeczywistość, że dzięki nim będzie bogaciej, bezpieczniej, zdrowiej, mądrzej itd. Dzieje się tak, ponieważ mamy dość tego, co dotychczas, pragniemy zmian, a przynajmniej ich wyraźnej perspektywy, natomiast, oduczyliśmy się myślenia własnymi mózgami o własnych sprawach (w miejsce tego powtarzamy podsuwane nam banały) oraz zniknął w społeczeństwie to, co nieżyjący Jerzy Giedroyć nazywał „instynktem państwowym”, a co jest skutkiem zarówno bliskiej przeszłości jak i wysiłków propagandowych tych, którym zależy, aby „instynkt państwowy” znikał we wszystkich państwach i narodach świata (poza ich własnym). Proszę, aby ktoś udowodnił mi, że nie mam racji. Czekam na wycinki – ba, choćby jeden wycinek ...! – z popularnej prasy, w którym nie byłoby przekonywania mnie do olśniewających zalet globalizmu albo nie rozpatrywano kto – kogo i wobec tego kto na jego miejsce, gdzie byłyby rozważane w sposób poważny (i nie pod dyktando rodem z Moskwy, Waszyngtonu, Brukseli lub Tel-Awiwu) polskie sprawy, bez względu na ich zasięg – bo nie chodzi tu wyłącznie o politykę ogólnopolską, ale także regionalną, niekiedy wręcz lokalną. Proszę o dowód, czyli o przekonanie mnie, że prasa polska nie do końca wierzy objawionym nam (kiedyś na Wschodzie, dziś na Zachodzie) „prawom”, iż to czy tamto ma wymiar fatum, historycznego przeznaczenia – lecz jak każdy przejaw działalności ludzkiej jest wynikiem ludzkiej woli, a więc i naszej. Że skoncentrowane środki ekonomiczne to wprawdzie broń potężna, okrutna i skuteczna, ale wcale nie jest niemożliwe z nią wygrać, zwłaszcza walcząc wedle własnych reguł. To jest system – usłyszałem niedawno. „Z systemem można zwyciężyć jedynie innym systemem, a na to nas nie stać...” Tymczasem historia zna liczne przykłady, że Goliat ulegał obdarzonemu wiarą i wiedzą (niechby i zaledwie sprytem!) Dawidowi... Czy o czymkolwiek z tego zakresu mówi polska prasa? Czy podejmuje dyskusję? Prowadzi jakiekolwiek akcje edukacyjne? Nie. Być może dziennikarze, zanim zabiorą się do uczenia innych, sami powinni się dokształcić? A tych inteligentnych i uczciwych, którzy w zaczadzeniu współczesnością pogubili się i jakby (mimowoli) działają niczym agenci obcych interesów – może warto byłoby przewerbować, mówiąc językiem autorów powieści szpiegowskich: „odwrócić”? Inaczej, aż obudzimy się z ręką w nocniku i spętani w okowy cudzych interesów, będzie w prasie albo papka dla prymitywów – albo tylko personalia. Tylko personalia... Andrzej Bajkowski
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo Tygodnik Płocki




Reklama
Najnowsze wiadomości